Himalaya Herbals, Truskawkowy balsam do ust 'Strawberry Shine'

Truskawkowy balsam do ust 'Strawberry Shine' marki Himalaya Herbals kupiłam kilka miesięcy temu w Rossmannie. Nie jest to mój pierwszy kosmetyk tej firmy - kilka lat temu miałam ich tonik i byłam bardzo zadowolona z jego działania. Jeśli jesteś ciekawa czy ta pomadka również sprostała moim wymaganiom, zapraszam Cię na dalszą część postu

Himalaya Herbals, Balsam do ust 'Strawberry Shine'

Od producenta 

Delikatnie nawilża usta z lśniącym połyskiem. Truskawkowy balsam do ust Himalaya Herbals nadaje ustom błyszczący połysk i miękkość. Składa się z olejów roślinnych, które nie zawierają konserwantów ani pochodnych ropy naftowej. Balsam wzbogacony jest o olej z nasion truskawek, bogaty przeciwutleniacz, zapewniający nawilżenie ust. Olej z moreli koi popękane usta. Zapewnia długotrwałe nawilżenie i ochronę, pozostawia delikatny truskawkowy odcień. 

Skład

Ricinus Communis Seed Oil, Cera Alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Hydrogenated Castor Oil, Stearyl Behenate, Caprylic/Capric/Coco Glycerides, Aroma, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Tocopherol, Arnebia Nobilis Root Extract, Fragaria Vesca Seed Oil.

Himalaya Herbals, Balsam do ust 'Strawberry Shine'

Moja opinia


Pomadka Himalaya Herbals znajduje się w tradycyjnym wykręcanym opakowaniu zamykanym na 'klik'. Niestety zatyczka nie trzyma się zbyt dobrze i już kilka razy przechowując pomadkę w torebce zdarzyło mi się, że sama się otworzyła. Balsam ma pojemność 4,5 g i możemy przechowywać go przez 12 miesięcy od otwarcia.

Pomadka 'Strawberry Shine' ma miękką konsystencję i z łatwością sunie po ustach. Niestety odkształca się pod wpływem ciepła naszej skóry. Sam balsam jest czerwony i zostawia na ustach bardzo delikatny kolor. 'Błyszczący połysk', o którym wspomina producent wcale nie jest taki błyszczący.. Moim zdaniem efekt jaki zostawia ona na ustach nie różni się zbyt wiele od tego, który otrzymamy większością tego typu produktów.

Zapach pomadki jest bardzo słodki. Kupując ją spodziewałam się cudownego zapachu truskawek, ale ten bardziej przypomina landrynki.

W kwestii działania również nie możemy spodziewać się cudów. Pomadka nawilża, ale niestety nie robi tego długotrwale. Szybko znika z ust, wiec wymaga częstego używania. Całkiem nieźle sprawdzała się u mnie latem, gdy moje usta nie wymagały zbyt dużej pielęgnacji. Teraz, gdy na dworze jest zimno okazała się za słaba i gdy tylko mogę wspomagam się masłem shea, o którym wspomniałam przy okazji wpisu o jesiennej pielęgnacji twarzy i ciała.

Jeśli Twoje usta również w tym okresie są bardziej wymagające, polecam Ci pomadkę odżywczą z peelingiem lub ochronną z betuliną marki Sylveco.

Ciekawa jestem, czy używałaś już tej pomadki i czy sprawdziła się u Ciebie lepiej niż u mnie? :)


Mogłaś przegapić:

Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger