Sally Hansen,  Preparat do usuwania skórek Instant Cuticle Remover - z nim usuniesz skórki w mgnieniu oka

Sally Hansen, Preparat do usuwania skórek Instant Cuticle Remover - z nim usuniesz skórki w mgnieniu oka

Nasze dłonie są naszą wizytówką i każda z nas chciałaby aby prezentowały się idealnie. Dlatego wcieramy w nie kremy, olejki oraz malujemy paznokcie. Nie powinnyśmy również zapominać o usunięciu skórek, które nachodząc na paznokieć potrafią zepsuć nawet ten najpiękniej wykonany manicure. Preparat do usuwania skorek Instant Cuticle Remover marki Sally Hansen pozwoli nam zrobić to szybko i bez rozlewu krwi.

Skład


Aqua/Water/EAU, Potassium Hydroxide, Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tetrasodium EDTA, Dipotassium Glycyrrhizate, Camellia Oleifera Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Citric Acid.



Preparat do usuwania skórek Sally Hansen ma bardzo wygodne opakowanie z dozownikiem, dzięki któremu możemy nanieść go w dokładnie to miejsce, w którym chcemy aby się znalazł. Plastik z którego wykonana jest buteleczka jest miękki, więc aplikacja jest jeszcze łatwiejsza. Pojemność opakowania to 29,5 ml.

Produkt ma konsystencję gęstego żelu, dzięki czemu jest bardzo wydajny. Nie spływa na płytkę paznokcia. Tak jak zaleca producent wystarczy nałożyć go na 15 sekund i po tym czasie bez problemu możemy odsunąć skórki patyczkiem. Po jego użyciu otrzymujemy idealnie usunięte skórki bez zadziorów. Dla mnie ogromnym plusem tego produktu jest fakt, że nie muszę wycinać skórek. Niestety kilka razy zdarzyło mi się zaciąć i nie obyło się bez rozlewu krwi.

 Instant Cuticle Remover delikatnie nawilża skórki i łagodzi podrażnienia powstałe podczas ich usuwania. Producent przestrzega przed trzymaniem żelu na skórkach dłużej niż 1 minutę, ponieważ wtedy możemy je przesuszyć. Nie powinnyśmy go używać również częściej niż 2 razy w tygodniu. Ja stosuję go maksymalnie raz w tygodniu i taka częstotliwość mi wystarcza.

Jak polubiłam mycie pędzli? Brushegg i oliwka do mycia z Ziaji

Jak polubiłam mycie pędzli? Brushegg i oliwka do mycia z Ziaji

Bardzo ważne jest żebyśmy podczas wykonywania makijażu używały czystych pędzli. Ma to ogromny wpływ na stan naszej skóry. Przyznam, że mycie pędzli nigdy nie było moim ulubionym zajęciem, ale kilka miesięcy temu odkryłam dwa bardzo fajne produkty, dzięki którym ta czynność przestała być dla mnie tak męcząca.


Pierwszym produktem, który ułatwia mi utrzymanie moich pędzli w czystości jest Brushegg. Jest to sylikonowe jajeczko z wypustkami do mycia małych pędzli oraz rowkami, które pomigają mi umyć te w większym rozmiarze. Dzięki niemu łatwiej i szybciej udaje mi się domyć moje pędzle. Pozwala mi też dotrzeć w głąb włosa, co najbardziej przydaje się w przypadku pędzla do podkładu, którego umycie zawsze sprawiało mi najwięcej trudności. Dodatkowo jajeczko posiada dziurę na dwa palce, co daje możliwość umycia pędzli bez moczenia rąk.

Jajeczko jest małe, bardzo poręczne i nie spada z palców. Jego dużą zaletą jest też fakt, że nie niszczy pędzli. Można je też bardzo łatwo wyczyścić oraz osuszyć.


Drugim produktem, który sprawił, że mycie pędzli stało się przyjemniejsze jest Oliwka myjąca z Ziaji z serii liście zielonej oliwki. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do kosmetyków tej firmy, ale oliwka okazała się bardzo fajna i przydatna nie tylko do mycia akcesoriów do makijażu (ale o tym napiszę Wam innym razem). Oliwka w połączeniu z Brushegg działa cuda i domywa pędzle w ekspresowym tempie. W moim przypadku sprawdza się lepiej niż wszystkie mydła, szampony i żele do mycia twarzy, które dotychczas stosowałam. Bardzo łatwo spłukuje się ją z pędzli i nie zostawia na nich tłustej warstwy.

A jak Wy dbacie o czystość Waszych pędzli?
Piękna jesienią #3 - ulubione lakiery do paznokci

Piękna jesienią #3 - ulubione lakiery do paznokci

Dzisiaj zapraszam Was na kolejny post z serii "Piękna jesienią". Dwa poprzednie możecie znaleźć tutaj i tutaj. W tym poście dowiecie się jakie kolory lakierów do paznokci wybieram jesienią. Od niedawna jestem miłośniczką hybryd, więc te u mnie przeważają, ale dziewczyny, które wolą tradycyjne lakiery do paznokci też znajdą coś dla siebie.


Zacznę od tradycyjnych lakierów do paznokci, po które chętnie sięgam w przerwach między hybrydami. Pierwszy z nich to Color Expert marki Golden Rose. Posiadam nr 89, jest to przepiękny odcień szarości. Lakier jest bardzo trwały - na moich paznokciach wytrzymuje ponad 5 dni, nie smuży oraz szybko wysycha. Dokładnie ten sam lakier możecie wygrać w jesiennym rozdaniu organizowanym na moim blogu, do którego serdeczne Was zapraszam.

Kolejnym lakierem jest Ultimate Nail Lacquer marki Catrice w kolorze nr 17, czyli Caught On The Red Carpet. Jest to odcień głębokiej, ciemnej czerwieni. Bardzo podobny do koloru Classic Wine z Semilac, który zobaczycie niżej. Lakiery Catrice są bardzo dobrej jakości i długo trzymają się moich paznokci. Tutaj możecie zobaczyć jak prezentuje się na paznokciach.


Lakiery hybrydowe


Neo Nail, Purple Rain z serii Thermo Color - połączenie różu z ciemnym fioletem. Lakier zmienia kolor w zależności od tego czy jest mi ciepło czy zimno. Ten efekt bardzo mi się podoba. Sprawia, że kolor lakieru się mi nie znudzi, a gdy tylko umyję ręce moje paznokcie wyglądają jakbym je pomalowała na nowo.


Semilac, 028 Classic Wine - odcień bardzo podobny do lakieru Catrice, o którym mogłyście przeczytac wyżej, czyli mocna wiśniowa czerwień. Classic Wine jest niezwykle elegancki i każda miłośniczka czerwonych paznokci powinna mieć go w swojej kosmetyczce.

Semilac, 127 Violet Cream  - najdelikatniejszy ze wszystkich moich lakierów. Jego odcień to rozbielony fiolet, który w zależności od światła wpada w biel lub szarość. Do pełnego krycia wystarczają dwie warstwy lakieru.

Semilac, 123 Szeherezada - aktualnie gości na moich paznokciach i niżej możecie zobaczyć jak się prezentuje. Ma przepiękny kolor, który zmienia się w zależności od światła. Raz jest fuksją, a gdy zmieni się światło wpada w czerwień. Lakier ma dobre krycie - kryje już przy pierwszej warstwie, druga dodaje głębi koloru.


Po jakie kolory lakierów do paznokci sięgacie jesienią?
Jesienne rozdanie [Zamknięte]

Jesienne rozdanie [Zamknięte]

Pogoda za oknem robi się coraz brzydsza a brak słońca powoduje, że nasz nastrój się staje się coraz gorszy. Dlatego postanowiłam zorganizować na blogu rozdanie i tym samym poprawić humor sobie i Wam. Mam nadzieję, że produkty, które wybrałam się Wam spodobają i chętnie weźmiecie udział w konkursie.


Do wygrania:
1. Rękawiczka do demakijażu Glov On-The-Go
2. L'Orient, Masło Shea 20g
3. Lakier do paznokci Catrice, Ultimate Nail Lacquer 94 It's A Very Berry Bash
4. Lakier do paznokci Golden Rose, Colour Expert 89

Wszystkie produkty są nowe i nieotwierane.

Aby wziąć udział należy być publicznym obserwatorem mojego bloga (wystarczy mieć konto Google).

Dodatkowo można:
Zaobserwować mój profil na Instagramie (klik) oraz udostępnić baner na swoim blogu (zdjęcie z tego postu), na stronie głównej.

Za spełnienie każdego z tych warunków możecie otrzymać po jednym losie. Łącznie można mieć 3 losy.

Wzór zgłoszenia:
1. Obserwuję jako:
2. Obserwuję na Instagramie jako:
3. Baner (tak/nie): (link)

Regulamin:
1. Rozdanie trwa od 24.10.2016 r. - 25.11.2016 r. (do godz. 23:59).
2. Organizatorem rozdania oraz fundatorem nagrody jest autorka bloga Inspiracje dnia.
3. Zgłoszenia do rozdania przyjmowane są w komentarzu pod tym postem według wskazanego wyżej wzoru zgłoszenia.
4.  Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu Inspiracje dnia (w nowym poście) do 3 dni od zakończenia rozdania.
5. Zwycięzca ma 5 dni na przesłanie danych do przesyłki na mejl inspiracje.dnia@gmail.com. Po upływie tego czasu zostanie wyłoniony nowy zwycięzca a poprzedni straci prawo do nagrody.
6. Nagrodę może wygrać tylko jedna osoba.
7. W rozdaniu można wziąć udział tylko 1 raz.
8. Koszty wysyłki pokrywam ja i nadaję paczkę jedynie na terenie Polski.
9.  Paczka zostanie przeze mnie odpowiednio zabezpieczona, nie ponoszę jednak odpowiedzialności za zniszczenie jakiegokolwiek produktu podczas transportu.
10. Zastrzegam sobie prawo do przedłużenia terminu zakończenia rozdania, jeśli ilość osób biorących w nim udział nie przekroczy 15.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach
wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

Wzięcie udziału w rozdaniu jest równoznaczne z akceptacją powyższego regulaminu.

Jest to moje pierwsze rozdanie, więc z góry przepraszam za wszystkie niedociągnięcia organizacyjne.

Zapraszam Was wszystkich serdecznie i życzę powodzenia :)
Piękna Jesienią #2 - ulubione szminki

Piękna Jesienią #2 - ulubione szminki

W moim jesiennym makijażu usta schodzą na drugi plan, ale oczywiście o nich nie zapominam. Mam swoje trzy ulubione szminki, które namiętnie używam w tym okresie. O dwóch z nich mogłyście już przeczytać na moim blogu, natomiast jedna z nich to nowość i nie pokazywałam jej jeszcze na blogu.


Nowością w mojej kosmetyczce jest pomadka MAC o matowym wykończeniu w kolorze Velvet Teddy. Pomadki tej firmy skradły moje serce i pewnie skuszę się jeszcze na kilka innych odcieni. Ta ma różowo-brązowy kolor i idealnie pasuje do mojego jesiennego makijażu. Gdy zamawiałam ją on-line obawiałam się, że będzie zbyt brązowa, ale na szczęście jej kolor okazał się dokładnie taki jak chciałam. Pomadka podkreśla suche skórki oraz może wysuszać usta. Jest najtrwalsza z całej trójki. Na pewno doczeka się swojej recenzji na blogu.


Moim kolejnym jesiennym ulubieńcem jest Velvet Matte z Golden Rose, mogłyście już o niej przeczytać tutaj. Posiadam kolor nr 12, który jest zbliżony do mojego naturalnego koloru ust. Ma fajną kremową konsystencję dzięki której malowanie ust staje się niezwykle przyjemne. Pomadka z Golden Rose jest tylko odrobinę mniej trwała niż ta z MAC'a.


Ostatnią i zarazem najbardziej nawilżającą pomadką z całej trojki jest szminka marki Rimmel z serii Moisture Renew Lipstick w kolorze 180 Vintage Pink. Użycie jej nie wymaga nienagannego stanu ust, bo i tak będzie wyglądała pięknie. Jej odcień to niezwykłe połączenie różu i jagody. Zdecydowanie jest to najbardziej rzucający się w oczy kolor w moim zestawieniu. Na ustach wygląda przepięknie. Ma lekko błyszczące wykończenie i mam wrażenie, że optycznie powiększa moje usta. Pisałam o niej tutaj.


Od lewej: Golden Rose, Velvet Matte nr 12; MAC, Velvet Teddy;  Rimmel, Moisture Renew Lipstick 180 Vintage Pink

Jakie są Wasze ulubione pomadki na tą porę roku?
Szampon i balsam do włosów z rokitnikiem | Jak sprawdził się u mnie duet Receptury Babuszki Agafii?

Szampon i balsam do włosów z rokitnikiem | Jak sprawdził się u mnie duet Receptury Babuszki Agafii?

Mam słabość do rosyjskich kosmetyków i podczas zakupów w sklepie Minti Shop skusiłam się na szampon oraz balsam do włosów z rokitnikem Receptury Babuszki Agafii. Cena tych kosmetyków była bardzo zachęcająca, bo kosztowały tylko 4.90 zł za sztukę.

Szampon i balsam do włosów z rokitnikiem

Skład


Szampon

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Polyquaternium-7, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej rokitnikowy), Quercus Robur Bark Extract (kora dębu), Rhodiola Rosea Root Extract (organiczny ekstrakt różeńca górskiego), Saponaria Officinalis Root Extract (organiczny ekstrakt mydlnicy lekarskiej), Tocopheryl Acetate (witamina E), Citric Acid, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 15985.

Odżywka

Aqua, Cetearyl Alcohol, Quercus Robur Bark Extract (kora dębu),  Rhodiola Rosea Root Extract (organiczny ekstrakt różeńca górskiego), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej rokitnikowy), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Cetrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Ceteareth-20, Tocopheryl Acetate (witamina E), Citric Acid, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 15985.


Moja opinia


Zarówno szampon jak i balsam znajdują się w plastikowych butelkach o pojemności 280 ml. Opakowanie zamykane jest na 'klik' i jest to bardzo praktyczne rozwiązanie. Butelki nie są przeźroczyste, wiec trudno jest określić ile produktu nam jeszcze zostało.

Na pierwszy rzut oka trudno jest odróżnić odżywkę od szamponu (ach te rosyjskie napisy ;)), ale etykietka tego drugiego jest ciemniejsza i delikatnie wpada w brąz. Na szczęście na odwrocie opakowania znajduje się dodatkowa etykietka w języku polskim, na którą zdarza mi się bardzo często zerkać. 

Zapach obu tych produktów nie jest najprzyjemniejszy, ale nie utrzymuje się na włosach. Konsystencja szamponu jest dość rzadka i odrobinę galaretowata, nie pieni się on zbyt dobrze. Jego kolor jest lekko pomarańczowy i przejrzysty. Odżywka również nie jest najgęściejsza. Nie spływa z włosów, ale mam wrażenie, że muszę nałożyć jej więcej niż np. odżywki z awokado Garniera. Przez lekką konsystencję oba te produkty nie są zbyt wydajne.

Działanie szamponu z rokitnikiem bardzo mi się podoba. Dobrze oczyszcza włosy, zmywa oleje i co najważniejsze nie podrażnia skalpu. Nie plącze bardzo włosów, ale i tak myślę, że po zastosowaniu go użycie odżywki jest konieczne. 
Natomiast balsam do włosów z rokitnikiem nie skradł mojego serca. Jego działanie jest bardzo słabe i są odżywki, które dawały na moich włosach lepsze efekty. Balsam delikatnie nawilża włosy i je wygładza. Ułatwia rozczesywanie. Włosy po jego użyciu są błyszczące, ale bez efektu wow. Balsam nie obciąża włosów.

Z obu tych produktów bardziej do gustu przypadł mi szampon i chętnie kupię go ponownie.

Znacie te kosmetyki? Jak się u Was sprawdziły?
Sylveco, Rumiankowy żel do twarzy

Sylveco, Rumiankowy żel do twarzy

Prawie rok temu na blogu pojawiła się recenzja tymiankowego żelu do twarzy marki Sylveco (klik). Kosmetyki tej firmy nadal są obecne w pielęgnacji mojej twarzy i dzisiaj zapraszam Was na recenzję jego rumiankowego brata, który również jest godny uwagi.

Sylveco, Rumiankowy żel do twarzy

Od producenta


Hypoalergiczny, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym (2%) o aktywnym działaniu antybakteryjnym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, odblokowuje pory i reguluje procesy odnowy komórek naskórka. Żel został wzbogacony olejkiem z rumianku lekarskiego, który posiada właściwości przeciwzapalne, gojące i łagodzące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, miękką, zdrową skórę.

Skład

Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Salicylic Acid, Panthenol, Sodium Bicarbonate, Sodium Benzoate, Chamomilla Recutita Oil.


Moja opinia

Rumiankowy żel marki Sylveko podobnie jak wersja tymiankowa znajduje się w plastikowej butelce z pompką. Jej pojemność to 150 ml i jest to całkiem sporo. Żel od otwarcia może być otwarty przez 6 miesięcy i na ten okres czasu produkt spokojnie nam powinien wystarczyć.

Pompka w którą wyposażona jest butelka nie zacina się i nie otwiera w nieoczekiwanych momentach. Dobrze znosi przewożenie.

Żel pachnie bardzo delikatnie i naturalnie. Jest to zapach bardzo przyjemny. Ma gęstą konsystencję, jest przejrzysty, prawie bezbarwny. Słabo się pieni, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Jest bardzo wydajny, żeby umyć nim całą twarz nie potrzebujemy zbyt wiele produktu.

Rumiankowy żel do twarzy jest bardzo łagodny dla skóry, nie przesusza jej i po umyciu nim twarzy nie wyczuwam nieprzyjemnego ściągnięcia. Mimo, że jest delikatny dla skóry to bardzo dobrze ją oczyszcza. Radzi sobie też z resztkami makijażu. 

Żel nie wywołał u mnie żadnych podrażnień ani alergii. Nie szczypał, jeśli przez przypadek dostał się do oczu. Mam wrażenie, że moja skóra polubiła się z nim bardziej niż z wersją tymiankową (klik), która też spisywała się u mnie bardzo dobrze. 

Rumiankowy żel marki Sylveco kupicie w sklepach z kosmetykami naturalnymi. Jego cena to około 17 zł.

Lubicie kosmetyki Sylveco? Jak sprawdził się u Was ten żel do mycia twarzy?
Piękna Jesienią #1 - moje ulubione kosmetyki do makijażu

Piękna Jesienią #1 - moje ulubione kosmetyki do makijażu

Mój jesienny makijaż odrobinę różni się od tego, który wykonuję w innych porach roku. Jesienią lubię mocniej podkreślić oczy a mniej skupiam się na ustach. Oczywiście nie pomijam ich i o moich ulubionych pomadkach idealnych na jesień będziecie mogły przeczytać w następnym tygodniu.


Piękna Jesienią #1 - moje ulubione kosmetyki do makijażu

Twarz

Podkładem, który używam na co dzień jest krem BB marki It's Skin Babyface w wersji nawilżającej. Jest świetny i bardzo różni się od tych, które dostępne są na naszych sklepowych półkach a jego cena nie powala tak jak w przypadku innych koreańskich kremów BB. Gdy moja skóra ma gorszy dzień używam podkładu Colorstay marki Revlon również w wersji nawilżającej - ten podkład jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. 

Revlon, Colorstay

Od kilku miesięcy moim ulubionym korektorem na niedoskonałości jest płynny kamuflaż z Catrice. Bije na głowę wersję w słoiczku, ale ze względu na dość gęstą konsystencję nie stosuję go pod oczy. Cienie pod oczami pomaga mi zakryć Modeling Illuminator z Kobo, który sprawdza się u mnie bardzo dobrze.

Artdeco, Fixing Powder

Nie wyobrażam sobie makijażu bez użycia pudru. Najbardziej lubię te sypkie i transparentne - od jakiegoś czasu moim ulubieńcem jest Fixing Powder od Artdeco. Matuje na długo oraz bardzo dobrze stapia się z podkładem. Nie jest może najtańszy, ale za to okazał się bardzo wydajny.

Makeup Revolution, Candy Queen Of Hearts

W mim jesiennym makijażu nie może zabraknąć też różu do policzków oraz bronzera. Obecnie używam serduszka od Makeup Revolution w kolorze  Candy Queen Of Hearts. Jestem z niego bardzo zadowolona - długo trzyma się na twarzy, nie migruje oraz pięknie rozświetla. Używam też bronzera Honolulu marki W7. Jest bardzo wydajny, tani i dobry jakościowo. Polecam go każdej z Was jeśli nadal macie w stosunku do niego jakieś wątpliwości.

Oczy

Jesienią bardzo lubię je mocniej podkreślić i tutaj z pomocą przychodzi mi paletka Sleek'a Vinted Romance. Uwielbiam fiolety i granaty z tej paletki a srebrny cień służy mi do rozświetlania wewnętrznego kącika oka. Oczywiście pod cienie używam mojej ulubionej bazy z Artdeco.

Na linię wodną nakładam odrobinę kredki NYX Jumbo w kolorze Milk. Robię to pędzelkiem, ponieważ kredka jest dość sporych rozmiarów. Podoba mi się to jak powiększa moje oczy i sprawia, że spojrzenie staje się bardziej wypoczęte. Dodatkowo nie znika z linii wodnej tak szybko jak moja poprzednia biała kredka.


Sleek Vintage Romance

Od kilku miesięcy niezmiennie maluję rzęsy maskarą Catchy Eyes marki Gosh. Bardzo lubię efekt jak daje na moich rzęsach - jak je wydłuża i rozdziela. Tusz ma fajną i bardzo zgrabną sylikonową szczoteczkę, która okazała się strzałem w 10.

Brwi podkreślam kredką Eye Brow z Catrice. Podoba mi się, że z jednej strony ma spiralkę do przeczesywania włosków - jest bardzo przydatna. Mimo, że próbowałam już kilku innych kosmetyków do brwi, to zawsze wracam do tej kredki - jest świetna i bardzo wydajna.

A jak wygląda Wasz jesienny makijaż?
Dołączam do akcji 'Piękna jesienią"

Dołączam do akcji 'Piękna jesienią"

Przeglądając wczoraj Wasze blogi trafiłam na akcję "Piękna jesienią", którą organizuje Karolina z bloga Pasje Karoliny. Po przeczytaniu kilku Waszych postów napisanych w ramach tej akcji sama zapragnęłam wziąć w niej udział. Myślę, że pomoże mi ona wrócić do regularnego pisania i przy okazji poznam kilka nowych i ciekawych blogów ;)


Więcej informacji na temat akcji "Piękna jesienią" możecie przeczytać w tym poście na blogu Karoliny, na który Was serdecznie zapraszam :)
Wróciłam! | Isana, Krem do ciała 'Przepiękna skóra'

Wróciłam! | Isana, Krem do ciała 'Przepiękna skóra'

Wiem, długo mnie nie było a ostatni post na blogu pojawił się w sierpniu. Chciałabym więc  podziękować wszystkim moim obserwatorom, którzy przez ten czas nie uciekli oraz osobom, które nadal tutaj zaglądają i czasem napiszą jakiś komentarz :) Cieszę się, że nie usunęłam tego bloga (bo takie myśli też chodziły mi czasem po głowie).

Wróciła mi motywacja do prowadzenia tego miejsca i już dzisiaj zapraszam Was na recenzję kremu do ciała o pięknym kwiatowym zapachu i bardzo obiecującej nazwie. Chodzi mi oczywiście o krem do ciała z limitowanej edycji marki Isana 'Przepiękna skóra'.

Isana, Krem do ciała 'Przepiękna skóra'

Opis producenta


ISANA krem do ciała Przepiękna skóra idealnie pielęgnuje skórę suchą. Pantenol poprawia zdolność skóry do wiązania wilgoci i w ten sposób zapobiega jej wysychaniu. Specjalna formuła pielęgnacyjna z bogatym w składniki masłem shea i wartościowym ekstraktem z kwiatu malwy intensywnie pielęgnuje i rozpieszcza skórę. Kwiatowe i drzewne nuty zapachowe i odrobina zapachu jaśminu tworzą zmysłową kompozycję zapachową, która daje poczucie komfortu.Krem do ciała łatwo się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.

pH przyjazne dla skóry – potwierdzone dermatologicznie.

Skład


Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylehexyl Stearate, Cetearyl Alcohol, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii Butter, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract, Panthenol, Cococ Nucifera Oil, Parfum, Carbomer, Sodium Ceteryl Sulfate, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Lactic Acid, Pantolactone, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potasium Sorbate, Sodium Hydroxide, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Moja opinia


Krem do ciała 'Przepiękna skóra' podobnie jak inne kremy do ciała tej firmy znajduje się w plastikowym słoiku i pojemności 500 ml. Opakowanie dodatkowo zabezpieczone jest sreberkiem, więc mamy pewność, że nikt przed nami nie maczał w nim palców ;)

Zapach kremu jest bardzo ładny, kwiatowy i taki wiosenny. Jego konsystencja jest lekka. Krem łatwo się rozsmarowuje i wchłania się w ekstremalnym tempie nie pozostawiając tłustej warstwy.

Krem 'Przepiękna skóra' na pewno sprawdzi się u osób, które nie maja problemów z suchą skórą. Niestety dla mnie poziom nawilżenia jaki daje ten balsam jest za mały i godzinę po posmarowaniu nim ciała najchętniej zrobiłabym to jeszcze raz. Krem Isana z limitowanej edycji lepiej sprawdziłby się u mnie wiosną i latem, czyli wtedy gdy moja skóra nie jest aż tak wymagająca.

Krem do ciała 'Przepiekna skóra' marki Isana kupicie w Rossmannie za 10.99 zł. Aktualnie jest on w promocji i kosztuje 8.49 zł.

Ciekawa jestem czy ten krem sprostał wymaganiom Waszej skóry ;) Jakie kremy/balsamy polecacie na zimę?
Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger