Trzy produkty z apteki, które pomagają mi w problemach skórnych

Trzy produkty z apteki, które pomagają mi w problemach skórnych

Do napisania dzisiejszego postu zainspirowały mnie bolące gule, które co miesiąc pojawiają się na mojej twarzy na kilka dni przed okresem oraz wtedy, gdy zdarzy mi się zjeść coś niezdrowego. Pryszcze, które się wtedy pojawiają są wyjątkowo uciążliwe, ale dzięki dwóm specyfikom o których Wam dzisiaj opowiem znikają szybciej. Jako, że niedoskonałości nie są jedynym problemem z jakim boryka się moja mieszana skora z tego postu dowiecie się również jak radzę sobie z przesuszeniem.

Trzy produkty z apteki, które pomagają mi w problemach skórnych


Maść ichtiolowa

Od ponad roku zajmuje stałe miejsce w mojej kosmetyczce. Nigdy nie zużyłam całej tubki, ale zawsze gdy widzę, że jej termin przydatności zaczyna się kończyć kupuję kolejne opakowanie. Maść ichtiolowa jest bardzo tania, kosztuje około 3 złote.
Maść ma brązowy kolor i brudzi wszystko dookoła, więc nie nadaje się do stosowania na noc. Próbowałam przyklejać na nią plaster, ale i tak zawsze budziłam się z brudną poduszką. Jej największą wadą jest zapach - dla mnie śmierdzi gorącym asfaltem.
Stosuję ją punktowo na bolące gule, z którymi radzi sobie znakomicie. Działa już kilka godzin od nałożenia. W przypadku zmian, które dopiero wychodzą możemy spodziewać się zmniejszenia pryszcza. Natomiast jeśli nałożymy ją na zmianę ropną sprawi, że bardzo szybko pojawi się na nim biała górka. Oczywiście nigdy jej nie wyciskam i stosuję na nią produkt, o którym za chwilę przeczytacie.

Maść ichtiolowa


Pasta cynkowa

Pamiętam, że używałam jej już w szkole średniej, ale później o niej zapominałam. Przypomniałam sobie o niej niedawno i jestem zadowolona z efektów. Ten produkt również kosztuje tylko kilka złotych. Pasta cynkowa ma biały kolor oraz jest bezzapachowa. Próbowałam również używać maści cynkowej, ale pasta zdecydowanie lepiej się u mnie sprawdza.
Pastę cynkową nakładam na białe górki, które wyciąga na wierzch maść ichtiolowa. Potrzebuje jednak trochę więcej czasu aby zadziałać. Często stosuję ją na noc i wtedy rano budzę się już bez białej górki lub ze strupkiem na jej miejscu.

Pasta cynkowa


Maść ochronna z witaminą A

Ten produkt poleciła mi moja ciocia, której maść z witaminą A pomogła na suchą skórę na dłoniach. Pomogła mi gdy borykałam się z suchą i łuszczącą się skórą na brodzie. Właściwie w jedną noc poprawiła jej stan. Nie było idealnie, ale na pewno było lepiej. Bałam się zapchania, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Na całą twarz raczej bym jej nie nałożyła. Bardzo dobrze sprawdza się również w przypadku suchych i spierzchniętych ust, genialnie je nawilża.
Maść ma biały kolor. Jej konsystencja jest gęsta i na skórze pozostawia bardzo tłustą warstwę. Jest bezzapachowa. Maść z witaminą A podobnie jak dwa pierwsze produkty kosztuje tylko kilka złotych.

Maść ochronna z witaminą A

A Wy jak radzicie sobie z problemami skórnymi? Możecie coś polecić?


Podobne posty:
1. Garnier, Płyn micelarny z olejkiem
2. Kąpiel Agafii, Dziegciowa maska do twarzy - oczyszczająca
3. Ol'Vita, Peeling z nasion róży

Isana, Woda brzozowa

Isana, Woda brzozowa

Po zakończeniu kuracji wcierką Jantar postanowiłam dać szansę wodzie brzozowej firmy Isana. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym kosmetykiem. Używałam jej kilka lat temu, jeszcze przed zmianą składu i dała na moich włosach świetne efekty. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdziła się jej nowsza wersja zapraszam na dalszą część postu.

Isana, Woda brzozowa

Od producenta


Woda brzozowa ISANA zawiera wysokowartościowe ekstrakty z liści brzozy, które intensywnie pielęgnują włosy normalne i z łupieżem.  Prowitamina B5 wzmacnia włosy i nadaje im połysk.
Woda:
- poprawia się ukrwienie skóry głowy,
- zapobiega szybszemu przetłuszczaniu się włosów,
- wzmacnia i pielęgnuje włosy,
- nadaje włosom połysk i większą objętość.

Isana, Woda brzozowa

Moja opinia


Woda brzozowa firmy Isana znajduje się w dużej, nieporęcznej butelce. Nie mam pojęcia jak miałabym używać jej do aplikacji wcierki na skórę, więc przelałam ją do butelki po Jantarze, która mimo wszystko okazała się bardziej poręczna. Przelewanie jej do innego opakowania niestety też nie należało do najłatwiejszych - ściągnięcie granatowej zakrętki jest chyba niemożliwe. Opakowanie ma pojemność 500 ml.

Isana, Woda brzozowa

Zapach wcierki jest świeży i przyjemny dla nosa. Na włosach jest niewyczuwalny. Kolor, tak jak widać na zdjęciu jest żółto-zielony a konsystencja wodnista.

Wodę brzozową wcierałam codziennie przez miesiąc, czasami zdarzyło mi się nawet robić to dwa razy dziennie. Najbardziej zależało mi na przyspieszeniu wzrostu włosów i tutaj woda brzozowa spisała się znakomicie. Moje włosy w ciągu miesiąca urosły 3 centymetry, więc całkiem sporo i o 1 centymetr więcej niż po Jantarze. Starsza wersja tej wcierki zawsze przedłużała świeżość moich włosów. Nowa wersja niestety już tego nie robiła, ale też nie przyspieszyła ich przetłuszczania się. Na mojej głowie pojawiły się również nowe 'baby hair', z których jestem bardzo zadowolona, ale czasem nie potrafię ich okiełznać ;)

Po stosowaniu Jantaru moje włosy przestały mi wypadać i nadal mi nie wypadają, więc nie mam pojęcia jak ten produkt sprawdziłby się u kogoś, kto faktycznie miałby z tym problem. Nie wiem również, czy pomogłaby w przypadku łupieżu.

Woda brzozowa Isana nie uczuliła mnie ani nie podrażniła mojego skalpu mimo częstego używania.

Wcierka dostępna jest w Rossmannie i kosztuje 6,76 zł. Jest to nie wiele za tak dobry kosmetyk.

Stosowałyście już tą wcierkę? Jak się u Was sprawdziła? 


Podobne posty:
1. Receptury Babuszki Agafii, Drożdżowa maska do włosów
2. Dwa kosmetyki do włosów, które zawsze mam w zapasie
3. Wcierka Jantar | Ile centymetrów urosły moje włosy?
Garnier, Płyn micelarny z olejkiem

Garnier, Płyn micelarny z olejkiem

Różowy płyn micelarny Garniera bardzo przypadł mi do gustu (klik), więc gdy będąc na zakupach w Naturze zobaczyłam nowość tej firmy, to bez zastanowienia wrzuciłam go do swojego koszyka. Płyn micelarny z olejkiem był kilka złotych droższy od różowego brata, kosztował 22 zł. Używam go już od ponad miesiąca, więc czas żebyście poznały moją opinię na jego temat.


Garnier, Płyn Micelarny z olejkiem

Od producenta


Poznaj pierwszy Płyn Micelarny Garniera z olejkiem arganowym do demakijażu twarzy - idealny do skutecznej i łagodnej pielęgnacji każdego typu skóry, nawet wrażliwej. Płyn Micelarny z olejkiem arganowym to produkt przeznaczony do codziennego demakijażu i oczyszczania twarzy, który pozwoli Ci usunąć każdy rodzaj makijażu, nawet długotrwały i wodoodporny, ale jednocześnie odżywić oraz ukoić Twoją skórę. Delikatna formuła micelarna w połączeniu z dwufazową formułą z olejkiem arganowym sprawi, że nasz płyn micelarny po wstrząśnięciu usunie każdy, nawet najbardziej odporny makijaż, będąc przy tym łagodnym dla Twojej skóry. Wyjątkowe właściwości drogocennego olejku arganowego oraz witaminy E doskonale sprawdzą się przy codziennym oczyszczaniu twarzy - po zastosowaniu płynu, Twoja skóra stanie się widocznie miękka, gładka, odżywiona oraz ukojona.

Skład


Aqua/Water, Cyclopentasiloxane, Isohexadecane, Argania Spinosa Oil/Argania Spinosa Kernel Oil, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, CI 60725/Violet 2, Decyl Glucoside, Dipotassium Phosphate, Disodium EDTA, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Salicylate, Geraniol, Haematococcus Pluvialis/ Haematococcus Pluvialis Extract, Hexylene Glycol, Limonene, Linalool, Pentaerythrityl Tetra- Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Polyaminopropyl Biguanide, Potassium Phosphate, Sodium Chloride, Parfum/Fragrance (F.I.L. B176670/1).


Garnier, Płyn Micelarny z olejkiem

Moja opinia


Produkt znajduje się w plastikowej butelce zamykanej na zatrzask. Opakowanie jest solidnie wykonane i dobrze znosi podróżowanie. Jego pojemność to 400 ml, więc jego cena wcale nie jest wygórowana ;)

Nigdy nie podobała mi się konsystencja zwykłych dwufazówek i unikałam ich jak ognia. W jego przypadku jest zupełnie inaczej. Nie jest oleisty. Jest bardzo lekki a po zmieszaniu lekko się pieni. Zapach płynu jest delikatny i nie drażni nosa. Jest świeży i przyjemny.

Do zmycia makijażu wystarczy nam niewielka ilość produktu. Płyn micelarny z olejkiem bardzo szybko rozprawia się z tuszem i eyelinerem. Nawet szybciej niż różowa wersja, którą tak bardzo sobie chwaliłam. Nie wiem jak poradziłby sobie z kosmetykami wodoodpornymi, ale skoro eyeliner Inglota domywa bez pocierania, to pewnie całkiem nieźle. Z kosmetykami do makijażu twarzy również radzi sobie bardzo dobrze. Produkt po dostaniu się do oczu nie podrażnia ich i nie szczypie.

Gdy zaczęłam go używać obawiałam się, że jakiś jego składnik zapcha mnie i pogorszy stan mojej cery. Na szczęście nic takiego się nie stało. Skóra po jego użyciu jest czysta i delikatna. Przez pierwsze kilka chwil wyczuwalny jest na niej lekki film, który szybko zanika. Mam wrażenie, że łagodzi on podrażnienia i delikatnie nawilża skórę. Po jego użyciu nie mam uczucia, że natychmiast muszę biec do łazienki i  umyć twarz. Jeśli zmywam nim makijaż popołudniu  to już nie robię nic więcej aż do wieczora, lubię ten efekt jaki daje na mojej skórze.

Ciekawa jestem czy już się na niego skusiłyście i jak się u Was sprawdza :)
Sylveco, Brzozowa pomadka ochronna z betuliną

Sylveco, Brzozowa pomadka ochronna z betuliną

Zeszłej zimy zakochałam się w pomadce z peelingiem firmy Sylveco i na wiosnę postanowiłam wypróbować jej brzozową siostrę. Nie wyobrażam sobie życia bez tego typu kosmetyków i mam wobec nich spore wymagania. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdziła się brzozowa pomadka ochronna z betuliną firmy Sylveco zapraszam na dalszą część postu.

Sylveco, Brzozowa pomadka ochronna z betuliną


Od producenta


Brzozowa pomadka ochronna z betuliną jest hypoalergiczna i zawiera tylko naturalne składniki. Masło Shea (karite) i masło kakaowe wygładzają i uelastyczniają usta, natomiast olej sojowy, jojoba i wiesiołkowy nawilżają je oraz zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu.  Pomadka stanowi doskonałą barierę ochronną przed mrozem, wiatrem i promieniami słonecznymi. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco i regenerująco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład


Masło karite (Shea),  Wosk pszczeli,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Olej z wiesiołka,  Masło kakaowe,  Betulina,  Wosk carnauba.



Sylveco, Brzozowa pomadka ochronna z betuliną


Moja opinia


Brzozową pomadkę ochronną z betuliną firmy Sylveco dostajemy zapakowaną w papierowy kartonik. Sam sztyft znajduje się w plastikowym opakowaniu z zatyczką. Zatyczka mojej pomadki znów była pęknięta i zastanawiam się czy tylko mi trafiają się takie felerne opakowania? Szata graficzna opakowania jest bardzo prosta i charakterystyczna dla produktów tej firmy. 

Zapach pomadki jest delikatny i prawie niewyczuwalny. Jej konsystencja jest zwarta, ale mięknie pod wpływem ciepła naszych ust. Bardzo łatwo sunie po ustach i nie pozostawiając na nich żadnego koloru. Nałożona na usta sprawia, że wyglądają one zdrowo i delikatnie się błyszczą. Dodatkowo pomadka nie ma żadnego smaku, co dla mnie jest ogromnym plusem. 

Pomadka świetnie radzi sobie z nawilżeniem ust. Jest ono wyczuwalne nawet wtedy gdy kosmetyk już się 'zje'. Nałożona wieczorem sprawia, że rano moje usta są w idealnym stanie - gładkie, miękkie i dobrze nawilżone. Pomadka bardzo dobrze łagodzi podrażnienia oraz uczucie spierzchniętych ust.

Pomadkę Sylveco możecie kupić w sklepach z kosmetykami naturalnymi za około 10 złotych.

Znacie tą pomadkę? Jak się u Was sprawdziła? :)


Podobne posty:
Receptury Babuszki Agafii, Drożdżowa maska do włosów

Receptury Babuszki Agafii, Drożdżowa maska do włosów

O masce drożdżowej Receptury Babuszki Agafii wspominałam już w poście o ulubieńcach roku. Nie doczekała się ona jednak osobnej recenzji, a powinna, bo zdecydowanie jest warta uwagi.

Receptury Babuszki Agafii, Drożdżowa maska do włosów

Od producenta


Maska do włosów drożdżowa to wspaniały sposób na przyspieszenie wzrostu włosów. Drożdże piwne to naturalne źródło białka, witamin i mikroelementów, które przenikają w strukturę włosa, wzmacniają je i przyspieszając wzrost. 

Składniki aktywne:
Drożdże piwne - poprawiają strukturę włosa, wzmacniają, przyspieszają wzrost.
Sok brzozowy - wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu.
Oman wielki - działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie.
Mącznica lekarska - znakomity naturalny antyseptyk. 
Ostropest plamisty - łagodzi stany zapalne i hamuje zmiany skórne.
Olej z kiełków pszenicy - regeneruje wnętrze włosów, odtwarza naturalną osłonkę i wygładza ich powierzchnię. Chroni przed nadmierną utrata wody oraz promieniowaniem UV.
Olej z nasion białej porzeczki - wykazuje działanie przeciwzapalne, intensywnie odżywia włosy.

Skład 


Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, ; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica  Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid.


Receptury Babuszki Agafii, Drożdżowa maska do włosów


Moja opinia


Maska znajduje się w odkręcanym opakowaniu o pojemności 300 ml. W środku dodatkowo zabezpieczona jest plastikową nakładką. Szata graficzna opakowania jest bardzo przyjemna dla oka i taka babcina :)

Konsystencja maski jest lekka, wręcz lejąca, przez co jej wydajność nie wypada najlepiej. Dla mnie mogłaby być trochę gęstsza, nałożona w nadmiarze może spływać z włosów. Dla kogoś kto planuje nakładać tą maskę na skórę głowy taka lekka konsystencja będzie dużym ułatwieniem. Ja boję się obciążenia i używam jej tylko na długość włosów. Dlatego też nie wiem czy faktycznie wpływa na porost włosów.

Zapach maski jest cudowny. Pachnie jak budyń waniliowy i nawet gdyby nie robiła nic z moimi włosami, używałabym jej własnie dla tego zapachu. Dodatkowo utrzymuje się on na włosach, czasami czuję go nawet następnego dnia po myciu.

Maskę stosuję raz w tygodniu, na zmianę z Kallosem Hair Pro-Tox. Nakładam ja na około 20 minut pod czepek i po tym czasie spłukuję. Już przy spłukiwaniu czuć, że włosy są gładsze. Po wysuszeniu moje włosy są wygładzone, sypkie i błyszczące. Mam nawet wrażenie, że jest ich więcej. Maska bardzo dobrze wpływa na ich objętość oraz ułatwia rozczesywanie. Raczej nie sprawdzi się u osób, którym zależy na dociążeniu.

Maskę drożdżową Receptury Babuszki Agafii możecie kupić w sklepach z naturalnymi kosmetykami oraz w Internecie. Ja zapłaciłam za nią 12 zł.

Jestem ciekawa jak się u Was sprawdziła i czy próbowałyście jajecznej wersji tej maski :)


Podobne posty:
1L'botica Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych
2. Seboradin, Regenerujący balsam do włosów z żeń-szeniem
3. Dwa kosmetyki do włosów, które zawsze mam w zapasie
Kąpiel Agafii, Dziegciowa maska do twarzy - oczyszczająca

Kąpiel Agafii, Dziegciowa maska do twarzy - oczyszczająca

Maseczki z linii Kąpiel Agafii na dobre zagościły w pielęgnacji mojej twarzy. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją maski dziegciowej oczyszczającej, która skradła moje serce.

Kąpiel Agafii, Dziegciowa maska do twarzy - oczyszczająca

Dziegciowa maska do twarzy tak jak inne maseczki z tej serii znajduje się w odkręcanej saszetce o pojemności 100 ml. Opakowanie jest bardzo praktyczne i pozwala nam na bezproblemowe zużycie do końca całego kosmetyku. Maseczka ma delikatny zapach, który nie drażni mojego nosa. Jej konsystencja jest gęsta, masełkowata i bardzo łatwo rozsmarowuje się ją na twarzy.


Kąpiel Agafii, Dziegciowa maska do twarzy - oczyszczająca

Po nałożeniu na twarz maski dziegciowej przez kilka pierwszych sekund czuć na skórze lekkie chłodzenie. Nie jest ono uciążliwe i bardzo szybko ustaje. Po kilku minutach maska zaczyna zasychać i na skórze wyczuwalne jest delikatne ściągnięcie. Maskę zmywam z twarzy po 10 minutach i nigdy nie miałam większych problemów z pozbyciem się jej ze skóry. Po zmyciu jej z twarzy skóra jest lekko ściągnięta i konieczne jest użycie kremu nawilżającego lub oleju.

Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę. Po jej użyciu widać, że skóra i wszystkie pory są dokładnie oczyszczone i delikatnie zwężone. Skóra wygląda zdrowo a jej koloryt jest wyrównany i wszystkie zaczerwienienia bledsze. Lubię sięgać po tą maseczkę wtedy, gdy moja skóra ma gorsze dni, bo wiem, że mnie nie zawiedzie i poprawi jej wygląd.

W przypadku tej maseczki nie zauważyłam żadnych podrażnień ani reakcji alergicznych.

Kąpiel Agafii, Dziegciowa maska do twarzy - oczyszczająca

Lubicie maseczki w saszetkach Agafii?  Jaka jest Wasza ulubiona?

Podobne posty:
1. Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej 
2. Nacomi, Mydło czarne
3. Trzy produkty, które się u mnie nie sprawdziły | Bania Agafii, Natura Accessories, Golden Rose
Ol'Vita, Peeling z nasion róży

Ol'Vita, Peeling z nasion róży

Złuszczanie martwego naskórka jest bardzo ważnym elementem w pielęgnacji twarzy. Na początku istnienia bloga pokazywałam Wam czarne mydło, które okazało się bardzo fajnym peelingiem enzymatycznym. Dzisiaj mam coś dla osób, które wolą mocniejsze zdzieraki. Peeling z nasion róży firmy Ol'Vita niewątpliwie takim jest. Na uwagę zasługuje również jego w 100% naturalny skład.

Ol'Vita, Peeling z nasion róży

Od producenta


Jest to 100 % naturalny kosmetyk bez konserwantów i dodatków zapachowych. Przeznaczony do delikatnego złuszczania i odżywiania skóry twarzy i ciała, a także pielęgnacji wspomagającej walkę z cellulitem. Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe,witaminy,minerały, antyutleniacze i inne substancje aktywne sprawiają iż produkt ten może być wykorzystywany w dwojaki sposób, tj. jako maseczka i peeling. Nasiona róży posiadają w swym składzie m.in. kwas retinowy, który wspomaga niwelowanie zmian na skórze pod postacią blizn, przebarwień i drobnych zmarszczek. Peeling z róży wykazuje działanie złuszczające martwy naskórek i pobudzające mikro krążenie skóry. W efekcie końcowym skóra jest bardziej dotleniona, gładsza i posiada bardziej wyrównany koloryt. Peeling mechaniczny jest niezbędnym zabiegiem przygotowującym skórę do makijażu, maseczki czy też opalania. Systematyczny peeling ciała wspomaga walkę z cellulitem. W celu uzyskania peelingu do produktu należy dodać oleju zimno tłoczonego ( najlepiej z róży) lub innego nośnika aby uzyskać konsystencję luźnej papki. Delikatnie masować przez 5-15 minut. Po zabiegu w skórę wmasować niewielką ilość oleju zimno tłoczonego. Maseczka z pestek róży wykazuje działanie regenerujące, nawilżające oraz kojące podrażnienia. Kosmetyk naturalny przeznaczony do skóry delikatnej, wysuszonej.

Ol'Vita, Peeling z nasion róży


Moja opinia


Peeling z nasion róży znajduje się w plastikowym słoiczku o pojemności 100 g. Opakowanie jest bardzo praktyczne i z łatwością nabierzemy łyżeczką potrzebną nam ilość produktu. Ja swoją łyżeczkę kupiłam dawno temu na Zrób Sobie Krem.

Zapach peelingu przypomina zapach oleju z dzikiej róży, jest delikatny i nie drażni nosa. Peeling jest sypki. Pestki są drobno zmielone, ale dla osób bardzo wrażliwych może okazać się za mocny.

Peelingu z nasion róży używam raz w tygodniu i ta częstotliwość zdecydowanie mi wystarcza. Produkt jest bardzo wydajny - używam go od kilku miesięcy a zużycia prawie nie widać. Myślę, że w przyszłości będę używać go również jako peelingu do ciała.

Początkowo używałam tego produktu zgodnie z zaleceniem producenta, mieszałam go z olejem i masowałam przez około 5 minut. Uzyskiwałam wtedy idealnie gładką skórę z delikatnym tłustym filmem, który trochę mnie denerwował i brakowało mi uczucia czystości. Czasami rezygnowałam wtedy z kremu lub oleju bo wydawało mi się, że moja skóra już nic więcej nie potrzebuje.

Ol'Vita, Peeling z nasion róży

Od jakiegoś czasu mieszam nasionka z żelem do mycia twarzy i ten sposób bardziej mi odpowiada. Po zmyciu peelingu widać, ze skóra jest dobrze oczyszczona i rozjaśniona. Wyczuwalne jest również lekkie ściągnięcie, które mija po posmarowaniu twarzy kremem lub olejem. Mam wrażenie, że po użyciu peelingu wszystkie produkty, które później nakładam na twarz mają lepsze działanie i szybciej się wchłaniają. Rano zawsze budzę się z idealnie gładką i nawilżoną skorą a zaczerwienienia są zmniejszone.

Kilka razy zdarzyło mi się masować twarz za mocno i kończyłam wtedy z lekko zaczerwienioną skórą. Podrażnienie znikało kilka chwil po nasmarowaniu skóry kremem.

Peeling z nasion róży Ol'Vita kosztuje około 10 zł. i znajdziecie go w sklepach z kosmetykami naturalnymi.

Znacie go? Jakich peelinów lubicie używać?


Podobne posty:
Projekt denko | Marzec 2016

Projekt denko | Marzec 2016

Kwiecień zaczął się pełną parą. Przygotowania do Naszego ślubu zaczęły pochłaniać większość mojego wolnego czasu i dlatego tutaj oraz na Waszych blogach jest mnie mniej. Obiecuję, że wszystko nadrobię ;) A dzisiaj zapraszam Was na marcowe denko. Zużytych produktów jest niewiele, bo tylko pięć, ale przez to, że nie bardzo mam gdzie przechowywać puste opakowania nie chcę łączyć go z kwietniowym.

Marcowe denko

Marcowe denko


Wellness & Beauty. Balsamu do rąk z ekstraktem z kwiatów wiśni i kwiatów róży 

Bardzo fajny i delikatny krem do rąk. Zimą będzie dobry dla tych mniej wymagających oraz na dzień (błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze) a latem dla wszystkich. Ja zawsze noszę tubkę tego kremu w torebce. Tutaj możecie dowiedzieć się o nim trochę więcej.

Paloma Foot Spa, Cukrowy peeling do stóp z olejem winogronowym i migdałowym

Ten peeling jest baaardzo wydajny, jedno opakowanie wystarczyło mi na około 8 miesięcy używania. Kosmetyk dobrze złuszcza martwy naskórek i pozostawia na skórze lekki, tłusty film. Nie wiem czy jeszcze do niego wrócę. Tutaj znajdziecie jego recenzję.

Sally Hansen, Odżywka Maximum Growth

Jestem fanką odżywek do paznokci tej firmy. One naprawdę działają i poprawiają stan naszych paznokci. Poza tym są bardzo wydajne. Teraz skusiłam się na wersję fioletową i ją również zaczynam lubić.


Rimmel, Podkład Match Perfection

Kąpiel Agafii, Maska do twarzy błękitna oczyszczająca na wodzie chabrowej

Jedna z lepszych maseczek do twarzy jakie miałam okazję używać. Świetnie oczyszcza skórę i sprawia, że wygląda ona zdrowiej. Nie podrażnia skóry. Na pewno kupię kolejne opakowanie tej maseczki. Tutaj przeczytacie o niej więcej.

Rimmel, Podkład Match Perfection

Dobry podkład o średnim kryciu. Bardzo ładnie wygląda na twarzy. Pompka, w którą został wyposażony działa bez zarzutu do samego końca. Podkład na pewno warty jest zakupu, jednak ja już do niego nie wrócę. Zabrakło mi w nim 'tego czegoś'.

Znacie coś z moich zdenkowanych produktów?
Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger