Planeta Organica, Szampon prowansalski regenerujący

Planeta Organica, Szampon prowansalski regenerujący

Sierpień zbliża się wielkimi krokami i przygotowania do ślubu zajmują ostatnio większość mojego wolnego czasu. Dzisiaj wracam do Was z recenzją szamponu do włosów marki Planeta Organica. Mam też sporo zaległości na Waszych blogach, ale myślę, że w najbliższym czasie uda mi się nadrobić nieprzeczytane posty.

Szampon prowansalski regenerujący z Planeta Organica towarzyszy mi już od dłuższego czasu i jeśli jesteście ciekawe czy jest warty zakupu, zapraszam do dalszego czytania.

Planeta Organica, Szampon prowansalski regenerujący


Od producenta

Organiczne olejek z pestek winogron i organiczny ekstrakt z mięty pieprzowej
Zawiera sześć prowansalskich ziół: lawenda, mięta, rozmaryn, oregano, malwa, majeranek
Zawiera witaminy A, B, C, Edla zdrowia i urody włosów
Łatwy w użyciu dozownik

6 ziół prowansalskich zawiera olejki eteryczne, kwasy organiczne, enzymy, witaminy i minerały, które odbudują i wzmocnią strukturę włosów zniszczonych.

W oleju z pestek winogron zawarte są składniki odżywcze, takie jak witaminy A, C, E i PP, białko, naturalny chlorofil i kwas tłuszczowy - wszystko przyczynia się do odbudowy struktury włosów, poprzez dostarczenie im makro-i mikroelementy, a także nadaje włosom połysk i jedwabistość.

Mięta jest bogata w witaminy C i E, karoten i minerały, dzięki czemu zapobiega wypadaniu włosów i przyspiesza ich wzrost.

Źródło: http://triny.pl/szampony-do-wlosow/1754-planeta-organica-szampon-prowansalski-regenerujacy-280-ml.html

Skład


Aqua with infusions of Organic Vitis Vinifera Seed Oil (organic grape seed oil), Lavandula Angustifolia Flower Oil (lavender oil), Organic Mentha Piperita Leaf Extract (organic peppermint extract), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (rosemary extract), Origanum Vulgare Leaf Extract (extract of oregano), Malva Sylvestris Leaf Extract (extract, mallow), Origanum Majorana Leaf Extract (extract of oregano); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid.

Planeta Organica, Szampon prowansalski regenerujący

Moja opinia


Szampon znajduje się w brązowej butelce o pojemności 280 ml. Opakowanie posiada pompkę, która się nie zacina, ale dozuje małą ilość kosmetyku i żeby umyć włosy trzeba się nieźle namachać ;) Butelka jest nieprzeźroczysta, wiec nie zobaczymy ile szamponu nam jeszcze zostało, ale za to będzie ładnie wyglądać na łazienkowej półce.

Konsystencja szamponu prowansalskiego przypomina mi rozmieszane i trochę rzadsze czarne mydło. Szampon dość dobrze się pieni. Jego orientalny zapach nie do końca przypadł mi do gustu, ale na szczęście nie utrzymuje się on na włosach.

Szampon Planeta Organica bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem zanieczyszczeń z  moich włosów. Bez problemu domywa również oleje (obecne używam z awokado oraz z dzikiej róży). Jest bardzo łagodny i nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków podczas jego stosowania. Szampon prowansalski nie plącze włosów i jeśli nie użyję po nim odżywki, to moje włosy nie cierpią podczas rozczesywania i są delikatnie nawilżone. Takiego efektu chyba jeszcze nigdy nie udało mi się uzyskać szamponem

Planeta Organica, Szampon prowansalski regenerujący

Szampon prowansalski regenerujący Planeta Organica udało mi się kupić w sklepie ze zdrową żywnością w moim mieście za 12,60 zł. Oczywiście dostaniecie go też w Internecie ;)

Znacie ten szampon? Jakie inne szampony do włosów bez SLS możecie polecić?
Nowości | Kwiecień 2016

Nowości | Kwiecień 2016

W ostatnim miesiącu trochę poszalałam z zakupami i większość z produktów, które kupiłam pokazałam Wam już na moim profilu na Instagramie (klik).Udało mi się również wygrać w jednym z rozdań na Waszych blogach.


W kwietniu skusiłam się na kilka produktów ze sklepu Minti Shop. Bardzo lubię robić zakupy w tym sklepie. Przesyłka jest ekspresowa i pięknie zapakowana a w prezencie krówka (które uwielbiam). Do mojego wirtualnego koszyka wpadły cztery bardzo ciekawe produkty:

It's Skin Babyface Moisture BB

Jest to mój pierwszy azjatycki krem BB i jest zupełnie inny od produktów dostępnych w naszych drogeriach. Wybrałam wersję nawilżającą. Żałuję, że tak późno się na niego zdecydowałam, uniknęłabym kilku nieprzyjemnych wpadek z naszymi BB (np. tym o którym pisałam tutaj).


Vianek, Nawilżający krem pod oczy

Jest to młodszy brat Sylveco. O produktach z tej serii czytałam bardzo dużo dobrego. Może ten krem okaże się moim ideałem.

The Garden of Colour, Regenerująca oliwka do paznokci Raspberry Light Pink

Zastąpiła mój ulubiony balsam do paznokci (klik) i mam nadzieję, że nie będzie od niego gorsza. Oliwka bardzo ładnie pachnie malinami i całkiem nieźle się wchłania.

Planeta Organica, Żeńszeniowe serum do twarzy anti-age

To serum kusiło mnie już od kilku lat, ale zawsze znalazł się jakiś ważniejszy wydatek. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy, więc liczę na to, że to serum mnie nie zawiedzie.


Artdeco, Fixing Powder

Puder poleciła mi w pani pracująca w sklepie z kosmetykami. Jeszcze nie zawiodłam na żadnym z produktów, które mi polecała, więc kupiłam go bez większego zastanowienia. Używam go już od kilku tygodni i na razie jestem zadowolona.

Gosh, Cathy Eyes Mascara

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą firmą, skusiła mnie cena tuszu (30 zł.) Tusz ma bardzo fajną, precyzyjną szczoteczkę, więc myślę, że się polubimy.


Sylveco, Rumiankowy żel do twarzy

Bardzo podobało mi się działanie tymiankowego żelu tej firmy (klik). Rumiankowy żel był bardzo często polecany mi przez Was na blogu oraz na Instagramie, wiec postanowiłam go wypróbować. Po kilku użyciach mogę Wam powiedzieć, że nie podoba mi się jego zapach, ale może jeszcze się do niego przyzwyczaję.


Pharmceris, Krem ochronny do twarzy i ciała SPF 50+

Za tym krem obeszłam wszystkie apteki w moim mieście i znalazłam go w tej ostatniej. Nie miałam pojęcia, że znalezienie kremu z filtrem SPF 50+ w rozsądnej cenie jest takie trudne. Kupiłam go z myślą o smarowaniu twarzy i drugi taki sam sprezentowałam Narzeczonemu.


Evree, Krem do twarzy Magic Rose

Kilka lat temu używałam olejku do twarzy z tej samej serii i byłam bardzo zadowolona z jego działania. O tym kremie czytałam wiele dobrego na Waszych blogach i ciekawił mnie od dawna. Upolowałam go na promocji w Rossmannie.

Ziaja, Tonik ogórkowy

Po każdym umyciu twarzy staram się używać toniku. Obecnie używam toniku hibiskusowego z Sylveco, z którego jestem bardzo zadowolona (klik). Tonik z Ziaji jest następny w kolejce, może przekonam się do kolejnego produktu tej firmy.


Etja, Pichtowy olejek eteryczny

Kupiłam go z myślą o oczyszczaniu twarzy. Dużo czytałam o jego pozytywnym działaniu na zaskórniaki i zastanawiałam się nad nim od dłuższego czasu.


Apteczka Agafii, Aktywne ziołowe serum na porost włosów

Od początku tego roku ciągle wcieram coś w mój skalp licząc na szybszy wzrost włosów oraz nowe 'baby hair'. W maju postawiłam na tę rosyjską wcierkę. Dla mnie jest ona całkowitą nowością. Ciekawa jestem czy będzie lepsza od wody brzozowej z Isany (klik).

CHI, Jedwab do włosów

Kupuję go od lat i ciągle jest niezastąpiony w pielęgnacji moich włosów. W tym poście znajdziecie więcej informacji na jego temat.

Kąpiel Agafii, Maska do twarzy odmładzająca na mleku łosia

Bardzo lubię maseczki w saszetkach tej firmy i tym razem skusiłam się na często zachwalaną maseczkę odmładzającą. Maska ma cudowny mleczny zapach.

Nacomi, Biała glinka

Zielona glinka okazała się dla mnie za mocna (klik), więc tym razem zdecydowałam się na delikatniejszą. Po kilku użyciach mogę stwierdzić, że to był strzał w dziesiątkę. Biała glinka świetnie łagodzi podrażnienia oraz bardzo łatwo się zmywa.

Bielenda, Maska korygująca na noc

Serum z tej serii znakomicie się u mnie sprawdziło, więc mam spore oczekiwania w stosunku do tej maski. Na jej użycie poczekam jednak do jesieni, gdy będzie mniej słońca.


Na rozdaniu na blogu Anity udało mi się wygrać Brushegg. Jajeczko okazało się bardzo przydatne w myciu pędzli, szczególnie tego od podkładu i eyeinera.

Znacie któryś z produktów, które kupiłam w ostatnim miesiącu? Co o nich myślicie?


Podobne posty:
1. Nowości | Marzec 2016
2. Nowości | Luty 2016
3. Styczniowe zakupy
Projekt denko | Kwiecień

Projekt denko | Kwiecień

Zaczął się nowy miesiąc, więc zgodnie z tradycją zapraszam Was na projekt denko. Zabrałam się również za małe czyszczenie kosmetyczki z kolorówką i zdecydowałam się na wyrzucenie dwóch kosmetyków, które zalegały w niej od dawna.


Bielenda, Masło do ciała wanilia + pistacja

Bardzo polubiłam się z tym masełkiem. Smakowicie pachniało i bardzo dobrze nawilżało moją skórę nie zostawiając przy tym tłustej warstwy. Na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Bardzo chętnie wypróbuję też inne wersje tego masła. Tutaj znajdziecie jego recenzję.


Adidas, Control Ultra Protection

Antyperspirantów Adidasa używam od lat i różowa wersja jest moją ulubioną. Na pewno kupię kolejne opakowanie. Ba, już kupiłam i pokazałam Wam go w ostatnich nowościach (klik).

Balsam do paznokci 2x5 

To już moje drugie zużyte opakowanie tego balsamu do paznokci i  nadal uważam, że jest bardzo dobry. Używany regularnie poprawił stan moich paznokci i za to go lubię. W tym miesiącu zamierzam wypróbować inny produkt (osoby, które śledzą mój profil na Instagramie wiedzą o co chodzi), ale na pewno wrócę jeszcze do tego balsamu. Tutaj znajdziecie jego recenzję.

Artdeco, Tusz do rzęs Angel Eyes

Bardzo podobał mi się efekt jaki dawał na moich rzęsach. Tusz nie doczekał się swojej recenzji, ale wspominałam o nim tutaj i tutaj. Ostatnio bardzo polubiłam się z sylikonową szczoteczką, ale po Artceco na pewno jeszcze sięgnę.

Manhattan, Puder prasowany

Dobry puder w niskiej cenie. Mój był transparenty, wiec nie zmieniał koloru na twarzy. Matował na długo i tylko podczas letnich upałów wymagał poprawek. Na pewno jeszcze wrócę do tego pudru.


Paese, Róż do policzków i cienie do powiek Satinette

Oba produkty dostałam kiedyś w jakimś Paese Boxie, ale nie do końca mi podpasowały. Cienie mają dobrze dobrane kolory, ale odkąd mam paletki Sleek'a o tych z Paese zupełnie zapomniałam. Natomiast róż jest trochę zbyt różowy ;) i tylko przekładam go z miejsca na miejsce. Oba produkty wylądowały już w koszu.

Jestem ciekawa czy znacie jakieś produkty z mojego denka i jak się u Was sprawdziły :)


Podobne posty:
1. Projekt denko | Marzec
2. Projekt denko | Luty
3. Projekt denko | Grudzień i Styczeń

Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger