Kosmetyczne rozczarowania roku

Kosmetyczne rozczarowania roku

Do końca tego roku zostało dosłownie kilka dni, co sprzyja tworzeniu różnego rodzaju podsumowań. Na blogu w najbliższym czasie pojawi się właśnie kilka takich podsumowujących postów. Dzisiaj zapraszam Was na pierwszy z nich, czyli kosmetyczne rozczarowania roku. Niestety zdecydowana większość kosmetyków, o których będzie mowa w tym poście nie została uwieczniona na poniższych zdjęciach. Używałam ich jeszcze przed powstaniem tego bloga, więc zostały zużyte w inny sposób albo wylądowały w koszu.

Kosmetyczne rozczarowania roku

Pielęgnacja

Kosmetyczne rozczarowania roku


Emolium, Krem ochronny na wiatr i mróz - jedyny kosmetyk do pielęgnacji, który załapał się na zdjęcie. Krem faktycznie bardzo dobrze ochraniał moją skórę przed wiatrem i mrozem, ale niestety tylko przez kilka dni, potem okropnie mnie zapchał. Aktualnie używam go jako kremu do rąk, ale tutaj nie radzi sobie zbyt dobrze, ponieważ jest bardziej natłuszczający niż nawilżający i jego zapach trochę mnie drażni.

Green Pharmacy, Delikatny żel do mycia twarzy dla suchej i wrażliwej skóry z aloesem - niestety delikatny był tylko z nazwy. Skóra po umyciu była bardzo ściągnięta i przesuszona, a ja niespecjalnie za tym przepadam. Zużyłam go jako mydło do rąk i w tym celu sprawdził się wyśmienicie.

Biochemia urody, Olej tamanu - olej, o którym było głośno w internecie i wobec którego ja sama miałam dość wysokie wymagania. Niestety nie podołał im ani trochę. Stan mojej skóry się nie poprawił, rzekłabym nawet, że w pewnym momencie tych nieprzyjaciół pojawiało się więcej. Po odstawieniu oleju wszystko wróciło do normy, więc raczej nie byliśmy sobie przeznaczeni.

Nacomi, Zielona Glinka - kolejny zakup, który nie okazał się trafiony. Robiłam do niej kilka podejść i nie zawsze udawało mi się uzyskać idealną konsystencję maseczki. Jednak najważniejsze jest działanie a tutaj maseczka zamiast mnie zachwycić zachwycić to podrażniła i zawsze kończyłam z zaczerwienioną skórą twarzy.

Alterra, Emulsja do mycia twarzy - kolejny hit internetu, który się u mnie nie sprawdził. Bardzo podobała mi się jej kremowa konsystencja, ale jakiś jej składnik mnie zapchał. Szkoda, bo gdy użyłam jej po raz pierwszy pomyślałam, że się polubimy.

Kolorówka

Kosmetyczne rozczarowania roku

L'Oreal, Puder rozświetlający - rozświetlający był tak długo, aż jego błyszcząca warstwa wierzchnia (która zachwyciła mnie w sklepie) się nie starła a starła się niestety bardzo szybko. Teraz jest matowy. Jeśli zastanawiacie się nad jego zakupem a zależy Wam na rozświetleniu, to wydajcie pieniądze na coś innego. Za tą cenę na pewno można znaleźć coś o wiele lepszego.

Eveline, Kompleksowy krem BB 6 w 1, Cera jasna - ten krem to koszmar. Naprawdę. Jest gęsty i trudno go równomiernie rozsmarować a jego kolor wcale nie jest jasny, dodatkowo ciemnieje na twarzy. Z kryciem też jest u niego bardzo źle.

Vipera, Korektor rozświetlający - ten kosmetyk to jakieś nieporozumienie. Z korektorem ma wspólnego tyle co nic. Ma dziwną konsystencję i trudno go nałożyć. Jeśli chodzi o krycie zachowuje się tak jakby go nie było. Dodatkowo wysusza skórę pod oczami.

Znacie któryś z tych kosmetyków? 
Choinkowe inspiracje

Choinkowe inspiracje


Święta zbliżają się coraz większymi krokami i pewnie większość z Was ma już ubraną choinkę. Moja stoi przystrojona już od jakiegoś czasu i z powodu braku miejsca w pokoju wybrałam małą choinkę. Dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili przygotowałam post z choinkowymi inspiracjami. Myślę, że każda z Was znajdzie tutaj coś dla siebie :) Sama mam ogromną słabość do choinek i uwielbiam oglądać je w sklepach oraz w internecie. Nie przedłużając zapraszam na choinkowe inspiracje :)


Coś dla tych, którzy mają dużo miejsca...


... i  tych, którzy mają go mniej...


... i jeszcze mniej... 


... i dla tych, którym marzy się coś oryginalnego



Ciekawa jestem, czy Wasze choinki są już przystrojone :)
Cosmetics Veroni, Mleczny peeling cukrowo-olejowy Orange & Vanilla

Cosmetics Veroni, Mleczny peeling cukrowo-olejowy Orange & Vanilla

W październikowych nowościach pokazywałam Wam Mleczny peeling cukrowo-olejowy o zapachu pomarańczy i wanilii firmy Cosmetics Veroni. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą firmą, nigdy o niej nawet nie słyszałam. Jeśli jesteście ciekawe, czy było ono udane, zapraszam Was na dalszą część postu.

Cosmetics Veroni, Mleczny peeling cukrowo-olejowy Orange & Vanilla

Od producenta

Peeling cukrowo-olejowy o kuszącym, wprawiającym w dobry nastrój zapachu pomarańczy i wanilii. Zawiera naturalne kryształki cukru, które intensywnie a zarazem delikatnie złuszczają martwy naskórek. Olej z awokado i olej migdałowy łagodzą podrażnienia, zmiękczają, nawilżają oraz regenerują skórę. Bogactwo witamin zawartych w olejach sprawia, że skóra staje się odżywiona. Masło Shea oraz masło kakaowe zapewniają odpowiedni poziom natłuszczenia, zapobiegają utracie wody. Ekstrakt z mleka nawilża i pielęgnuje skórę.

Skład

Sucrose, Paraffinum Liquidum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Silica, Theobroma Cacao Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Persea Gratissima Oil, Propylene Glycol, Caprae Lac Extract, Parfum, Limonene, Linalool, Citral, BHT, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycern, Cl 15985.

Cosmetics Veroni, Mleczny peeling cukrowo-olejowy Orange & Vanilla

Moja opinia

Peeling znajduje się w bardzo wdzięcznym, odkręcanym opakowaniu. Jest to mój ulubiony rodzaj opakowań kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jego pojemność to 200 g.

Konsystencja peelingu jest zbita, ale bardzo łatwo rozsmarowuje się na naszym ciele. Kryształki cukru są średniej wielkości i jest ich mnóstwo, ale nie wszystkie ulegają całkowitemu rozpuszczeniu.

Zapach tego peelingu jest słodki, 'jedzeniowy', naprawdę pachnie jak pomarańcza z wanilia. Dla mnie jest idealny na okres jesienno-zimowy, na lato wolę bardziej orzeźwiające zapachy. Zapach utrzymuje się na skórze aż do posmarowania jej balsamem.

Peeling Veroni bardzo dobrze oczyszcza skórę i złuszcza martwy naskórek. Skóra po jego użyciu jest wygładzona, delikatna i miła w dotyku, a wszystkie suche skórki znikają. Peeling zostawia na skórze lekką tłustą warstwę, ale nie ona jest nieprzyjemna. Sprawia, że mamy poczucie nawilżonej skóry, przez co czasami po jego użyciu zdarzy mi się zrezygnować z balsamu do ciała.

Peeling do ciała Veroni możecie kupić w Naturze za koło 15 zł.

 Znacie ten peeling? Używałyście? Jak się u Was sprawdził?
Grudniowe nowości | Dzień Darmowej Dostawy i Inne

Grudniowe nowości | Dzień Darmowej Dostawy i Inne

Od początku grudnia udało mi się kupić kilka bardzo fajnych rzeczy i, dlatego że na tym planuję poprzestać dzisiaj zapraszam Was na post zakupowy.

Grudniowe nowości

Skorzystałam z tegorocznego Dnia Darmowej Dostawy i zrobiłam małe zakupy w sklepie internetowym Minti Shop. Przesyłka przebiegła bardzo szybko i sprawnie, więc bardzo Wam ten sklep polecam. Sama też pewnie jeszcze wiele razy zrobię w nim zakupy, ponieważ maja bardzo bogaty asortyment. W prezencie od sklepu otrzymałam pyszną krówkę, która niestety nie zachowała się do zdjęcia.

Maestro

Do mojego koszyka w tym sklepie wpadł pędzel do podkładu Hakuro H50S, który ma mnóstwo pozytywnych opinii w internecie. Za takim pędzlem rozglądałam się już od jakiegoś czasu i mam nadzieję, że będzie mi długo i dobrze służył. Cena pędzla to 29,50 zł.

 W prezencie od mojego Narzeczonego dostałam eyeliner w żelu (będzie o nim mowa w dalszej części postu), więc dokupiłam sobie do niego dwa pędzelki Maestro. Po bardzo długim przeglądaniu internetu ostatecznie zdecydowałam się na 2 pędzelki, czyli Maestro 790 w rozmiarze 0 ze zgiętą skuwką oraz skośny Maestro 660 w rozmiarze 2. Oba pędzelki są w najmniejszym dostępnym rozmiarze i na żywo są naprawdę niewielkie. Wybrałam takie, ponieważ jak wszystkie wiemy kreskę łatwiej jest pogrubić niż odchudzić ;) Cena każdego z nich to 10 zł.

żel myjący do twarzy z olejem z pestek winogron oraz olejkiem lawendowym Biovalen

Ostatni produkt na jaki zdecydowałam się w sklepie Minti Shop to żel myjący do twarzy z olejem z pestek winogron oraz olejkiem lawendowym marki Biolaven. O tej firmie słyszałam dużo dobrego, więc jestem ciekawa jak sprawdzi się na mojej twarzy. Cena żelu to 16,50 zł.

peeling/maseczka z pestek róży OlVita

W trakcie zakupów spożywczych w sklepie ze zdrową żywnością (konkretnie kupowałam wtedy kawę) na półce z kosmetykami naturalnymi wypatrzyłam peeling/maseczka z pestek róży firmy OlVita. Jako że ostatnio bardzo polubiłam różane kosmetyk do pielęgnacji niewiele się nad tym zastanawiając wrzuciłam go do swojego koszyka. Peeling kosztował około 9 zł.


Sleek Vintage Romance

Wracając do kolorówki. w ostatnią środę w jednym ze sklepów kosmetycznych w mojej miejscowości wypatrzyłam nową dostawę paletek Sleek'a. Po krótkim namyśle zdecydowałam się na Vintage Romance, która od dawna mi się marzyła. Paletka na żywo wygląda dużo lepiej niż na zdjęciach, które oglądałam w internecie i cieszę się, że w końcu się na nią zdecydowałam. Koszt tej paletki to 39,99 zł.

 konturówka do powiek w żelu  AMC Inglota w kolorze nr 77

We wcześniejszej części postu wspominałam Wam o tym, że dostałam w prezencie eyeliner, konkretnie jest to konturówka do powiek w żelu  AMC Inglota w kolorze nr 77, czyli bardzo głęboka czerń. Pierwsze wrażenie jakie na mnie wywarł jest bardzo pozytywne i liczę na to, że w ciągu naszej dalszej znajomości się to nie zmieni. Cena eyelinera to 40 zł.
Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej

Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej

Lubicie rosyjskie kosmetyki do pielęgnacji twarzy? Ja odkąd większość z nich dostępna jest u mnie stacjonarnie sięgam po nie znacznie częściej. Jakiś czas temu moją uwagę zwróciły maski do twarzy Kąpiel Agafii. Do wyboru mamy kilka wariantów, ja zdecydowałam się na błękitną oczyszczającą na wodzie chabrowej oraz tonizującą. Dzisiaj chcę Wam przybliżyć pierwszą z nich.

Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej

Od producenta

Aktywna maska na bazie niebieskiej glinki skutecznie oczyszcza cerę, zwęża pory, a także usuwa nadmiar sebum i przywraca naturalny balans skóry. Naturalne składniki zapewniają dodatkowe odżywienie i nawilżenie. Idealny dla cery tłustej i mieszanej.

Niebieska glinka zawiera sole mineralne i mikroelementy, wykazuje przeciwzapalne i oczyszczające działanie.

Organiczny ekstrakt malwy, bogaty w witaminy grupy A, B, C, łagodzi i poprawia właściwości ochronne skóry.

Sproszkowane ziarno owsa zawiera witaminy grupy B, PP, E, odżywia i przywraca cerze zdrowy i zadbany wygląd. Woda chabrowa tonizuje i nawilża skórę.


Skład

Aqua, Kaolin (blue clay), Glycerin, Organic Centaurea Cyanus Flower Water (organic cornflower water), Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Bentonite (and) Xanthan Gum, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract (organic mallow extract), Avena Sativa (Oat) Kernel Powder (oatmeal oatmeal), Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyl Alcohol, Parfum.

Moja opinia

Maska znajduje się w saszetce, która jest zakręcana. Jest to bardzo fajne rozwiązanie. Maseczka ma pojemność 100 ml, więc wystarczy nam na kila użyć, a dzięki zamykaniu zawsze będzie świeża.

Konsystencja maski jest gęsta i kremowa, bardzo łatwo rozprowadza się ją na twarzy. Po kilku minutach zasycha, ale w trakcie kontaktu z wodą mięknie i łatwo można ją zmyć z twarzy. Jej zapach jest delikatny i świeży, nie drażni mojego nosa. 

Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej

Maskę nakładam na twarz zgodnie z zaleceniami producenta, czyli na 10 minut i robię to raz w tygodniu. Podczas trzymania maseczki nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Nic mnie nie piecze ani nie swędzi. Również po zmyciu jej z twarzy skóra nie jest zaczerwieniona, wręcz przeciwnie, wygląda dużo zdrowiej. 

Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej

Maska bardzo dobrze wpływa na na kondycję mojej skóry. Po jej użyciu jest gładka i oczyszczona a jej koloryt jest wyrównany. Wszystkie niespodzianki, które mam wtedy na twarzy stają się łagodniejsze i mniej widoczne. Mam wrażenie, że przyspiesza również ich gojenie, następnego dnia wyglądają dużo lepiej. Właśnie to działanie sprawiło, że bardzo polubiłam tą maseczkę i chętnie kupię jej następne opakowanie. Cena maseczki to tylko około 6 złotych, więc również przemawia za ponownym zakupem.

Znacie tą maseczkę? Jak się u Was sprawdziła?

Projek denko | Listopad

Projek denko | Listopad

Dzisiaj bardzo serdecznie zapraszam Was na post o zużyciach miesiąca. Wykończonych produktów nie jest zbyt wiele, ale i tak jestem z tego denka bardzo zadowolona.

Projek denko | Listopad

Perfecta Spa, Masło do ciała 'Lody Melba' 
Pięknie pachnie, ale niestety bardzo słabo nawilża. Lepiej sprawdza się latem, kiedy moja skóra jest mniej wymagająca i wtedy chętnie do niego wrócę. Recenzję tego masełka znajdziecie tutaj. Nie wiem czy kupię ponownie.

Projek denko | Listopad

Nacomi, Mydło czarne 
Używałam je jako peeling enzymatyczny i w tym celu sprawdzało się świetnie. Skóra po jego użyciu była wyraźnie gładsza i czystsza, a wszystkie niedoskonałości mniej widoczne. Więcej na jego temat znajdziecie tutaj. Kupię ponownie.

Sylveco, Hibiskusowy tonik do twarzy
Mój ulubieniec, który mógłby się nigdy nie kończyć.Bardzo podoba mi się jego żelowa konsystencja, która dobrze wpływa na jego wydajność oraz to, że delikatnie nawilża skórę twarzy. Więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj i tutaj. Kupię ponownie.

Projek denko | Listopad

L'botica Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych 
Najlepszy Biovax jaki miałam. Maska bardzo dobrze wpływa na kondycję włosów. Po jej użyciu są nawilżone oraz błyszczące. Jakiś czas temu pisałam o niej tutaj. Kupię ponownie.

Farmona, Jantar, Odżywka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy
Jest to moje drugie opakowanie tej wcierki. Odżywka zahamowała wypadanie włosów i sprawiła, że na mojej głowie pojawiło się mnóstwo 'baby hair' oraz przyspieszyła ich porost. Nie są to jakieś spektakularne efekty, ale na moich krótkich włosach są zauważalne. Kupię ponownie.

Projek denko | Listopad

Rimmel, 60 Seconds  415 Instyle Coral 
Bardzo lubię lakiery z tej serii. Szybko schną i utrzymują się na paznokciach około 5 dni. Przez długi czas ten lakier był moim ulubieńcem. Kupię ponownie.

Maybelline, Dream Lumi Touch 01
Świetny korektor w dość niskiej cenie. . Dobrze kryje cienie pod oczami, nie zbiera się w zmarszczkach ani się nie roluje. Nie jest tak mocno rozświetlający jak Lumi Magique firmy L'Oreal. Kupię ponownie.

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Jestem ciekawa jak się u Was sprawdziły :)
Wibo, Royal Manicure Nr 1 | Lakier idealny na święta

Wibo, Royal Manicure Nr 1 | Lakier idealny na święta

Bardzo lubię lakiery do paznokci firmy Wibo i podczas rossmannowej promocji w moje ręce wpadł lakier Royal Manicure Nr 1. Lakier pochodzi z edycji limitowanej i dostępny jest w trzech kolorach. Do wyboru oprócz czerwieni mamy jeszcze kolor złoty oraz srebrny.


Wibo, Royal Manicure Nr 1

Lakier znajduje się w tradycyjnej szklanej buteleczce i posiada wąski pędzelek, którym bardzo łatwo się manewruje. Jego konsystencja nie jest zbyt lejąca i bardzo szybko wysycha. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy lakieru. Lakier Wibo na moich paznokciach wytrzymał około 5 dni.

Wibo, Royal Manicure Nr 1

Kolor lakieru jest idealny na nadchodzące święta. Jest to piękna czerwień ze złotymi  i czerwonymi drobinkami. Jego struktura to bardzo delikatny piasek. Efekt jaki daje na paznokciach bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, ale nie obraziłabym się gdyby tych ziarenek było więcej.

Wibo, Royal Manicure Nr 1

Lakiery do paznokci Wibo z serii Royal Manicure możecie kupić w każdym Rossmannie za około 8 zł

Wibo, Royal Manicure Nr 1
Seboradin, Regenerujący balsam do włosów z żeń-szeniem | Najlepsza odżywka do włosów jaką miałam

Seboradin, Regenerujący balsam do włosów z żeń-szeniem | Najlepsza odżywka do włosów jaką miałam

Regenerujący balsam do włosów z żeń-szeniem Seboradin kusił mnie już od dłuższego czasu. Właściwie zwrócił moją uwagę chyba już na początku mojego włosomaniactwa, czyli ładnych parę lat temu, ale sięgnęłam po niego dopiero teraz. Dlaczego? Chyba ze względu na jego cenę, która wynosi ponad 20 zł, a ja sięgam raczej po tańsze odżywki do włosów i dostępność, trzeba się udać po niego do apteki.


Od producenta

Zawiera korzeń żeń-szenia, który pobudza włosy do odrostu, odżywia, energizuje, dotlenia skórę głowy i włosy. Olej rycynowy i olej jojoba doskonale nawilżają, pielęgnują, nadają gładkość i połysk na całej długości włosów. Ekstrakt z czarnej rzodkwi wzmacnia włosy i zapobiega ich łamaniu się. Preparat posiada naturalne antyoksydanty zawarte w ekstraktach ziołowych. Balsam zapobiega elektryzowaniu się włosów, ułatwia rozczesywanie. Włosy są zregenerowane, odżywione, nawilżone, lśniące i miękkie.

Skład

Aqua, Cetearyl Alcohol, Collagen, Cetrimonium Chloride, Panax Ginseng Root Extract, Propylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Alcohol, Raphanus Sativus Root Extract, Parfum, Ricinus Communis Seed Oil, Simondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Hydroxy-Methylpentyl-cyclohexene, Hexyl Cinnamal, CI 15985


Moja opinia

Opakowanie balsamu wykonane jest z przeźroczystego i twardego plastiku. Myślę, że gdy kosmetyk będzie dobijał dna mogę mieć problemy z jego wydobyciem. Konsystencja balsamu jest wodnista, co negatywnie wpływa na jego wydajność. Nawet ja, do moich krótkich włosów potrzebuję go całkiem sporo. Jego zapach jest okropny, niby ziołowy, ale duszący i bardzo nieprzyjemny. Według producenta ulatnia się zaraz po wysuszeniu włosów, ale ja czuję go aż do następnego mycia.

Sporo minusów, prawda? Ale teraz przejdziemy do najważniejszego, czyli działania i tutaj nasuwa mi się tylko jedno słowo, czyli WOW :) Większość odżywek do włosów zupełnie mnie nie zachwyca, nie robią z moimi włosami nic dobrego ani nic złego, po prostu są poprawne. Ten balsam ma "to coś" co sprawia, że na pewno kupię jeszcze niejedno jego opakowanie. Po użyciu balsamu regenerującego Seboradin włosy są mocno wygładzone, lekkie, nawilżone i baaaardzo błyszczące. Są też bardzo miękkie i przyjemne w dotyku, co sprawia, że często je dotykam. Nie spodziewałam się, że odżywka użyta na 5 minut da tak rewelacyjne efekty na moich włosach. Myślę, że nałożona na dłużej (tak jak maska) da jeszcze lepsze rezultaty. Balsam nie obciąża włosów oraz nie przyspiesza ich przetłuszczania się.

Używałyście już tego balsamu? Jestem ciekawa, czy na Waszych włosach również sprawdził się tak dobrze :)
Golden Rose, Rich Colour nr 101

Golden Rose, Rich Colour nr 101

Nie przepadam jakoś szczególnie za  jasnymi kolorami lakierów do paznokci i mam takich w moich zbiorach bardzo mało. W ostatnim poście zakupowym (klik) pisałam,  że skusiłam się właśnie na taki jasny kolor, czyli Golden Rose, Rich Colour nr 101.

Golden Rose, Rich Colour nr 101

Kolor lakieru mnie zachwycił. Niby jest szary, ale mieni się na niebiesko. Szczególnie widać to w opakowaniu, na paznokciu ta właściwość traci trochę na intensywności i dobrze widoczna jest tylko w słońcu. Trochę obawiałam się, że lakier będzie miał perłowe wykończenie, ale jednak okazało się, że jest kremowe.

Golden Rose, Rich Colour nr 101

Lakier do paznokci Golden Rose Rich Colour ma szeroki pędzelek, którym bardzo łatwo maluje się paznokcie. Nie robi on smug oraz bardzo szybko wysycha. Do pełnego krycia wystarczyły mi dwie warstwy lakieru. Najbardziej zaskoczyła mnie jego trwałość. Na moich paznokciach wytrzymał aż 8 dni w prawie nienaruszonym stanie, jedynie końcówki paznokci się trochę wytarły.

Golden Rose, Rich Colour nr 101

Lubicie takie jasne kolory lakierów do paznokci?
Paloma Foot Spa, Cukrowy peeling do stóp z olejem winogronowym i migdałowym

Paloma Foot Spa, Cukrowy peeling do stóp z olejem winogronowym i migdałowym

Gdy na dworze robi się zimno skóra moich stóp staje się bardziej problematyczna. Jest sucha i szorstka, co roku mam z nią ogromny problem. Wydaje mi się, że w teraz udało mi się nad nią trochę zapanować za sprawą kilku kosmetyków. O jednym z nich, czyli o perełkach do kąpieli stóp mówiłam Wam już tutaj, a dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o drugim z nich, a mianowicie o cukrowym peelingu Paloma Foot Spa. Kiedyś uważałam, że taki kosmetyk jest mi zbędny, ale okazało się, że jest zupełnie inaczej.

Paloma Foot Spa, Cukrowy peeling do stóp z olejem winogronowym i migdałowym

Od producenta

Cukrowy peeling do stóp  o orzeźwiającym zapachu. Dzięki zawartości kryształków cukru szybko i skutecznie  usuwa suchy i zrogowaciały naskórek, niwelując wszelkie zgrubienia. Idealnie wygładza, zmiękcza, pobudza do odnowy. Olejki winogronowy i migdałowy, witaminy A i E zapewniają komfort podczas zabiegu  - intensywnie  nawilżają, odżywiają i natłuszczają naskórek. Zabieg zapewnia świeżość, odprężenie i  uczucie „lekkich stóp”.

Skład

Sucrose, Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Tribehenin, Ceteareth-20, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Laureth-4, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Parfum, Paraffin, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Citral, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, CI 42090.

Moja opinia

Peeling do stóp Paloma Foot Spa zamknięty jest w niskim plastikowym słoiczku. Opakowanie jest odkręcane a jego pojemność wynosi 125 ml. Bardzo lubię takie opakowania kosmetyków do ciała, ponieważ bardzo łatwo jest je wtedy zużyć do końca.

Konsystencja peelingu jest zbita, ale pod wpływem ciepła naszej skóry bardzo łatwo się rozsmarowuje. Kryształki cukru są średniej wielkości i na pewno nie jest to mocny zdzierak. Ja nazwałabym go średnim. Zapach peelingu jest delikatny i świeży.  Wydajność kosmetyku jest bardzo dobra, używam go już około 3 miesięcy i nadal mam go całkiem sporo.

Paloma Foot Spa, Cukrowy peeling do stóp z olejem winogronowym i migdałowym

Peelingu używam zgodnie z zaleceniami producenta na suchą skórę 1-2 razy w tygodniu. Bardo dobrze radzi sobie z usuwaniem zrogowaciałego naskórka. Po jego użyciu skóra jest gładka i delikatna. Pierwsze długotrwałe efekty zauważyłam po około miesiącu stosowania. Po wytarciu ręcznikiem moje stopy są lekko natłuszczone i nawilżone. Nie odczuwam żadnego ściągnięcia skóry, więc czasami zdarza mi się nie posmarować stóp kremem. W moim przypadku ten peeling daje dużo lepsze efekty niż pumeks, którego nie używam już od jakiegoś czasu.

Używałyście już tego peelingu?
Listopadowe nowości | Rossmann, Natura i inne

Listopadowe nowości | Rossmann, Natura i inne

Lubicie posty zakupowe? Ja bardzo lubię takie czytać i dzisiaj zapraszam Was na taki post na moim blogu. 


Byłam tylko na dwóch pierwszych etapach promocji w Rossmannie i zdecydowałam się na 3 kosmetyki. Co wpadło do mojego koszyka możecie zobaczyć poniżej.


Lubię lakiery do paznokci Wibo i przeglądając ich szafę bardzo spodobał mi się lakier z serii Royal Manicure Nr 1. Kolor, który wybrałam jest iście świąteczny, w butelce pięknie meni się na złoto. Producent napisał, że jest to brokatowy lakier ze strukturą, ale nie napisał niestety cóż to za struktura, Po tym jak polubiłam się z matową pomadką w płynie Astora, o której pisałam tutaj zdecydowałam się na tusz do rzęs Lash Beauttifer tej samej firmy. Według producenta ma on nie tylko pogrubiać nasze rzęsy, ale również je pielęgnować. W szafie Rimmela wypatrzyłam pomadkę o przepięknym kolorze, czyli, 180 Vintage Pink z serii Moisture Renew Lipstick Jest to ciemny pudrowy róż z domieszką jagody, czyli kolor idealny na jesień.


W Naturze skusiłam się na korektor Kobo Modeling Illuminator w kolorze 101. Bardzo rzadko sięgam po  kolorówkę tej firmy, ale czytałam o nim mnóstwo dobrego i ciekawa jestem jak spisze się u mnie. Kupiłam również zmywacz do paznokci Sensique o zapachu winogron oraz temperówkę do kredek Essence, ponieważ moja już przestała nadawać się do użytku.


Dopiero poznaję produkty Golden Rose i najbardziej polubiłam ich lakiery do paznokci. Tym razem skusiłam się na lakier Rich Colour nr 101 oraz Color Expert nr 89. Obecnie na moich paznokciach gości ten pierwszy i jest to prześliczny odcień jasnej szarości, który lekko mieni się na niebiesko. Za namową sprzedawczyni zdecydowałam się również na pomadkę Velvet Matte nr 12 w kolorze brudnego różu.


Zachwycona błękitną maską do twarzy Agafii, skusiłam się na jej fioletową siostrę, czyli maskę tonizującą. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić, ze ta wersja jest bardziej nawilżająca. O wodzie różanej czytałam bardzo dużo dobrego. Jej zapach jest obłędny i mam nadzieję, że jej działanie na mojej skórze będzie równie dobre. Bardzo lubię przeróżne oleje do pielęgnacji twarzy i tym razem postanowiłam wypróbować olej z dzikiej róży Nacomi. Ciekawi mnie jego właściwości rozjaśniające blizny.


W Biedronce do mojego koszyka wpadły maszynki do golenia Simply Venus. Jestem fanką męskich niebieskich Gillette, ale myślę, że damskie również dadzą sobie radę. W komentarzach bardzo często polecałyście mi odżywczą pomadkę z peelingiem Sylveco, więc postanowiłam sprawdzić ją na swoich ustach. Druga taką samą kupiłam mojemu Narzeczonemu. Moja buteleczka jedwabiu CHI powoli dobija dna, więc przy okazji innych zakupów postanowiłam uzupełnić zapas.



Rzadko kupuję jakiekolwiek gazety, sięgam tylko po Skarba i to mi w pełni wystarcza. Ostatnio skusiłam się jednak na face&look w którym dodatkiem był żel arnikowy firmy Floslek. Ich kosmetyki bardzo dobrze mi się kojarzą, ale żel musi jeszcze poleżeć i poczekać na swoją kolej.

Miałyście już któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły? 
Mój HIT - Balsam do paznokci 2x5

Mój HIT - Balsam do paznokci 2x5

Mam bardzo słabe paznokcie. Przez lata je obgryzałam i teraz bardzo trudno jest mi je zapuścić. Bardzo często łamią i rozdwajają, ale od jakiegoś miesiąca są w dużo lepszej kondycji. Dzisiaj chcę Wam pokazać produkt, który się do tego przyczynił, czyli Balsam do paznokci 2x5, wspominałam o nim również w ostatnich ulubieńcach (klik).


Od producenta

Balsam wzmacnia, odżywia, przywraca połysk i stymuluje wzrost paznokci. Zapobiega ich rozdwajaniu. Wygładza skórki. Efekt działania widać już po tygodniu stosowania. 
Zalecany przy paznokciach giętkich, łamliwych, rozdwajających się, wysuszonych, matowych, zniszczonych przez stosowanie zmywaczy, tipsów żeli, lakierów, również hybrydowych oraz skórkach uszkodzonych przy manicure.

Skład

Aqua, Petrolatum, Cera Alba, Ricinus Communis Seed Oil, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Polyglyceryl - 3 Distearate, Gliceryl Stearate, Olea Europaea Fruit Oil, Cetyl Alcohol, Equisetum Arvense & Anethum Graveolens Seed & Silybum Marianum Extract , Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cholesterol, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Beta - Carotene, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Cinnamyl Alcohol, Eugenol, Geraniol, Hydroxyisohexyl - 3 - Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellal, Limonene, Alpha Isomethyl Ionone, Perfume.

Składniki aktywne

Wosk pszczeli, ekstrakt z kopru , skrzypu i ostropestu, olej rycynowy, oliwa, D-pantenol, aminokwasy keratyny, witamina C, witamina E, ß-karoten.

Moja opinia

Balsam zamknięty jest w odkręcanym słoiczku wykonanym z plastiku. Jego pojemność to 4,5 g. Przy dłuższych paznokciach trudno jest wydobyć go opuszkiem palca, ale wtedy możemy poradzić sobie nabierając go zewnętrzną stroną paznokcia. Odżywki używam codziennie i jedno opakowanie wystarcza na około 2 miesiące stosowania.

Konsystencja Balsami 2x5 jest stała, przypomina mi tym olej kokosowy. Pod wpływem ciepła naszej skóry rozpuszcza się. Jego zapach kojarzy mi się z miodem.


Balsam wsmarowuję w paznokcie codziennie wieczorem, początkowo stosowałam go na "nagie" paznokcie, teraz używam go również na pomalowane. Pierwsze efekty zauważyłam po 2 tygodniach stosowania. Paznokcie stały się mocniejsze, przestały się wyginać i rozdwajać. Płytka wygląda na zdrowszą i stała się bardziej błyszcząca. Skórki wokół paznokci również wyglądają lepiej, nie są już takie suche oraz się nie zadzierają. Zauważyłam również, że dzięki tej odżywce moje paznokcie szybciej rosną, co mnie bardzo cieszy, bo w końcu mam co malować. Szczerze mówiąc sprawdził się u mnie o wiele lepiej niż wszystkie lakierowe odżywki do paznokci oraz olejowanie.



Balsam 2x5 dostępny jest w aptekach oraz w Naturze, jego cena to około 12 zł.

Znacie ten balsam? Ciekawa jestem jakie efekty dał u Was :)

Sylveco | Hibiskusowy tonik do twarzy

Sylveco | Hibiskusowy tonik do twarzy

Kosmetyki Sylveco pokochałam i bardzo lubię je testować. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję Hibiskusowego toniku do twarzy tej marki. Znalazł się on już w ulubieńcach września (klik), wiec już wiecie, że zaskoczył mnie pozytywnie. ale chcę Wam powiedzieć o nim jeszcze coś więcej.


Od producenta

Hypoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczonym do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci, zapewniając jej odpowiedni poziom nawodnienia. Tonik, o lekkiej żelowej formule, odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż, może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Przetestowany dermatologicznie. 

Skład

Aqua, Hibiscus Rosa-Sinensis Flower Extract, Glycerin, Xylitol, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Coco-Glucoside, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, Phytic-Acid, Dehydroacetic Acid.

Moja opinia

Hibiskusowy tonik do twarzy Sylveco znajduje się butelce z brązowego plastiku zamykanej na zatrzask. Jeśli podstawimy ją pod źródło światła zobaczymy ile produktu nam jeszcze zostało. Mimo, że butelka w której znajduje się tonik jest taka niepozorna to jej pojemność wynosi 150 ml.

Tonik Sylveco pięknie pachnie hibiskusem. Jego konsystencja różni się od innych toników, które do tej pory stosowałam. Jest bardziej żelowa. Myślę, że ma ona dobry wpływ na jego wydajność, ponieważ aby przetrzeć nim całą twarz potrzebujemy naprawdę niewiele produktu. Używam go codziennie od połowy sierpnia i zużyte mam jakieś 3/4 opakowania.

Po przetarciu twarzy tonikiem na skórze wyczuwalny jest lekki, lepki film, który na szczęście znika gdy tonik całkowicie się wchłonie. W moim przypadku film znika po nałożeniu kremu pod oczy. Oczywiście jeśli przesadzimy z produktem będzie to trwało znacznie dłużej.Tonik bardzo dobrze odświeża skórę oraz delikatnie ją nawilża. Nie zauważyłam żadnego negatywnego działania w postaci wzmożenia się powstawania wyprysków. Mam wrażenie, że łagodzi wszelkie podrażnienia na mojej twarzy. 

Tonik hibiskusowy Sylveco dostępny jest w sklepach z kosmetykami naturalnymi oraz w internecie. Jego cena to około 16 zł.


Znacie ten tonik? Jestem ciekawa jak się się u Was sprawdził :)

Włosowa aktualizacja | Październik

Włosowa aktualizacja | Październik

Jak widzicie, na blogu zmienił się szablon oraz jego kolorystyka. Mam nadzieję, że te zmiany Wam się podobają :) Oczywiście tematyka bloga pozostaje bez zmian i  dzisiaj zapraszam Was na włosową aktualizację.


Projekt denko | Październik

Projekt denko | Październik

Mamy już początek listopada, a za oknem jest przepiękna słoneczna pogoda i mam nadzieję, że utrzyma się ona u nas jak najdłużej. Dzisiaj serdecznie zapraszam Was na post o kosmetykach, które zdenkowałam w ostatnim miesiącu :)

Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger