Baikal Herbals, Chłodzący krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami

Baikal Herbals, Chłodzący krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami

Od dawna mam słabość do rosyjskich kosmetyków i jakiś czas temu w moich zbiorach pojawił się chłodzący krem - żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami marki Baikal Herbals. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą firmą i jeśli jesteście ciekawe czy jest ono udane zapraszam Was na dalszą część postu.

Baikal Herbals, Chłodzący krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami

Od producenta

Chłodzący krem – żel przeznaczony do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu. Krem – żel widocznie zmniejsza obrzęki i redukuje cienie wokół oczu, dzięki zawartości korzystnych ekstraktów ziół bajkalskich.

Krem – żel skutecznie rozjaśnia cienie i niweluje opuchliznę wokół oczu, a także usuwa oznaki zmęczenia i stresu. Ponadto krem – żel intensywnie nawilża skórę i uelastycznia ją. Przy regularnym stosowaniu skóra wokół oczu odzyskuje blask i świeży wygląd. Dla lepszego efektu pielęgnacyjnego zaleca się przechowywanie żelu w lodówce.

Składniki aktywne, zawarte w żelu, to m.in.:

zawilec kamczatski – długotrwale i głęboko nawilża skórę wokół oczu
zimoziół północny – uspokaja wrażliwą skórę, łagodzi podrażnienia, działa tonizująco i oczyszczająco
sofora japońska – zawiera dużo flawonoidów i rutyny, dzięki czemu poprawia krążenie krwi, uszczelnia ścianki naczyń krwionośnych, redukuje oznaki zmęczenia i regeneruje delikatny naskórek
organiczny ekstrakt z aloesu – działa bakteriobójczo i grzybobójczo, przeciwzapalnie, regenerująco na skórę
olej z nasion rumianku – działa przeciwzapalnie, łagodząco, widocznie zmniejsza obrzęki, zmiękcza skórę, poprawia jej koloryt.

Skład

Aqua with infusions of: Galanthus Extract, Linnaea Borealis Extract, Sophora Japonica Extract, Organic Aloe Barbadensis Extract, Organic Chamomilla Recutita Seed Oil; Cyclopentasiloxane, Dicaprylyl Ether, Glycerin, Titanium Dioxide, Mica, Glyceryl Stearate, Poliglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Rice Bran Protein, Glycine Soja (Soybean) Protein, Oxido Reductases, Sodium Stearoyl Glutamate, Panthenol, Carbomer, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.

Baikal Herbals, Chłodzący krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami


Moja opinia

Krem pod oczy Baikal Herbals dostajemy zapakowany w kartonik. Sam krem znajduje się w bardzo higienicznym opakowaniu z pompką. Pojemność buteleczki to 15 ml. Pompka się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość produktu. Szata graficzna buteleczki oraz kartonika jest bardzo przyjemna dla oka. 

Baikal Herbals, Chłodzący krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami

Żel - krem konsystencją bardziej przypomina mi krem niż żel. Jest koloru białego a jego konsystencja jest lekka. Do posmarowania skóry wokół oczu wystarcza jedna pompka produktu. Krem ma delikatny kwiatowo - ziołowy zapach.

Krem pod oczy Baikal Herbals bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze żadnej tłustej warstwy. Nadaje się pod makijaż, korektor dobrze się na nim trzyma i nie roluje się. Krem nie podrażnia oczu ani skóry w ich okolicach. Skóra po jego użyciu jest lekko nawilżona, więc krem Baikal Herbals na pewno nie sprawdzi się u osób z bardzo suchą skórą. 

Obietnice producenta w stosunku do redukcji ceni oraz obrzęków pod oczami wydają mi się być trochę przesadzone. Moje cienie pod oczami nie są duże, ale nie zauważyłam żeby zmniejszyły się podczas stosowaniu tego kremu.

Oczywiście nie żałuję, że kupiłam ten krem i zużyję go do końca. Stosuję go obecnie tylko jako krem na dzień, więc jego właściwości nawilżające są dla mnie na odpowiednim poziomie. Jeśli potrzebujecie większego nawilżenia oraz oczekujecie zmniejszenia cieni pod oczami powinnyście zainwestować te 20 zł (bo taka jest jego cena) w coś innego. Niestety krem Baikal Herbals może okazać się za słaby dla kogoś, kto od kremu pod oczy oczekuje czegoś więcej niż tylko lekkiego nawilżenia.  

Baikal Herbals, Chłodzący krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami

Spotkałyście się już z tym kremem? Ciekawa jestem czy byłyście zadowolone z jego działania.
Styczniowe zakupy

Styczniowe zakupy

Lubicie posty zakupowe? Ja uwielbiam i zawsze bardzo chętnie czytam o tym, co wpadło do Waszego koszyka. W tym miesiącu w moim wylądowało tylko kilka nowości, reszta to kosmetyki do których wróciłam po przerwie.

Styczniowe zakupy

Styczniowe zakupy

Farmona, Jantar, Odżywka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy
Stosowałam ją zeszłej jesieni i byłam zadowolona z efektu. Jest to wcierka, do której mam zaufanie i lubię do niej wracać. Dopiero w domu zauważyłam, że kupując ją w aptece trochę przepłaciłam (15,83 zł.). Tym razem zmierzyłam swoje włosy, więc będę mogła podzielić się z Wami bardziej konkretnymi rezultatami.

Garnier,  Ultra Doux, Odżywka do włosów suchych i zniszczonych `Awokado i masło karité`
Nie mam pojęcia, które to już moje opakowanie tej odżywki. Moje włosy bardzo ją lubią, a ja jestem pewna efektu jaki otrzymam po jej użyciu, więc często do niej wracam.

Olej rycynowy
To był mój pierwszy olej, po który sięgnęłam gdy zaczynałam swoją pielęgnację włosów. Nie pamiętam już jak wpłynął on u mnie na porost, ale przypomniało mi się o nim gdy byłam w aptece. Zamierzam stosować go na skalp kilka godzin przed myciem 2 razy w tygodniu.

Styczniowe zakupy

Garnier, Płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej
Ten kosmetyk ciągle przewijał się na wielu blogach, więc postanowiłam sprawdzić czy faktycznie jest taki świetny. Po kilku użyciach mogę stwierdzić, że zaczynamy się lubić.

Maść Ichtiolowa
Niezastąpiona na bolące gule, które występują u mnie przed okresem. Genialnie wyciąga ropę, a potem to już wystarczy pasta cynkowa i po pryszczu.

Catrice, Eyebrow Filler Żel do stylizacji brwi
Do Natury poszłam po flamaster do brwi, ale niestety nie było mojego koloru. Jako, że już od dłuższego czasu byłam ciekawa tego żelu postanowiłam kupić go sobie na pocieszenie :)

Styczniowe zakupy

Wellness&Beauty, Balsam do rąk z ekstraktem z kwiatów wiśni i ekstraktem z kwiatów róży
Z rossmannowych kosmetyków najbardziej lubię te, które są tej firmy. Krem do rąk Wellness&Beauty jest moim ulubionym kremem do torebki. Wchłania się błyskawicznie i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.

Balsam do paznokci 2x5
Ten balsam to mój hit i wspominałam o tym na blogu już kilka razy (m.in. tutaj). Być może przy następnych zakupach skusze się na coś nowego. Kosmetyk jest bez opakowania, ponieważ nie dotrwało ono do dnia w którym robiłam powyższe zdjęcie.

Ewa Schmitt, Szklany pilniczek do paznokci
Mój poprzedni szklany pilniczek się zepsuł (z mojej winy), więc musiałam zainwestować w kolejny. Nie jest to moja pierwsza próba znalezienia idealnego następcy poprzednika, ale myślę, że ta będzie udana :)

Bielenda, Masło do ciała wanilia + pistacja
Nie lubię się balsamować i wybierając kosmetyki do tego przeznaczone często kieruję się ich zapachem. To masełko powąchałam zaraz po przyjściu do domu i jego zapach mnie nie zawiódł.

Sally Hansen, Żel do usuwania skórek
O tym żelu słyszałam wiele dobrego i podobnie jak płyn micelarny Garniera często pojawiał się na Waszych blogach.  Jestem bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzi.

Znacie coś z moich nowości? A co Wy kupiłyście w tym miesiącu?
Sylveco, Lekki krem nagietkowy

Sylveco, Lekki krem nagietkowy

Kosmetyki Sylveco uwielbiam i wspominam o nich na blogu bardzo często. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją lekkiego kremu nagietkowego. Z kremami do twarzy zawsze mam problem i nie lubię ich kupować. Większość z tych, które miałam nawet nie zużyłam do końca, bo często okazywało się, że mnie zapychają. Lekki krem nagietkowy Sylveco na szczęście okazał się bardzo dobrym kosmetykiem. Kupię nawet kolejne opakowanie tego kremu, a prawie nigdy mi się to nie zdarzyła.

Sylveco, Lekki krem nagietkowy

Od producenta

Nagietek lekarski to źródło substancji aktywnych o właściwościach przeciwbakteryjnych, przeciwzapalnych, gojących i oczyszczających. Zastosowanie tego cennego surowca gwarantuje w lekkim kremie nagietkowym skuteczną pielęgnację i regenerację w przypadku skóry skłonnej do infekcji, podrażnionej, zanieczyszczonej, z objawami trądziku. 

Hypoalergiczny lekki krem nagietkowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry podrażnionej. Zawiera ekstrakty z kory brzozy i nagietka lekarskiego o działaniu regenerującym, oczyszczającym i przyspieszającym odnowę naskórka. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.

WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry łuszczącej się, skłonnej do infekcji, zaczerwienionej, podrażnionej, zanieczyszczonej, szorstkiej; w przypadku trądziku pospolitego, trądziku różowatego, po przebytych oparzeniach i odmrożeniach.
Warto stosować również uzupełniająco krem brzozowo-nagietkowy z betuliną na noc lub doraźnie w przypadku zaostrzenia zmian.

Skład

Woda, olej z pestek winogron, olej sojowy, naturalny emulgator z oleju kokosowego, masło karite, stearynian glicerolu, olej arganowy, olej jojoba, kwas stearynowy, alkohol cetylostearylowy, alkohol benzylowy, betulina, octan tokoferolu, ekstrakt z aloesu, alantoina, guma ksantanowa, kwas dehydrooctowy, ekstrakt z nagietka lekarskiego, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej.

Moja opinia

Lekki krem nagietkowy, podobnie jak kilka innych produktów Sylveco dostajemy zapakowany w kartonik. Sam krem znajduje się w opakowaniu z pompką. Bardzo lubię takie rozwiązania, ponieważ są higieniczne. Jedną ich wadą jest to, że nie mamy pojęcia ile kosmetyku nam jeszcze zostało, więc zdenkowanie go może okazać się dla nas niemałym zaskoczeniem.

Sylveco, Lekki krem nagietkowy

Krem jest bezzapachowy i ma lekką konsystencje. Jest koloru białego. Bardzo dobrze rozprowadza się on na twarzy i błyskawicznie wchłania się do matu. Idealnie nadaje się pod makijaż. Przez swoją lekką konsystencję nie sprawdzi się zimą, bo na pewno nie ochroni naszej skóry przed mrozem i wiatrem. Obecnie używam go jako kremu na dzień w połączeniu z kremem z filtrem, który jest dość tłusty. Myślę, że w cieplejszych miesiącach do niego wrócę i wtedy będę stosować go solo.

Skóra po nałożeniu kremu jest dobrze nawilżona i po prostu wygląda lepiej oraz zdrowiej. Nie zapycha i powoduje powstawania nowych stanów zapalnych, ale też nie przyspiesza gojenia tych już istniejących. To mu wybaczam, bo do mam inny kosmetyk, który tutaj sprawdza się świetnie, ale o tym innym razem ;).

Sylveco, Lekki krem nagietkowy

Znacie lekki krem nagietkowy Sylveco? Ciekawa jestem jak sprawdził się u Was :)
Beaute Marrakech, Woda różana

Beaute Marrakech, Woda różana

Nigdy nie lubiłam drogeryjnych toników. Zawsze wyrządzały u mnie więcej szkody niż pożytku i w końcu z nich zrezygnowałam. Na nowo polubiłam się z nimi gdy zainteresowałam się bardziej naturalną pielęgnacją skóry i odkryłam hydrolaty. Te potrafią zdziałać naprawdę dużo dobrego. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję jednego z nich, a mianowicie wody różanej firmy Beaute Marrakecch. To kosmetyk, który warto poznać :)

Beaute Marrakech, Woda różana

Od producenta

Woda różana to ceniony naturalny hydrolat, powstający w procesie otrzymywania olejku eterycznego z róży damasceńskiej. Woda może być stosowana jako tonik lub mgiełka odświeżająca. Doskonale odżywia i koi zmęczoną skórę. Urzeka swoim kwiatowym, świeżym i subtelnym zapachem.

Hydrolat różany wykazuje działanie tonizujące i łagodzące, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i regeneruje naskórek. Jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery.

Sposób użycia: Wodę różaną należy nanieść za pomocą płatka kosmetycznego lub spryskać twarz różaną mgiełką. Woda  odświeża i koi zmęczoną skórę. Doskonale sprawdza się w pielęgnacji skóry podczas upalnych dni oraz w suchych, klimatyzowanych pomieszczeniach.

Skład

Rosa Damascena Flower Water

Kraj pochodzenia: Maroko


Beaute Marrakech, Woda różana


Moja opinia

Woda różana Beaute Marrakech znajduje się w wysokiej, plastikowej butelce z atomizerem. Jej pojemność to 125 ml. Opakowanie jest bardzo poręczne a zatyczka nie spada z niego podczas przechowywania w kosmetyczce. 

Woda przepięknie pachnie różami, co sprawia, że moja codzienna pielęgnacja twarzy stała się bardzo przyjemna. Przez chwilę mogę poczuć się tak, jakby było lato a nie mroźna zima :)

Najlepszym sposobem aplikacji wody na twarz okazało się jej spryskiwanie. W przypadku nanoszenia jej na płatek kosmetyczny woda bardzo szybko się w niego wchłaniała, przez co dużo kosmetyku się marnowało. Jedno opakowanie wody wystarcza mi na około 2,5 miesiąca codziennego stosowania. 

Woda różana świetnie tonizuje i odświeża skórę twarzy delikatnie ją przy tym nawilżając. Przyspiesza regenerację naskórka, więc wszystkie niespodzianki, które zdarzają mi się przed okresem goją się szybciej. Ta właściwość sprawiła, że na pewno nie będzie to moje ostatnie opakowanie tego hydrolatu. Skóra po jej użyciu jest dobrze przygotowana na przyjęcie innych kosmetyków pielęgnacyjnych. 

Myślę, że woda różana sprawdziłaby się również przy rozrabianiu wszelkiego rodzaju glinek. Sama niestety nie miałam okazji wypróbować, bo od jakiegoś czasu sięgam tylko po gotowe maseczki. 

Beaute Marrakech, Woda różana

Swoją wodę różaną kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością za 18,85 zł. Dostępne są tam również kosmetyki i czasami można upolować prawdziwe perełki. W internecie można kupić jś na przykład tutaj i jest tańsza niż stacjonarnie. 

Jestem ciekawa czy używałyście już wody różanej i jak się u Was sprawdziła :)
Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12

Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12

Matowe pomadki Golden Rose znają chyba wszyscy. Marka oferuje nam ogromny wybór kolorów, bo aż 33, więc każda z nas może znaleźć coś dla siebie. Cenowo również wypadają bardzo dobrze, bo za jedną pomadkę zapłacimy około 12 zł. Ja swojej pomadki szukałam dość długo, bo kosmetyki Golden Rose w moim mieście niestety są słabo dostępne. Ostatecznie zdecydowałam się na nr 12 i muszę przyznać, że podbiła ona moje serce.

Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12

Od producenta 

Matowa pomadka do ust Velvet Matte tworzy na ustach aksamitne wykończenie. Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach. Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz wit. E dodatkowo odżywia i nawilża usta. Paleta zawiera bogatą paletę odcieni od klasycznej czerwienie po odcienie nude.

Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12

Moja opinia

Opakowanie pomadki jest bardzo solidnie wykonane, nie otwiera się niespodziewanie w kosmetyczce ani w torebce. Szata graficzna jest przyjemna dla oka.

Pomadka ma bardzo delikatny, przyjemny zapach. Jej konsystencja jest miękka, z łatwością sunie po ustach, przez co bardzo łatwo jest się nią pomalować. Pomadka zmieniła przez to swój kształt, ale mogę jej to wybaczyć.

Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12


Nie przepadam za nudziakami i szukałam koloru, który będzie zbliżony do koloru moich ust, bym mogła nosić go na co dzień. Myślę, że trafiłam idealnie. Velvet Matte Lipstick nr 12 wygląda jak mój naturalny kolor ust w ciemniejszej i bardziej nasyconej wersji. Przeglądając kiedyś internet trafiłam na kilka różnych zdjęć tej pomadki na ustach i większość z nich nie pokrywała się z tym co sama uzyskałam. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało, nawet zastanawiałam się, czy jest to ta sama pomadka, ale opakowanie i numerek się zgadzało.

Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12

Pomadka jest bardzo dobrze napigmentowana i świetnie trzyma się ust. Nie straszne jest jej jedzenie i co najważniejsze schodzi równomiernie. Żeby całkowicie pozbyć się jej koloru z ust trzeba się trochę bardziej przy tym napracować. Nie zauważyłam aby ta pomadka wpłynęła negatywnie na kondycję moich ust.

Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 12


Lubicie te pomadki? Jakie kolory należą do Waszych ulubionych?
Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem

Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem

Pozostając w temacie kosmetycznych hitów zapraszam Was na recenzję odżywczej pomadki z peelingiem Sylveco, o której co nieco mogłyście już przeczytać tutaj. Pomadka ma bardzo dobry, naturalny skład i okazała się moim małym ulubieńcem.

Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem

Od producenta

Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład

Glycine Soja Oil, Cera Alba, Sucrose, Lanolin, Oenothera Biennis Oil, Copernicia Carifera (Carnauba) Wax, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Seed Butter, Betulin, Prunus Amygdalus Amara Oil.


Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem



Moja opinia

Pomadkę dostajemy w kartoniku z szatą graficzną charakterystyczną dla kosmetyków marki Sylveco. Sama pomadka znajduje się w tradycyjnym, wykręcanym opakowaniu wykonanym z plastiku.  Jej pojemność to 4.6 g. Zatyczka mojej pomadki od samego początku była lekko pęknięta, podobnie było z pomadką mojego Narzeczonego. 

Pomadka ma lekki, słodki zapach. Przypomina mi on trochę zapach marcepanu. Jej konsystencja jest miękka i z łatwością sunie po ustach, ale nie łamie się ani nie zmienia swojego kształtu. Kryształki cukru na początku wydawały mi się ciut za duże, ale po pewnym czasie się do nich przekonałam i teraz są idealne. Moje usta na pewno są mi za to wdzięczne. 

Pomadki używam kilka razy dziennie od października i mam jeszcze prawie pół opakowania. Nałożona przed snem wyczuwalna jest  na ustach aż do rana. Drobinki cukru rozpuszczają się powoli pod wpływem ciepła. Po jej użyciu usta są nawilżone i wygładzone, a efekt jest długotrwały. Odkąd jej używam pożegnałam się ze suchymi skorkami. To mnie bardzo cieszy, bo zawsze męczyłam się z nimi w zimie. Zauważyłam też, że nie pojawia mi się opryszczka. 

Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem


Ciekawa jestem jak u Was sprawdziła się ta pomadka oraz czy miałyście inne pomadki tej firmy :)
Wellness & Beauty, Olejek do ciała Kwiat Wiśni & Róża

Wellness & Beauty, Olejek do ciała Kwiat Wiśni & Róża

Olejek do ciała Wellness & Beauty Kwiat Wiśni & Róża znalazł się w poście o ulubieńcach roku, ale dzisiaj chcę Was zaprosić na jego recenzję. Ten kosmetyk zasługuje by pojawić się na blogu jeszcze raz.

Wellness & Beauty, Olejek do ciała Kwiat Wiśni & Róża

Od producenta

Olejek do ciała Kwiat wiśni & Ekstrakt z róży 150 ml. Działania pielęgnacyjne: Poczuj się fantastycznie uskrzydlona- dzięki zmysłowo pachnącej Poczuj się fantastycznie uskrzydlona- dzięki zmysłowo pachnącej, specjalnej mieszance ekstraktów z kwiatów wiśni i kwiatów róży. Starannie dobrane oleje naturalne, takie jak olej słonecznikowy i olej z orzechów makadamia w połączeniu z witaminą E wspomagają gospodarkę wodną skóry i pielęgnują skórę tak, aby była cudownie delikatna. Skóra staje się wyczuwalnie miękka i gładka. Olejek szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy na skórze.

Skład

Helianthus Annuus Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate, Rosa Canina Fruit Extract, Prunus Cerasus Flower Extract, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopherol, Hexyl Cinnamal*, Linalool*, Benzyl Salicylate*, Citronellol*, Alpha- Isomethyl Ionone*, Benzyl Benzoate*, Limonene*, Geraniol*. *Składniki olejku zapachowego


Wellness & Beauty, Olejek do ciała Kwiat Wiśni & Róża



Moja opinia

Olejek znajduje się w plastikowej, przeźroczystej butelce z pompką. Jego pojemność wynosi 150 ml. Opakowanie jest bardzo wygodne a pompka działa bez zarzutu.

Jego konsystencja jest lesista, typowa dla olejków, dzięki czemu łatwo i szybko można się nim wysmarować. Jest świetną alternatywą dla osób, które nie lubią balsamowania. Zapach olejku jest piękny, kwiatowy i utrzymuje się na skórze, pachnie nim nawet moja pidżama.

Olejek Wellness & Beauty szybko się wchłania. Na skórze pozostawia lekką, otulającą warstwę, która zupełnie mi nie przeszkadza. W zimie uznaję ją nawet za spory plus tego produktu. Skóra po jego użyciu wygląda zdrowiej. Jest dobrze nawilżona i przyjemna w dotyku. Nawilżenie utrzymuje się aż do następnego dnia. Olejek nałożony po depilacji świetnie radzi sobie z podrażnieniami i uspokaja skórę.

Olejek dostępny jest w Rossmannie za około 11 zł.

Wellness & Beauty, Olejek do ciała Kwiat Wiśni & Róża


Znacie olejki Wellness & Beauty?
Co mnie zachwyciło, czyli kosmetyczne hity ubiegłego roku | Kolorówka

Co mnie zachwyciło, czyli kosmetyczne hity ubiegłego roku | Kolorówka

Dzisiaj zapraszam Was na drugą część kosmetycznych hitów. Tym razem skupię się  tylko na kosmetykach do makijażu. Pierwszą część o moich ulubieńcach do pielęgnacji znajdziecie tutaj.



Artdeco, Baza pod cienie
Kupiłam ją po nieudanej przygodzie z bazą Kobo, która szybko mi wyschła. Baza Artdeco mimo, że mam ją już prawe rok, nie straciła swojej idealnie kremowej konsystencji. Wydłuża trwałość cieni i bardzo podbija ich kolor. Ma trochę mokre wykończenie, więc aby ułatwić sobie rozcieranie cieni dobrze jest ją najpierw przypudrować.

Artdeco, Tusz do rzęs Angel Eyes
Mój pierwszy tusz z 'wyższej' półki i najlepszy jaki miałam. Pisałam o nim tutaj, ale nie doczekał się osobnej recenzji, co muszę koniecznie nadrobić. Tusz bardzo ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy.


Astor, Szminka Lip Lacquer 225 Ready to Style
Ma kolor idealnej czerwieni i jest bardzo dobrze napigmentowana. By się nią pomalować potrzeba odrobiny czasu i precyzji, ale warto, bo efekt jest zniewalający. Dodatkowo długo utrzymuje się na ustach oraz ich nie wysusza. Tutaj znajdziecie jej recenzję oraz zobaczycie jak prezentuje się na ustach.

Golden Rose, Velvet matte nr 12
Jest trochę ciemniejsza od mojego naturalnego koloru ust, więc bardzo często sięgam po nią na co dzień. Bardzo dobrze się w niej czuję. Pomadka jest bardzo dobrze napigmentowana i długo trzyma się na ustach.


W7, Honolulu Bronzer do twarzy
Świetna jakość w niskiej cenie (ok. 13 zł.). Bronzer ma dobrą pigmentację i bardzo łatwo się go rozciera. Nie zawiera żadnych błyszczących drobinek, co jest dla mnie bardzo ważne. Na twarzy trzyma się przez cały dzień. Nie zapycha.

Maybelline, Dream Touch Blush nr 06 Berry
Uwielbiam go. Ma kremową konsystencję, przez co jego aplikacja jest na prawdę bardzo prosta. Wyjątkowo łatwo rozciera się go palcami a efekt jaki daje można stopniować. Róż idealnie stapia się ze skórą i trzyma się na niej cały dzień. Nie zapycha.


Znacie te kosmetyki? Jak się u Was sprawdziły?
Noworoczna chciejlista

Noworoczna chciejlista

Ostatni taki plan zakupowy tworzyłam we wrześniu (klik) i spełniłam go w 100%. Był bardzo realny i pewnie dlatego udało mi się go zrealizować. Ten też taki jest. Rzeczy (bo nie tylko o kosmetykach będzie tu mowa), które zobaczycie poniżej chodzą mi po głowie już od pewnego czasu i jestem pewna, że chcę je mieć. Zacznijmy od kosmetyków, bo właśnie tych jest tutaj najwięcej :)


Acne-Derm 
Ten krem to prawdziwa legenda i chyba ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Kilka lat temu poleciła mi go koleżanka, która była bardzo zadowolona z efektów kuracji. Jednak ja przezornie przeczytałam ogromną ilość recenzji tego kremu i trochę się go wystraszyłam. Teraz, po kilku kwasowych kuracjach moja skóra się zmieniła i postanowiłam dać mu szansę. Oczywiście liczę na to, że się nie zawiodę.

Kailas, Krem ajurwedyjski na problemy skórne
Trafiłam na niego na którymś z Waszych blogów i bardzo mnie zaciekawił. Potem przeczytałam jeszcze kilka innych jego recenzji i przepadłam. Myślę, że mógłby pomóc na niedoskonałości, z którymi zmagam się przed okresem.

Make Me Bio, Garden Roses Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej
Kolejny kosmetyk, który bardzo chciałabym wypróbować na swojej skórze. Jak wiecie ostatnio jestem zakochana w kosmetykach różanych, więc ten byłby jak znalazł.

theBalm, Mary-Lou Manizer rozświetlacz
Chciałam go mieć odkąd po raz pierwszy zobaczyłam go w Internecie, ale przeciwko niemu przemawiała wysoka cena i kiepska dostępność. Tutaj niewiele się zmieniło, ale moja chęć by go kupić zwiększa się z każdą jego recenzją na Waszych blogach :)

Khadi, Olejek do twarzy i ciała z różą
Kiedyś było o nich głośno na wielu blogach, ale wtedy ja nie przepadałam za olejkami. Teraz kuszą mnie wszystkie jego wersje, ale najprawdopodobniej w najbliższym czasie skuszę się właśnie na tą różaną.

Koszulka reprezentacji Polski w siatkówce
Jestem wielką fanką naszych siatkarzy. Miłością do tego sportu zaraził mnie mój Chłopak (teraz już Narzeczony). Początkowo stawiałam ogromny opór, teraz nie mogę sobie wyobrazić, że mogłabym przegapić któryś z ich meczy. Na razie kibicujemy im przed telewizorem, ale w przyszłości chcielibyśmy pojechać na ich mecz.

Baleriny
Już z niecierpliwością czekam aż pojawią się w sklepach. Chciałabym żeby były bardzo wygodne i ładne. Liczę na to, że znajdę takie, które mnie nie obetrą, bo z tym prawie zawsze mam problem.

Jestem ciekawa, czy Wy również tworzycie takie chciejlisty i czy udaje Wam się je realizować :)
Magdalena Witkiewicz 'Po prostu bądź' | Książka, dla której warto zarwać noc

Magdalena Witkiewicz 'Po prostu bądź' | Książka, dla której warto zarwać noc

Mimo, że czytam bardzo dużo książek na blogu piszę o nich niewiele. Tylko raz pojawił się tutaj post książkowy (klik), konkretnie było to książkowe podsumowanie miesiąca. Myślę, że niebawem na blogu będzie pojawiać się więcej takich książkowych postów, bo przecież nie samymi kosmetykami kobieta żyje. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki, którą przeczytałam wczoraj i jest to pierwsza książka, która skłoniła mnie do napisania o niej czegoś więcej. W opowiadaniu książek jestem kiepska, prędzej kogoś zniechęcę do konkretnej lektury niż zachęcę. Z recenzowaniem może być podobnie, ale szczerze mówiąc liczę na to, że będzie lepiej ;)


Magdalena Witkiewicz 'Po prostu bądż'

Książka Magdaleny Witkiewicz Po prostu bądź mnie zachwyciła i wzruszyła. Nie potrafiłam przejść przez tą bez chusteczek, a czasami nawet musiałam przerwać czytanie. Znajdziemy w niej historię o miłości szalonej i romantycznej oraz o tej bardziej rozsądnej. Mimo, że jest odrobinę przewidywalna i już po kilku pierwszych rozdziałach możemy się domyślić jej zakończenia, to warto zarwać dla niej noc. Jest napisana lekko, ale o ważnych sprawach. Później już nic nie będzie takie jak było wcześniej.

Paulina wbrew oczekiwaniom swoich rodziców wyjeżdża do miasta na studia. Tam poznaje mężczyznę swojego życia. Oboje obiecują sobie miłość aż po grób, ale nie mają pojęcia, że stanie się to tak dosłownie i szybko. Dowiaduje się, że szczęście tak samo jak życie drugiego człowieka jest bardzo kruche. Że za każdym razem gdy żegnamy się z ukochaną osobą powinniśmy robić to tak jakbyśmy robili to po raz ostatni.

Razem z bohaterką przechodzimy przez różne stadia żałoby. Okazuje się, że mimo naszej osobistej tragedii świat nadal gna do przodu. Wydawałoby się, że robi to jeszcze szybciej niż wcześniej, a problemy się mnożą. W pokonaniu ich pomaga jej przyjaciel. Przyjaciel, który kochał ją od zawsze, ale niefortunnie złożyło się, że była ona żoną jego najlepszego przyjaciela. Teraz ma szansę aby ją zdobyć. Ale czy ją wykorzysta i czy Paulina zobaczy w nim kogoś więcej niż tylko przyjaciela i pozwoli sobie na szczęście i miłość dowiecie się czytając książkę. I pamiętajcie, by mieć przy sobie paczkę chusteczek.
Co mnie zachwyciło, czyli kosmetyczne hity ubiegłego roku | Pielęgnacja

Co mnie zachwyciło, czyli kosmetyczne hity ubiegłego roku | Pielęgnacja

W ostatnim poście pisałam Wam o kosmetycznych kitach ubiegłego roku (klik) i całkiem sporo sobie wtedy ponarzekałam. Dzisiejszy post będzie znacznie przyjemniejszy, bo będzie w nim mowa o kosmetykach, które sprawdziły się u mnie w 100%. Nie wszystkie doczekały się swoich recenzji na blogu, ale myślę, że wkrótce się to zmieni. O dobrych kosmetykach trzeba pisać. O złych też. Ale ja życzę sobie i Wam tylko tych pierwszych :)



Pielęgnacja twarzy



Kosmetyki Sylveco
Są moim największym odkryciem minionego roku. W tym zapewne nadal będę je odkrywać. Tymiankowy żel do mycia twarzy (klik) jest najlepszym kosmetykiem przeznaczonym do tego celu jaki miałam wciągu 24 lat mojego życia i trudno będzie go przebić.  Hibiskusowy tonik do twarzy (klik) zachwycił mnie swoimi nawilżającymi właściwościami i żelową konsystencją. Mimo, że teraz używam czegoś innego, mam jedną buteleczkę tego toniku w zapasie. Pomadka ochronna z peelingiem sprawiła, że moje usta są gładkie jak nigdy o tej porze roku. Zero suchych skórek. Dodatkowo długo utrzymuje się na ustach. Lekki krem nagietkowy nie zapycha, nie podrażnia, dobrze nawilża, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż.



GorVita, Żel aloesowy
Pojawił się na blogu w ulubieńcach września (klik). Jest idealnym kosmetykiem do twarzy na wiosnę i lato. Świetnie łagodzi wszelkie podrażnienia skóry oraz widocznie ją nawilża. Sprawdza się również pod makijaż oraz pod oczy. Żel stosuję również na włosy z równe dobrym skutkiem, ale tylko w przypadku pielęgnacji twarzy jest dla mnie niezastąpiony.

Isis Pharma, Glyco-A Peeling kosmetyczny z kwasem glikolowym 12%
Ten krem doczeka się swojej recenzji za jakiś czas. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że nie jest to krem dla wrażliwców. Przy nim trzeba być twardzielką :) Jestem bardzo zadowolona z jego działania. Rozjaśnił blizny potrądzikowe, niektóre z nich całkiem już znikły a skóra wydaje się bardziej gładka.

Pielęgnacja włosów



Seboradin, Regenerujący balsam do włosów z żeń-szeniem
Śmierdzioszek o którym pisałam tutaj. Jego zapach jest bardzo bardzo zły, ale działanie wyśmienite. A o to w tym chodzi, prawda? Włosy po jego użyciu są idealnie gładkie i błyszczące.

Drożdżowa maska do włosów Agafii
Ta w przeciwieństwie do balsamu, o którym pisałam wyżej pachnie pięknie. Jak budyń. Jej działanie na włosy jest równie zachwycające. Włosy są sypkie, wygładzone i błyszczące a do tego ten zapach, mmm... :)

Pielęgnacja ciała



Balsam do paznokci 2x2
Uratował moje paznokcie i sprawił, że rosną naprawdę szybko. Więcej dowiecie się o nim gdy klikniecie tutaj :)

Cosmetics Veroni, Mleczny peeling cukrowo-olejowy Orange & Vanilla
Kosmetyk o słodkim, otulającym zapachu wanilii i pomarańczy. Idealny na mrozy, które aktualnie goszczą w naszym kraju. Dobrze złuszcza martwy naskórek i sprawia, że skóra jest przyjemnie gładka, lekko natłuszczona i pachnąca. Więcej przeczytacie o nim tutaj.

Wellness & Beauty, Olejek do ciała Kwiat Wiśni & Róża
Bardzo lubię wszystkie olejki do ciała tej firmy. Aktualnie posiadam wersję z kwiatem wiśni i różą. Olejek przepięknie pachnie różami a ja ostatnio jestem zakochana się w tym zapachu. Dobrze nawilża skórę oraz całkiem szybko się wchłania.

Jestem ciekawa, czy znacie któreś z tych kosmetyków oraz czy sprawdziły się one u Was tak samo dobrze jak u mnie :)
Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger