Piękna jesienią #4 - pielęgnacja twarzy i ciała

Moja jesienna pielęgnacja twarzy i ciała różni się od tej, którą stosuję w okresie letnim. Teraz skupiam się przede wszystkim na natłuszczaniu i nawilżaniu. Jeśli jesteście ciekawe jakie kosmetyki mi w tym pomagają zapraszam na dalszą część postu


Pielęgnacja twarzy


Jesień to czas, w którym do pielęgnacji twarzy wprowadzam kwasy. W tym roku trafiło na kwas migdałowy i aktywną maskę korygującą marki Bielenda. Kupiłam ją już wiosną i nie mogłam doczekać się kiedy w końcu będę mogła ją użyć ;)
Maska zawiera 10% kwas migdałowy, kwas laktobinowy oraz witaminę B3. Nakładam ją na twarz cienką warstwą co drugi dzień i pozostawiam na całą noc. Rano przy zmywaniu jej ze skóry czuć, że jest ona delikatniejsza i gładsza.
Z działania kwasu migdałowego zawsze byłam bardzo zadowolona. Nie jest też to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami z tej serii Bielendy, więc mam nadzieję, że sprawdzi się przy dłuższym używaniu.

Kolejnym niezastąpionym kosmetykiem do pielęgnacji twarzy (i nie tylko) jest masło shea. Aktualnie używam tego marki L'Orient, które możecie wygrać w rozdaniu (klik). Ze względu na małe, odkręcane opakowanie idealnie sprawdza się ono jako balsam do ust. Oczywiście używam go tylko będąc w domu. Nakładam wtedy grubą warstwę masła a moje usta są mocno nawilżone.
Masło shea genialnie zastępuje mi również krem pod oczy oraz krem do twarzy. Skutecznie nawilża i łagodzi wszystkie przesuszone miejsca na twarzy. Nie zauważyłam żeby mnie zapychał, więc często korzystam z jego dobrodziejstw. Niestety nie nadaje się do stosowania pod makijaż, ale gdy się nie maluję jest idealne.



Pielęgnacja ciała


W jesiennej pielęgnacji ciała stawiam przede wszystkim na olejowe peelingi, które delikatnie nawilżają moją skórę oraz próbuję wypracować w sobie regularne balsamowanie się. Ostatnio moim ulubionym peelingiem jest ten z Wellness & Beauty z olejkiem z mango i kokosa. Ma bardzo ładny zapach, dzięki czemu jego stosowanie jest niezwykle przyjemne. Drobinki soli zawarte w peelingu są dość duże i konkretnie zdzierają martwy naskórek. Skóra po jego użyciu jest delikatnie nawilżona i natłuszczona. Latem nie wymagała już dodatkowego nawilżania w postaci balsamowania.


Jak wiecie balsamowanie się nie jest moją ulubioną czynnością, niestety jesienią jest konieczne. Skóra na moim ciele się buntuje i bardzo często chce pić. Od końca września moim ulubionym balsamem jest balsam marki Evree Max Repair. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat i muszę Wam przyznać, że wszystko się zgadza. Balsam bardzo dobrze radzi sobie z moją suchą skórą. Świetnie i długotrwale ją nawilża. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Ta, którą zostawia jest z tych miłych i otulających. Dodatkowo przyjemnie pachnie a jego zapach utrzymuje się na skórze. Jedyne co mi się w nim nie podoba to opakowanie - jest nie praktyczne i im mniej produktu w nim się znajduje tym trudniej go wydobyć.

Przy pielęgnacji ciała nie mogłabym zapomnieć o kremie do rąk. Od kilku miesięcy używam kremu Evree Max Repair i jest to najlepszy krem jaki dotychczas stosowałam. Jeśli chcecie przeczytać o nim coś więcej to zapraszam tu.


Koniecznie napiszcie mi w komentarzach jak wygląda Wasza jesienna pielęgnacja :)
Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger