Trzy kosmetyki do pielęgnacji twarzy marki Ziaja, które warto kupić

Trzy kosmetyki do pielęgnacji twarzy marki Ziaja, które warto kupić

Nigdy nie byłam fanką kosmetyków do pielęgnacji marki Ziaja i będąc na zakupach zwykle omijałam je szerokim łukiem. Kilka miesięcy temu postanowiłam jednak, że dam im szansę. Tym sposobem poznałam trzy kosmetyki tej firmy, które sprawdzają się u mnie naprawdę bardzo dobrze.

Najlepsze Ziaja

Oliwka do mycia z serii 'Liście zielonej oliwki'

O oliwce do mycia wspomniałam już przy okazji wpisu na temat mycia pędzli. Trafiłam na nią, gdy szukałam olejku do mycia twarzy bez dodatku parafiny w składzie. Niestety znalezienie takiego w drogerii jest prawie niemożliwe. Gdy popatrzyłam na skład tej oliwki mocno zdziwiłam się brakiem tego składnika i postanowiłam zaryzykować.
Oliwka okazała się świetnym uzupełnieniem demakijażu. Domywa wszystko to, z czym nie poradził sobie płyn micelarny. Często po wieczornym powrocie z pracy, gdy marzę tylko o tym, by jak najszybciej położyć się do łóżka wykonuję nią prawie cały demakijaż (makijaż oczu zmywam płynem micelarnym). Oliwka wraz z wodą szybko i skutecznie rozpuszcza podkład oraz resztę kosmetyków, które wcześniej użyłam. Spłukując ją należy uważać, aby nie dostała się ona do oczu, ponieważ może je podrażnić.
Po jej użyciu zwykle wspomagam się jeszcze żelem do mycia twarzy (wpływ książki "Sekrety urody Koreanek") - aktualnie jest to Nawilżająca emulsja myjąca marki Vianek.
Oliwka z Ziaji nie zapchała mojej skóry ani nie wyrządziła jej żadnych innych szkód.

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, MIPA-Laureth Sulfate, Laureth-3, Laureth-7 Citrate, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Propylene Glycol, Olea Eurpea Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Limonene, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, BHA, CI 42090 (FD&C Blue No. 1), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5).

Ziaja, Toik zwężający pory

Tonik zwężający pory z serii 'Liście manuka'

Na początku nie polubiłam zapachu tego kosmetyku. Wydawał mi się zbyt intensywny i strasznie drażnił mój wrażliwy nos. Po kilku dniach przyzwyczaiłam się do niego i już mi tak bardzo nie przeszkadza. Podoba mi się, że jego opakowanie jest wyposażone w atomizer - bardzo lubię taką formę aplikacji toników.
Tonik z serii 'Liście manuka' faktycznie spełnia obietnice producenta i zwęża pory. Łagodzi również zmiany trądzikowe i zapobiega powstawaniu nowych. Mam wrażenie, że ten produkt trzyma moją skórę w rydzach i odkąd go używam jej stan znacznie się poprawił.

Aqua (Water), Glycerin, Panthenol, Propylene Glycol, Gluconate, Lactobionic Acid, Mandelic Acid, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Polysorbate 20, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Ziaja Tonik

Tonik ogórkowy

Jest to najsłabszy kosmetyk z całej trójki, ale nadal jest bardo dobry i warty zakupu. Tonik ogórkowy znalazł się w ostatnim denku i byłam bardzo zadowolona z jego działania. Łagodził wszelkie podrażnienia na mojej skórze oraz delikatnie ją nawilżał. Do tego naprawdę bardzo ładnie pachniał ogórkiem. Jego dodatkowym atutem jest brak alkoholu w składzie.

Aqua (Water), Propylene Glycol, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Panthenol, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragnance), Amyl Cinnamal, Linalool, Citric Acid.

Ciekawa jestem czy używasz kosmetyków marki Ziaja i po które z nich sięgasz najchętniej?


Instagram|Facebook

Evree, Max Repair, Regenerujący balsam do ciała

Evree, Max Repair, Regenerujący balsam do ciała

Regenerujący balsam do ciała Max Repair marki Evree pojawił się na blogu przy okazji postu o jesiennej pielęgnacji ciała. Jest to bardzo dobry kosmetyk i jeden z niewielu balsamów dostępnych w drogerii bez zawartości parafiny. Dzisiaj chciałabym Cię zaprosić na pełną recenzję tego produktu. Na blogu możesz też przeczytać o kremie do rąk z tej samej serii.

Evree, Max Repair, Regenerujący balsam do ciała


Skład


Aqua (Water), Glycerin*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,* Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Urea, Butyrosperumum Parkii (Shea) Butter*, Cetaeryl Alcohol, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate*, Dimethicone, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil*, Milk Lipids, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate-60, PEG-8, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Iosmethyl Ionone. *surowiec pochodzenia roślinnego.

balsam do ciała bez parafiny


Balsam Evree znajduje się w dużej (400 ml) butelce. Niestety plastik, z którego wykonane jest opakowanie jest twardy, przez co trudno jest wydobyć z niego produkt. Minusem jest dla mnie również brak pompki, która ułatwiłaby aplikację.

Konsystencja balsamu jest gęsta i treściwa, mimo to na skórze rozsmarowuje się on bez większych problemów. Szybko się wchłania  pozostawiając delikatną lepką warstwę, która po chwili znika. Do nasmarowania całego ciała nie potrzebujemy zbyt wiele produktu, co pozytywnie wpływa na jego wydajność. Balsam ma bardzo delikatny kwiatowy zapach, który ulatnia się zaraz po użyciu.

Regenerujący balsam do ciała Evree bardzo dobrze nawilża moją suchą skórę i robi to długotrwale. Jeśli użyję go wieczorem, rano nadal czuję, że moja skóra jest idealne nawilżana. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka, a wszystkie suche i podrażnione miejsca są ukojone. Zauważyłam też, że bardzo dobrze radzi sobie z łagodzeniem podrażnień po depilacji.

Balsam mnie nie uczulił ani nie zapchał mojej skóry.

Evree max repair

Regenerujący balsam do ciała marki Evree możesz kupić w Rossmannie za około 20 zł. Jego cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości.

Używałaś już balsamów do ciała marki Evree? Jaki jest Twój ulubiony?


Holika Holika, Makgeolli Brightening Mask Sheet Rozjaśniająca maseczka w płachcie

Holika Holika, Makgeolli Brightening Mask Sheet Rozjaśniająca maseczka w płachcie

Nigdy nie byłam fanką maseczek w płachcie, ale podczas ostatnich zakupów w Minti Shop postanowiłam dać im szansę. Kupiłam dwie Rozjaśniające maseczki w płachcie (Makgeolli Brightening Mask Sheet) marki Holika Holika i przepadłam...

Azjatyckie maseczki w płacie

Od producenta

Holika Holika Makgeolli Brightening Mask Sheet Rozjaśniająca maseczka na bawełnianej płachcie, dostarcza wiele witamin oraz minerałów skórze twarzy.


Skład

Water, Glycerin, Alcohol, Butylene Glycol, Betaine, Methylparaben, Carbomer, Triethanolamine, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Aspergillus/Rice Ferment Extract, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract, "Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract", Artemisia Vulgaris Extract, "Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract", Plantago Asiatica Extract, Polygonum Multiflorum Root Extract, Morus Bombycis Root Extract, "Phellodendron Amurense Bark Extract", Panthenol, Fragrance, Disodium EDTA.

Moja opinia

Opakowanie maseczki rozjaśniającej w płacie Holika Holika przyciąga uwagę i trudno przejść obok niej obojętnie. Na odwrocie znajdziemy instrukcję obsługi w obrazkach oraz etykietkę polskiego dystrybutora z informacją o składzie, sposobie używania oraz krótkim opisem producenta.

Holika holika

Bawełniany płat jest bardzo dobrze nasączony płynem. Otwory wycięte na usta i nos są idealnej wielkości, ale te na oczy mogłyby być kilka milimetrów większe. Nałożenie maseczki na twarz nie sprawiło mi żadnej trudności i trzymała się ona idealnie przez 20 minut. Jej dodatkowym atutem jest bardzo ładny zapach, który uprzyjemniał mi te chwilę. Tak jak zaleca producent po zdjęciu maseczki wklepałam w skórę nadmiar płynu, który na niej pozostał. 

Przyznam, że po wykonaniu tych wszystkich czynności byłam trochę zawiedziona. Oczekiwałam natychmiastowego efektu, a moja skóra wyglądała dokładnie tak samo jak przed nałożeniem maseczki. Okazało się, że na rezultaty jej działania musiałam poczekać do rana. Gdy po przebudzeniu się spojrzałam w lustro zauważyłam, że moja skóra wygląda zdrowiej i jest pełna blasku. Wszystkie przebarwienia i zaczerwieniania zostały delikatnie rozjaśnione, a na mojej twarzy nie widać żadnych oznak zmęczenia. Maseczka również bardzo dobrze nawilżyła moją skórę, sprawiła że stała się gładsza oraz miła w dotyku.

Stosując maseczki, których się nie zmywa zawsze obawiam się buntu ze strony mojej skóry, ale Makgeolli Brightening Mask Sheet nie podrażniła mnie ani nie spowodowała wysypu niedoskonałości. 

Rozjaśniająca maseczka Holika Holika

Maseczkę rozjaśniająca Holika Holika możesz kupić np. w Minti Shop. Cena za sztukę to 8,95 zł. Dla lepszego poznania działania tego produktu polecam Ci kupić co najmniej 2 opakowania.

Stosowałaś już maseczki w płachcie? Którą jeszcze mogłabyś mi polecić?

Facebook|Instagram

Listopadowy projekt denko

Listopadowy projekt denko

Po wpisie z nowościami miesiąca nadszedł czas na listopadowy projekt denko. W ostatnim miesiącu zużywanie kosmetyków poszło mi trochę lepiej i nazbierałam 10 pustych opakowań. Jeśli jesteś ciekawa jakie produkty udało mi się zużyć, zapraszm Cię na dalszą część postu.

Listopadowy projekt denko

Receptury Babuszki Agafii, Szampon-balsam do włosów

Receptury Babuszki Agafii, Szampon do włosów z rokitnikiem

Z tym szamponem bardzo się polubiłam, mimo że jego zapach nie przypadł mi do gustu. Dobrze mył włosy i nie podrażniał skóry głowy. Kosztuje grosze, więc chętnie do niego kiedyś wrócę.


L'Oreal, Casting Creme Gloss

Zarówno farba jaki i odżywka do niej załączona okazały się bardzo dobrymi produktami. Odżywka nie obciążyła moich włosów. Sprawiła, że były bardzo miłe w dotyku i błyszczące.

Receptury Babuszki Agafii, Szampon-balsam regenerujący na bazie mydelnicy lekarskiej

Zwykle unikam kosmetyków 2w1 i w przypadku tego szamponu obawiałam się, że mógłby spowodować szybsze przetłuszczane moich włosów. Na szczęśćcie okazało się, że się myliłam. Szampon dobrze oczyszczał moje włosy z zanieczyszczeń oraz radził sobie ze zmyciem oleju. Wymagał użycia odżywki. Myślę, że kupię go ponownie.

Isana krem do rąk z mocznikiem

Sanex, Żel pod prysznic Dermo Protector

Żel dobrze się pienił i był bardzo przyjemny dla mojej skóry. Niestety jego zapach nie przypadł mi do gustu i z tego powodu więcej po niego nie sięgnę.

Isana, Intensywny krem do rąk z 5% zawartością mocznika

Jeden z moich ulubionych kremów do rąk. Zużyłam już kilka opakowań tego produktu i ciągle do niego wracam. Krem świetnie nawilża skórę i pozostawia na niej lekką, otulającą warstwę.


Fusswohl, Krem intensywny do pielęgnacji stóp o bardzo suchej skórze

Krem już od dłuższego czasu zalegał w mojej kosmetyce i raczej już do niego nie wrócę. Bardzo często o nim zapominałam i smarowałam stopy tym samym balsamem co resztę ciała. Zużyłam go używając jako kremu do rąk. Dobrze nawilżał, ale mimo wszystko wolę wykorzystywać do tego celu kosmetyk o którym pisałam wyżej.

Bielenda, Algi Morskie Lekki krem nawizający


Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem nawilżający 

Krem dobrze nawilżał moja skórę oraz jej nie podrażnił i nie spowodował wysypu pryszczy. Wchłania się prawie do matu, wiec idealnie nadaje się pod makijaż. Na pewno wrócę jeszcze do tego kremu. Aktualnie używam wersji odżywczej, która też jest bardzo fajna.


Alterra, Pomadka ochronna z rumiankiem

Jest to jedna z lepszych pomadek jakie dostępne są w naszych drogeriach. Dobrze nawilża usta, chroni je i długo się na nich trzyma. Do tego nie kosztuje zbyt wiele. Używam jej od lat i chętnie do niej wracam.

Ziaja, Tonik ogórkowy

Nie jestem fanką kosmetyków Ziaji, ale do ich toniku ogórkowego nie mam żadnych zastrzeżeń. To dobry produkt w niskiej cenie, który warto wypróbować. Tonik spełnia wszystkie obietnice producenta i bardzo przyjemnie pachnie. Z pewnością zużyję jeszcze kilka jego opakowań.


Avon, Diamentowa konturówka do oczu 

Posiadam kolor Twilight Sparkle. Jest to granat z błyszczącymi drobinkami. Kredka ma przepiekny odcień, który robi wrażenie, ale niestety jest bardzo kiepsko napigmentowana. Po roztarciu prawie jej nie widać i znika w ekstremalnym tempie. Kolejny raz zawiodłam się na kosmetyku marki Avon i nie sięgnę już po żaden produkt tej firmy.

Jakie kosmetyki udało Ci się zużyć w ciągu ostatniego miesiąca? Znasz któryś z moich zdenkowanych produktów?

Instagram|Facebook

Artdeco, Fixing Powder

Artdeco, Fixing Powder

Jestem fanką sypkich pudrów i nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez kosmetyku tego typu. Dzisiaj mam dla Ciebie recenzję pudru utrwalającego makijaż (Fixing Powder) marki Artdeco. Jest on już ze mną od dłuższego czasu i pojawił się w poście o moim jesiennym makijażu.

Artdeco, Fixing Powder

Foxing Powder Artdeco znajduje się w odkręcanej puderniczce o pojemności 10 g. W środku producent umieścił sitko, które dozuje odowiednią ilość produktu. Do pudru dołączony jest również puszek, który ma nam ułatwić jego aplikację. Nie przepadam za takimi aplikatorami, więc mój już dawno wylądował w koszu na śmieci, a puder nakładam pędzlem.

Bardzo fajną opcją jest fakt, że gdy puder nam się skończy możemy dokupić sobie sam wkład (ma postać solniczki) i wsypać go do puderniczki. Wkład ma taką samą pojemność jak puder, ale jest od niego o połowę tańszy.

Fixing Powder jest koloru białego, ale na szczęście nie bieli skóry. Bardzo ładnie stapia się z podkładem i staje się niewidoczny. Jak każdy sypki kosmetyk odrobinę pyli podczas nakładania. Mat jaki daje na mojej skórze nie jest płaski, ma w sobie coś rozświetlającego. Nie przepadam za mocno motującymi kosmetykami, wiec taki efekt bardzo mi się podoba.

Artdeco, Fixing Powder

Producent zaleca aby do utrwalenia makijażu nałożyć gruba warstwę produktu i odczekać 5-10 minut. Po tym czasie powinnyśmy strzepnąć jego nadmiar pędzlem. Ja od początku traktuję Fixing Powder jak zwykły puder matujący i od razu nakładam go na twarz cienka warstwą Zauważyłam, że nakładany w ten sposób również przedłuża trwałość makijażu. Widoczne było to szczególnie w okresie upałów - po kilku godzinach spędzonych w pracy moja twarz nadal wyglądała bardzo dobrze. Myślę, że taki sposób używania pozytywnie wpłynął też na jego wydajność - wystarczył mi on na około 5 miesięcy regularnego stosowania

Nie zauważyłam żeby Fixing Powder od Artdeco negatywie wpłyną na stan mojej skóry. Nie wysuszył jej ani nie spowodował wysypu nowych pryszczy

Cena pudru Artdeco to około 40 zł, ale wkład do puderniczki możesz kupić za około 25 zł. Dostępny m.in. na Mnti Shop.

Ciekawa jestem, czy miałaś już ten puder i jak się u Ciebie sprawdził? 



Facebook | Instagram 

Tani Azjatycki krem BB - It's Skin, Babyface Moisture BB

Tani Azjatycki krem BB - It's Skin, Babyface Moisture BB

Azjatyckie kosmetyki od jakiegoś czasu podbijają Internet i prawie każda z nas chciałaby taki przetestować na własnej skórze. Są coraz lepiej dostępne, ale niestety ciągle większość z nich kosztuje krocie. Dzijsiaj mam dla Ciebie recenzję Azjatyckiego kremu BB, który nie kusztuje majątku, czyli Babyface Moisture BB marki It's Skin. Jego cena to około 40 zł, więc to niewiele w porównianiu z innymi tego typu produktami.

Tani azjatycki krem BB


Od producenta

Krem BB zawierający kombinację składników nawilżajacych. Delikatnie rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry, wygładza drobne niedoskonałości oraz zawiera wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF 36 PA++ (UVA/UVB). Polecany do skóry suchej i normalnej.

Skład

Aqua (Water), Titanium Dioxide (Ci 77891), Phenyl Trimethicone, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Dipropylene Glycol, Diethylhexyl Carbonate, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Niacinamide, Magnesium Sulfate, Zinc Oxide (Ci 77947), Lauryl Peg-9 Polydimethylsiloxyethyl Dimethicone, Talc, Cetyl Dimethicone, Sorbitan Sesquioleate, Tocopheryl Acetate, Trimethylsiloxysilicate, Beeswax, Iron Oxides (Ci 77492), Caprylyl Glycol, Iron Oxides (Ci 77491), Quaternium-18 Bentonite, Disteardimonium Hectorite, Ethylhexylglycerin, Glycerin, Triethoxycaprylylsilane, Parfum (Fragrance), Iron Oxides (Ci 77499), Triethyl Citrate, Alcohol, Hydrogen Dimethicone, 1,2-Hexanediol, Adenosine, Disodium Edta, Phenoxyethanol, Silica, Sodium Hyaluronate, Adansonia Digitata Seed Oil, Squalane, Pearl Powder, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract, Silk Amino Acids, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract.
Opakowanie Babyface Moisture BB zdecydowanie przyciąga uwagę. Jest przesłodkie, a folia ze skszydełkami dodtkowo dodaje mu uroku. Na odwrocie przyklejona jest etykietka w języku polskim. Znajduje się na niej opis producenta oraz skład produktu. Tubka jest odkęcana i wykonana z miękkiego plastiku, wiec bardo łatwo można wydobyć z niej podkład. Jej pojemność to 30 ml. Jedno opakowanie tego BB wystarcza na jakieś 3 miesiące prawie codziennego stosowania (używam własnie drugie opakowanie, a trzecie mam w zapasie).

BB ma bardzo lekką konsystencję i nałożony na skórę wymaga przypudrowania. Bardzo łatwo się rozprowadza oraz nie smuży. Jego kolor jest bardzo jasny, więc polecam go szczególnie dziewczynom o jasnej karnacji.  Krem świetne zakrywa małe zaczerwienienia, z dużymi radzi sobie trochę gorzej, ale w takim przypadku zawsze wspomagam się korektorem.


Babyface Moisture BB na twarzy wygląda perfekcyjnie i dodaje jej blasku. Idealnie stapia się ze skórą i wyrównuje jej kloryt. Nie ciemnieje w ciągu dnia oraz nie podkreśla suchych skórek. Dodatkowym atutem tego kosmetyku jest fakt, że zawiera on wysoki filtr przeciwsloneczny. Nie zauważyłam również żeby miał jakiś negatywny wpływ na stan mojej skóry.


Krem BB It's Skin możesz kupić w Minti Shop. Jego cena to 39,90 zł. Krem dostępny jest również w wersji do skóry tłustej.

Jestem ciekawa, czy używałaś już azjatyckiego kremu BB i który z nich jest Twoim ulubionym :)


Ps. Założyłam dzisiaj stronę bloga na Facebooku i będzie mi bardzo miło jeśli mnie tam polubisz :)

Wyniki jesiennego rozdania

Wyniki jesiennego rozdania

Wczoraj na moim blogu zakończyło się jesienne rozdanie. Chciałabym Wam bardzo podziękować za udział i ogłosić wyniki. Mam również nadzieję, że po tym poście nikt nie ucieknie z mojego bloga ;)


W rozdaniu wygrywa...



Serdecznie gratuluję zwyciężczyni i do czwartku (1.12) czekam na kontakt na inspiracje.dnia@gmail.com :)

Listopadowe nowości | Holika Holika, Missha, Orientana i inni

Listopadowe nowości | Holika Holika, Missha, Orientana i inni

Bardzo lubię pisać posty zakupowe i chwalić się nowościami, które zawitały do mojej szafki z kosmetykami. Dzisiaj przyszedł czas na nowości listopadowe. Prawie wszystkie kosmetyki pochodzą ze sklepu Minti Shop i są dla mnie zupełną nowością.

kosmetyki azjatyckie


Holika Holika, Aloe 92% Foam Pianka oczyszczająca do twarzy

Kosmetyki azjatyckie zawsze bardzo mnie ciekawiły. Opakowanie pianki w kształcie liścia aloesu mnie zachwyciło. Pięknie będzie się prezentowało na półce. Na razie jednak musi poczekać na swoją kolej w zamkniętej szafce. Cena: 29,90 zł.

Missha, Natural Color Clay Mask YELLOW CLAY Maseczka do twarzy z glinką żółtą rozjaśniająca

Maseczka znajduje się w naprawdę wielkiej tubie. Przed zakupem wiedziałam, że ma 137 g, ale i tak byłam pozytywnie zaskoczona wielkością opakowania. Cena: 35,90 zł.

Holika Holika, Makgeolli Brightening Mask Sheet Rozjaśniająca maseczka w płacie

Maski w płacie są teraz na topie i używają ich prawie wszyscy. Ja taką maskę (kupioną w Biedronce, nie pamiętam już jakiej firmy) miałam tylko raz i nie do końca spodobała mi się taka forma. Po przeczytaniu książki 'Sekrety urody Koreanek" zapragnęłam dać im jeszcze jedną szansę. Zdecydowałam się na rozjaśniającą maskę marki Holika Holika, czyli jeden z tańszych produktów tego typu. Kupiłam od razu dwa opakowania żeby móc wyrobić sobie o niej jakiejś zdanie. Cena: 8,95 zł/szt.

Holika Holika, Aloe 99% Soothing Gel Wielofunkcyjny żel aloesowy PRÓBKA

Do swojego zamówienia również chciałam dorzucić żel aloesowy Holika Holika, ale niestety aktualnie jest on niedostępny w sklepie. Bardzo ciesze się, że dostałam jego próbkę i będę mogła zapoznać się z działaniem żelu przed zakupem pełnowymiarowego opakowania.

Puder bambusowy Ecocera

Orientana, Naturalny krem ze śluzem ślimaka

Jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z kosmetykiem firmy Orientana jak i ze śluzem ślimaka. O cudownym działaniu śluzu ze ślimaka słyszał już chyba każdy, więc mam nadzieję, że krem spełni wszystkie obietnice producenta, bo niestety nie należał do najtańszych. Cena: 59,99 zł.

Ecocera, Puder bambusowy 

Szukam tańszego zamiennika dla pudru sypkiego Artdeco. Puder bambusowy Ecocera został mi już kilka razy polecony przez różne osoby, więc postanowiłam zobaczyć jak się u mnie sprawdzi. Cena: 18,90 zł.


Masło shea Your Natural Side

Your Natural Side, 100% Naturalne masło shea

Masło shea jest moim niezbędnikiem w pielęgnacji w okresie zimowym. Na blogu możesz co nieco przeczytać na temat masła shea z L'Orient, ale o tym z Your Natural Side też na pewno pojawi się post. Już teraz mogę Ci powiedzieć, że to bardziej opłaca się cenowo. Cena: 24,99 zł.

Receptury Babuszki Agafii, Krem do rąk i paznokci Rokitnik

Krem ma w składzie olej rokitnikowy, olej palmowy, olej słonecznikowy, olej z pestek borówki brusznicy, hydrolat liści czarnej porzeczki oraz ekstrakt miodunki plamistej. Liczę, że poradzi sobie z moją dość wymagającą skórą. Cena: 6,90 zł.

Ecocera, Olej kokosowy

Olej kokosowy kupiłam z myślą o pielęgnacji włosów oraz ciała. Ten marki Ecocera ma naprawdę bardzo ładne opakowanie w formie szklanego słoiczka. Cena: 14,99 zł.

lniany szampon Barwa

Organic Shop, Balsam do włosów Blue Lagoon

Balsam ma w składzie olej kokosowy, organiczny ekstrakt z alg brunatnic, naturalna glinkę bentonit oraz witaminę E. Zapowiada się ciekawie. Cena: 7,90 zł.

Receptury Babuszki Agafii, Szampon do włosów Malina Moroszka

Mam z tej serii balsam do włosów i jestem z niego bardzo zadowolona. Liczę, że ten szampon również dobrze się sprawdzi. Cena tych kosmetyków bardzo zachęca do zakupu. Cena: 4,90 zł.

Receptury Babuszki Agafii, Szampon do włosów Cedr

Tak, bardzo lubię szampony do włosów Receptury Babuszki Agafii :) Ten ma w składzie ekstrakt z kory dębu, organiczny ekstrakt mydlnicy lekarskiej, organiczny ekstrakt z igieł modrzewia syberyjskiego, olej lniany, olej cedrowy oraz witaminę E. Cena: 4,90 zł.

Barwa, Szampon do włosów Lniany z kompleksem witamin

Do zakupu tego szamponu skusił mnie wyraz 'lniany' w nazwie. Pamiętam, że kilka lat temu używałam szamponów do włosów tej firmy, ale nie podobała mi się ich konsystencja - źle wpływała na wydajność produktu. Zobaczymy, może tym razem bardziej się polubimy. Cena: 4,99 zł.

Palmolive żel pod prysznic Feel Glamorous


Vianek, Nawilżający żel do higieny intymnej

Drogeryjne żele do higieny intymniej przestały mi służyć i postanowiłam wypróbować coś naturalnego. Mój wybór padł na nawilżający żel marki Vianek. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy i natknęłam się też na kilka pozytywnych recenzji tego żelu. Cena: 17,90 zł.


Palmolive, Żel pod prysznic Feel Glamorous

Upolowałam go na promocji w Rossmannie i powąchałam od razu po przyjściu do domu. Feel Glamorous cudownie pachnie owocami. Cena: 8,99 zł.

Jestem ciekawa, czy znasz jakiś z zakupionych przeze mnie kosmetyków. Koniecznie podziel się opinią w komentarzu!


Może Cię zainteresować:

Piękna jesienią #7 - podsumowanie

Piękna jesienią #7 - podsumowanie

Dzisiaj zapraszam Cię na ostatni post napisany w ramach akcji 'Piękna Jesienią', którą organizowała Karolina z bloga Pasje Karoliny. Jeśli jeszcze go nie poznałaś, to koniecznie musisz to nadrobić! Zajrzyj również do tego posta, a poznasz kilkadziesiąt innych blogów, które również brały udział w wydarzeniu.

Bardzo cieszę się, że wzięłam udział w akcji "Piękna Jesienią" i z niecierpliwością czekam na kolejne takie wydarzenie.


Co dał mi udział w akcji "Piękna Jesienią"?


Poznałam nowe blogi, ale też sama dałam się poznać

Dzięki udziałowi w akcji trafiłam na mnóstwo świetnych blogów, których w innym przypadku mogłabym nigdy nie poznać. Zauważyłam też, że posty napisane w ramach akcji na moim blogu cieszą się większym powodzeniem. Zyskałam również kilkunastu nowych obserwatorów.


Dostałam motywacyjnego kopa

Akcja "Piękna Jesienią" pojawiła się w idealnym momencie, czyli gdy postanowiłam wrócić do prowadzenia bloga. Publiczne zobowiązanie się do regularnego blogowania oraz świadomość, że razem ze mną jest jeszcze kilkadziesiąt innych osób dała mi ogromnego motywacyjnego kopa, który wystarczy mi jeszcze na długo.

Planowanie postów jest dla mnie dobre

Do tej pory większość postów na moim blogu pojawiało się spontanicznie i przyznam, że przystępując do akcji nie byłam pewna, czy dam sobie radę i napiszę raz w tygodniu post o określonej tematyce. Jak widzisz, dzielnie wytrwałam do końca i tylko raz zdarzyło mi się dodać posta z małym opóźnieniem. Żeby tego uniknąć postanowiłam planować posty z tygodniowym wyprzedzeniem i chciałabym aby pojawiały się one trzy razy w tygodniu. Myślę, że takie działanie pomoże mi w regularnym blogowaniu i będzie sprzyjało rozwojowi tego bloga.

Moje posty napisane w ramach akcji:

Himalaya Herbals, Truskawkowy balsam do ust 'Strawberry Shine'

Himalaya Herbals, Truskawkowy balsam do ust 'Strawberry Shine'

Truskawkowy balsam do ust 'Strawberry Shine' marki Himalaya Herbals kupiłam kilka miesięcy temu w Rossmannie. Nie jest to mój pierwszy kosmetyk tej firmy - kilka lat temu miałam ich tonik i byłam bardzo zadowolona z jego działania. Jeśli jesteś ciekawa czy ta pomadka również sprostała moim wymaganiom, zapraszam Cię na dalszą część postu

Himalaya Herbals, Balsam do ust 'Strawberry Shine'

Od producenta 

Delikatnie nawilża usta z lśniącym połyskiem. Truskawkowy balsam do ust Himalaya Herbals nadaje ustom błyszczący połysk i miękkość. Składa się z olejów roślinnych, które nie zawierają konserwantów ani pochodnych ropy naftowej. Balsam wzbogacony jest o olej z nasion truskawek, bogaty przeciwutleniacz, zapewniający nawilżenie ust. Olej z moreli koi popękane usta. Zapewnia długotrwałe nawilżenie i ochronę, pozostawia delikatny truskawkowy odcień. 

Skład

Ricinus Communis Seed Oil, Cera Alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Hydrogenated Castor Oil, Stearyl Behenate, Caprylic/Capric/Coco Glycerides, Aroma, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Tocopherol, Arnebia Nobilis Root Extract, Fragaria Vesca Seed Oil.

Himalaya Herbals, Balsam do ust 'Strawberry Shine'

Moja opinia


Pomadka Himalaya Herbals znajduje się w tradycyjnym wykręcanym opakowaniu zamykanym na 'klik'. Niestety zatyczka nie trzyma się zbyt dobrze i już kilka razy przechowując pomadkę w torebce zdarzyło mi się, że sama się otworzyła. Balsam ma pojemność 4,5 g i możemy przechowywać go przez 12 miesięcy od otwarcia.

Pomadka 'Strawberry Shine' ma miękką konsystencję i z łatwością sunie po ustach. Niestety odkształca się pod wpływem ciepła naszej skóry. Sam balsam jest czerwony i zostawia na ustach bardzo delikatny kolor. 'Błyszczący połysk', o którym wspomina producent wcale nie jest taki błyszczący.. Moim zdaniem efekt jaki zostawia ona na ustach nie różni się zbyt wiele od tego, który otrzymamy większością tego typu produktów.

Zapach pomadki jest bardzo słodki. Kupując ją spodziewałam się cudownego zapachu truskawek, ale ten bardziej przypomina landrynki.

W kwestii działania również nie możemy spodziewać się cudów. Pomadka nawilża, ale niestety nie robi tego długotrwale. Szybko znika z ust, wiec wymaga częstego używania. Całkiem nieźle sprawdzała się u mnie latem, gdy moje usta nie wymagały zbyt dużej pielęgnacji. Teraz, gdy na dworze jest zimno okazała się za słaba i gdy tylko mogę wspomagam się masłem shea, o którym wspomniałam przy okazji wpisu o jesiennej pielęgnacji twarzy i ciała.

Jeśli Twoje usta również w tym okresie są bardziej wymagające, polecam Ci pomadkę odżywczą z peelingiem lub ochronną z betuliną marki Sylveco.

Ciekawa jestem, czy używałaś już tej pomadki i czy sprawdziła się u Ciebie lepiej niż u mnie? :)


Mogłaś przegapić:

Piękna jesienią 6# - moje sposoby na relaks

Dzisiaj zapraszam Cię na kolejny post z akcji Piękna Jesienią i tym razem opowiem Ci o moich sposobach na relaks. Nie mam ich zbyt wiele, ale są naprawdę skurczne!
To już jest szósty wpis z tej serii a wcześniejsze pięć podlinkuję Ci pod tym postem. Będzie mi bardzo miło jeśli się z nimi zapoznasz.


Pieczenie ciast

To jest coś co naprawdę lubię robić. Ba! Uwielbiam i nic nie relaksuje mnie tak jak robienie ciasteczek. Mam pokaźną kolekcję przeróżnych akcesoriów do pieczenia a najważniejszym sprzętem w mojej kuchni jest piekarnik. Dzisiaj rano zdążyłam już upiec pierniczki i ich świąteczny zapach nadal roznosi się po całym domu - jeśli w Tesco są już karpie, to ja mogę mieć pierniki!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Martyna B (@inspiracjednia)


Książki

Drugą czynnością, która mnie relaksuje jest czytanie książek. Czytam odkąd pamiętam i jeszcze nigdy mi się to nie znudziło. Właściwie w moim życiu niewiele było momentów, w których nie czytałam żadnej książki.
Książkę, którą widzisz na zdjęciu wyżej czytałam już dawno temu i z czystym sumieniem mogę Ci ją polecić. Tak samo jak jej kolejne dwie części, Od tej pozycji zaczęła się moja udana przygoda z Kingiem, do którego zawsze podchodziłam jak pies do jeża.

You Tube

To miejsce w internecie, w którym spędzam dużo czasu i w którym szukam pocieszenia gdy dopadnie mnie jesienna chandra. Bardzo rzadko oglądam filmiki urodowe, ale za to oglądam mnóstwo tych, w których youtuberzy komentują nasze 'bardzo dobre' polskie seriale oraz hity internetu.

A jakie są Twoje sposoby na relaks?



Inne posty z serii 'Piękna Jesienią':




Piękna jesienią 5# - ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów

Piękna jesienią 5# - ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów

Ten post miał się pojawić w zeszły piątek, ale z braku zdjęć oraz wolnego czasu jego publikację musiałam przełożyć na kolejny tydzień. Z dzisiejszego postu dowiesz się jakie kosmetyki do pielęgnacji włosów sprawdzają się u mnie najlepiej.


W październiku wróciłam do wcierania w skalp wody brzozowej marki Isana. Zawsze byłam bardzo zadowolona z jej działania, a moją opinię na jej temat możesz znaleźć na blogu. Tym razem przelałam ją do opakowania po wcierce Joanny, której używała moja mama i ta opcja okazała się najwygodniejsza.


Jesienią staram się też częściej olejować włosy. Najchętniej robiłabym to przed każdym myciem, ale niestety nie zawsze mam na to wystarczającą ilość czasu. Od kilku miesięcy moim ulubionym olejem do włosów jest olej z awokado. Używam tego firmy Ol'Vita. Jego opakowanie nie jest niestety najlepszej jakości i potrafi się wylać w najmniej oczekiwanym momencie, ale jego świetne działanie na szczęście to rekompensuje.

Od jakiegoś czasu moją ulubioną masą do włosów jest maska z awokado i miodem marki Organic Shop. Maska ma bardzo fajną kremową konsystencję i nie spływa z włosów. Bardzo dobrze je nawilża i odżywia. Jeśli Twoje włosy lubią awokado to koniecznie musisz się z nią zapoznać.


Po umyciu włosów zawsze zabezpieczam końcówki jakimś serum. Od kilku lat służy mi do tego jedwab marki CHI. Dla moich włosów okazał się najlepszy i gdy go używam moje końcówki znacznie mniej się rozdwajają. Jeśli go kiedyś wycofają to trudno będzie mi znaleźć godnego następcę tego kosmetyku.

Ciekawa jestem jakie są Twoje ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów :)


Może Cię zainteresować:


Październikowe nowości kosmetyczne - Inglot, L'Orient i inni

Październikowe nowości kosmetyczne - Inglot, L'Orient i inni

W ostatnim poście chwaliłam się moim pierwszym zamówieniem na Zalando  i dzisiaj przyszedł czas na październikowe nowości kosmetyczne. W zeszłym miesiącu kupiłam kilka kosmetyków, które już są mi znane i z którymi się polubiłam, ale większość z nich to zupełne nowości. Ciekawe? Zapraszam na dalszą część postu :)


Po udanej przygodzie z olejkiem myjącym z Ziaji, o którym pisałam przy okazji postu o myciu pędzli postanowiłam dać szansę innym kosmetykom tej firmy i kupiłam tonik z serii Liście Manuka. Zaczęłam używać go kilka dni temu i niestety przez zbyt intensywny zapach, który drażni mój nos nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Oczywiście dam mu kolejną szansę i liczę na to, że przyzwyczaję się do jego zapachu.


Zdecydowałam się również na aktywne serum nawilżające z Bielendy, które chciałam wypróbować już od dłuższego czasu. W Rossmennie w moim koszyku wylądował również mój ulubiony płyn mielarny z olejkiem z Garniera.

Na przełomie września i października w Mydlarni u Franciszka wypatrzyłam masło shea marki L'Orient w bardzo fajnym i poręcznym opakowaniu. Okazało się ono genialne, więc jakiś czas temu dokupiłam jedno dla Was i możecie wygrać je w jesiennym rozdaniu. Mogłyście również o nim przeczytać w poście na temat jesiennej pielęgnacji.


Skusiłam się tam również na czarne mydło tej samej firmy z dodatkiem eukaliptusa. Jego zapach jest bardzo mocno wyczuwalny. Pachnie jak krople na katar, więc jest idealne na tę porę roku.

Fa Coconut Water

Przy okazji wizyty w Rossmannie kupiłam również dwa żele pod prysznic marki Fa - Coconut Milk i Coconut Water. Oba żele pachną obłędnie i przypominają mi o słonecznym lecie za którym tęsknię.

Jantar

Mam słabość do rosyjskich kosmetyków i w październiku do moich zbiorów dołączył szampon odżywiający Receptury Babuszki Agafii. Lubię szampony tej firmy, więc liczę na to, że będę z niego zadowolona. Zdecydowałam się również na wcierkę do skóry głowy Jantar z Farmony. Używałam jej na początku tego roku i dała na moich włosach bardzo fajne efekty. W tym roku chciałabym żeby zahamowała jesienne wypadanie włosów, z którym ostatnio się borykam.


Ostatnie dwa produkty, które chcę Wam pokazać to tusz do rzęs 200 Calorie marki Max Factor oraz korektor w kremie z Inglot. Tusz nie jest dla mnie nowością i bardzo lubię do niego wracać, zaś korektor poleciła mi pani w sklepie gdy szukałam czegoś pod oczy. Zdecydowałam się na nr 58, czyli kolor brzoskwiniowy. Obawiałam się trochę, że będzie dla mnie za ciemny, ale okazało się, że bardzo ładnie stapia się ze skórą.

Znacie coś z moich nowości? 


Podobne posty:


Moje pierwsze zamówienie na Zalando - torebka Even&Odd i kardigan Only

Moje pierwsze zamówienie na Zalando - torebka Even&Odd i kardigan Only

W zeszły poniedziałek złożyłam zamówienie w sklepie internetowym Zalando i kilka godzin temu odebrałam moją pierwszą paczkę z tego sklepu. Moje zakupy nie były duże - zdecydowałam się tylko na dwie rzeczy. Całość była bardzo ładnie zapakowana w pudełku z logo sklepu, a każda z rzeczy dodatkowo znajdowała się w osobnym woreczku.


Od kilku miesięcy szukałam nowej torebki, ale przeglądając oferty sieciówek oraz aukcje na allegro nie znalazłam nic dla siebie. Większość torebek była do siebie bardzo podobna i brakowało im 'tego czegoś'. Na Zalando spodobało mi się kilka modeli, których cena mnie nie przeraziła ;) W końcu zdecydowałam się na torebkę marki Even&Odd i model Ery w kolorze brązowym, do którego mam słabość. Dostępna jest ona jeszcze w wersji czarnej oraz szarej.
Torebka ma idealną wielkość i zmieści wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. W środku ma trzy małe kieszonki, w tym jedną zamykaną na zamek błyskawiczny. Wykonana jest z bardzo miłego w dotyku skóropodobnego materiału. Za torebkę zapłaciłam 109 zł, ale aktualnie możecie ją kupić za 87,20 zł (link do torebki).


Kolejną rzeczą na którą się zdecydowałam jest szary kardigan marki Only. Wybrałam rozmiar XS, który okazał się idealny. Sweterek jest bardzo miękki i delikatny. Zauroczył mnie również jego okrągły dekolt. Sweter dostępny jest również w kilku innych kolorach, niestety różnią się one ceną. Za mój zapłaciłam 56,40 zł (link do swetra).


Lubicie robić zakupy na Zalando?
Piękna jesienią #4 - pielęgnacja twarzy i ciała

Piękna jesienią #4 - pielęgnacja twarzy i ciała

Moja jesienna pielęgnacja twarzy i ciała różni się od tej, którą stosuję w okresie letnim. Teraz skupiam się przede wszystkim na natłuszczaniu i nawilżaniu. Jeśli jesteście ciekawe jakie kosmetyki mi w tym pomagają zapraszam na dalszą część postu


Pielęgnacja twarzy


Jesień to czas, w którym do pielęgnacji twarzy wprowadzam kwasy. W tym roku trafiło na kwas migdałowy i aktywną maskę korygującą marki Bielenda. Kupiłam ją już wiosną i nie mogłam doczekać się kiedy w końcu będę mogła ją użyć ;)
Maska zawiera 10% kwas migdałowy, kwas laktobinowy oraz witaminę B3. Nakładam ją na twarz cienką warstwą co drugi dzień i pozostawiam na całą noc. Rano przy zmywaniu jej ze skóry czuć, że jest ona delikatniejsza i gładsza.
Z działania kwasu migdałowego zawsze byłam bardzo zadowolona. Nie jest też to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami z tej serii Bielendy, więc mam nadzieję, że sprawdzi się przy dłuższym używaniu.

Kolejnym niezastąpionym kosmetykiem do pielęgnacji twarzy (i nie tylko) jest masło shea. Aktualnie używam tego marki L'Orient, które możecie wygrać w rozdaniu (klik). Ze względu na małe, odkręcane opakowanie idealnie sprawdza się ono jako balsam do ust. Oczywiście używam go tylko będąc w domu. Nakładam wtedy grubą warstwę masła a moje usta są mocno nawilżone.
Masło shea genialnie zastępuje mi również krem pod oczy oraz krem do twarzy. Skutecznie nawilża i łagodzi wszystkie przesuszone miejsca na twarzy. Nie zauważyłam żeby mnie zapychał, więc często korzystam z jego dobrodziejstw. Niestety nie nadaje się do stosowania pod makijaż, ale gdy się nie maluję jest idealne.



Pielęgnacja ciała


W jesiennej pielęgnacji ciała stawiam przede wszystkim na olejowe peelingi, które delikatnie nawilżają moją skórę oraz próbuję wypracować w sobie regularne balsamowanie się. Ostatnio moim ulubionym peelingiem jest ten z Wellness & Beauty z olejkiem z mango i kokosa. Ma bardzo ładny zapach, dzięki czemu jego stosowanie jest niezwykle przyjemne. Drobinki soli zawarte w peelingu są dość duże i konkretnie zdzierają martwy naskórek. Skóra po jego użyciu jest delikatnie nawilżona i natłuszczona. Latem nie wymagała już dodatkowego nawilżania w postaci balsamowania.


Jak wiecie balsamowanie się nie jest moją ulubioną czynnością, niestety jesienią jest konieczne. Skóra na moim ciele się buntuje i bardzo często chce pić. Od końca września moim ulubionym balsamem jest balsam marki Evree Max Repair. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat i muszę Wam przyznać, że wszystko się zgadza. Balsam bardzo dobrze radzi sobie z moją suchą skórą. Świetnie i długotrwale ją nawilża. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Ta, którą zostawia jest z tych miłych i otulających. Dodatkowo przyjemnie pachnie a jego zapach utrzymuje się na skórze. Jedyne co mi się w nim nie podoba to opakowanie - jest nie praktyczne i im mniej produktu w nim się znajduje tym trudniej go wydobyć.

Przy pielęgnacji ciała nie mogłabym zapomnieć o kremie do rąk. Od kilku miesięcy używam kremu Evree Max Repair i jest to najlepszy krem jaki dotychczas stosowałam. Jeśli chcecie przeczytać o nim coś więcej to zapraszam tu.


Koniecznie napiszcie mi w komentarzach jak wygląda Wasza jesienna pielęgnacja :)
Październikowy projekt denko

Październikowy projekt denko

Zapraszam Was dzisiaj na październikowy projekt denko i krótkie recenzje zużytych przeze mnie produktów. W denku znalazło się 5 bardzo dobrych kosmetyków i jeden bubel.



Sylveco, Rumiankowy żel do twarzy

Bardzo delikatny, ale jednocześnie skuteczny żel do mycia twarzy. Sprawdzi się u osób, które tak jak ja nie lubią uczucia ściągniętej skóry. Na pewno kupię go ponownie. Tutaj znajdziecie jego recenzję.

Lirene, Peeling enzymatyczny z morską algą 

Niestety nie skradł mojego serca. Przy zakupie nie spojrzałam na skład i okazało się, że zwiera parafinę, Po kilku użyciach strasznie mnie zapchał. Od tygodni przestawiam go z miejsca na miejsce i już najwyższy czas żeby wylądował w koszu

Vianek, Nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z lnu 

Dobrze nawilżał skórę wokół oczu i nie podrażniał jej. Delikatnie ją uelastyczniał. Jest niesamowicie wydajny. Krem zdecydowanie jest wart zakupu. Pisałam o nim tutaj.



CHI, Jedwab do włosów 

Zużyłam już kilka opakowań tego jedwabiu. Dla moich włosów jest najlepszy i naprawdę zabezpiecza moje końcówki przed rozdwajaniem się. Jest bardzo wydajny, jedno opakowanie wystarcza mi na kilka miesięcy. Więcej możecie przeczytać o nim tutaj.


Kobo, Modeling Illuminator 

Dobry korektor w niskiej cenie. Radzi sobie z zakryciem małych cieni pod oczami i fajnie stapia się ze skórą. Delikatnie rozświetla okolice wokół oczu. Nie roluje się i cały dzień trzyma się na swoim miejscu. Pisałam o nim w poście o jesiennym makijażu (klik). Myślę, że jeszcze kiedyś do niego wrócę.


Palmolive, Żel pod prysznic So Relaxed 

Uwielbiam żele pod prysznic tej firmy. Ten pachnie obłędnie i jego zapach jeszcze przez długi czas jest wyczuwalny na skórze. Dodatkowo po jego użyciu jest ona bardzo miła w dotyku. Na pewno kupię go jeszcze raz.

Znacie któryś z moich zdenkowanych produktów? Jak się u Was sprawdziły? 
Sally Hansen,  Preparat do usuwania skórek Instant Cuticle Remover - z nim usuniesz skórki w mgnieniu oka

Sally Hansen, Preparat do usuwania skórek Instant Cuticle Remover - z nim usuniesz skórki w mgnieniu oka

Nasze dłonie są naszą wizytówką i każda z nas chciałaby aby prezentowały się idealnie. Dlatego wcieramy w nie kremy, olejki oraz malujemy paznokcie. Nie powinnyśmy również zapominać o usunięciu skórek, które nachodząc na paznokieć potrafią zepsuć nawet ten najpiękniej wykonany manicure. Preparat do usuwania skorek Instant Cuticle Remover marki Sally Hansen pozwoli nam zrobić to szybko i bez rozlewu krwi.

Skład


Aqua/Water/EAU, Potassium Hydroxide, Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tetrasodium EDTA, Dipotassium Glycyrrhizate, Camellia Oleifera Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Citric Acid.



Preparat do usuwania skórek Sally Hansen ma bardzo wygodne opakowanie z dozownikiem, dzięki któremu możemy nanieść go w dokładnie to miejsce, w którym chcemy aby się znalazł. Plastik z którego wykonana jest buteleczka jest miękki, więc aplikacja jest jeszcze łatwiejsza. Pojemność opakowania to 29,5 ml.

Produkt ma konsystencję gęstego żelu, dzięki czemu jest bardzo wydajny. Nie spływa na płytkę paznokcia. Tak jak zaleca producent wystarczy nałożyć go na 15 sekund i po tym czasie bez problemu możemy odsunąć skórki patyczkiem. Po jego użyciu otrzymujemy idealnie usunięte skórki bez zadziorów. Dla mnie ogromnym plusem tego produktu jest fakt, że nie muszę wycinać skórek. Niestety kilka razy zdarzyło mi się zaciąć i nie obyło się bez rozlewu krwi.

 Instant Cuticle Remover delikatnie nawilża skórki i łagodzi podrażnienia powstałe podczas ich usuwania. Producent przestrzega przed trzymaniem żelu na skórkach dłużej niż 1 minutę, ponieważ wtedy możemy je przesuszyć. Nie powinnyśmy go używać również częściej niż 2 razy w tygodniu. Ja stosuję go maksymalnie raz w tygodniu i taka częstotliwość mi wystarcza.

Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger