Ecocera, Puder bambusowy

Ecocera, Puder bambusowy

Cześć!


Puder jest jednym z tych kosmetyków, bez których nie wyobrażam sobie wykonania mojego codziennego makijażu. Od kilku miesięcy używam pudru bambusowego marki Ecocera, na który skusiłam się po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził, zapraszam na dalszą część postu.


Skład


Bambusa Arundinacea Stern Extract, Magnesium Stearate, Serica Powder, Phenoxyethanol , Parfum, Ethylhexylglycerin.


Puder bambusowy Ecocera znajduje się w odkręcanym plastikowym słoiczku o pojemności 8 g. Niestety nie jest on zbyt solidne wykonany i obawiam się, że mógłby nie przetrwać upadku. Dodatkowo podczas otwierania i zamykania trzeszczy zakrętka. Do pudru dołączona była gąbeczka do aplikacji, ale już dawno wyrzuciłam ją do kosza. Zdecydowanie wolę nakładać go pędzlem.

Puder ma postać białego, dobrze zmielonego pyłku. Podczas nakładania mocno pyli i znajduje się dosłownie wszędzie. Ma dość intensywny zapach, do którego ciągle nie mogę się przyzwyczaić i drażni mnie on podczas stosowania.




Mimo tych wszystkich wad, które opisałam wyżej nie miałam ochoty wyrzucić go po kilku pierwszych użyciach. Puder nie bieli. Sprawia, że skóra na długi czas pozostaje matowa, ale mat jaki daje nie jest płaski. Dobrze stapia się ze skórą i jest niewidoczny. Nie zauważyłam też, żeby zapychał pory, ale mam wrażenie, że czasami odrobinę przesusza moją skórę.

Gdy skończę to opakowanie to raczej już do niego nie wrócę (głównie ze względy na pylenie i intensywny zapach). Mam jeszcze ochotę na puder ryżowy tej firmy i liczę na to, że będzie pod tym względem lepszy.


Używałyście tego pudru? Jak się u Was sprawdził?


Pozdrawiam, Martyna

Olej Kokosowy Ecocera | Jak i do czego go używam?

Olej Kokosowy Ecocera | Jak i do czego go używam?

Cześć!


Oleje to mój ulubiony rodzaj kosmetyków pielęgnacyjnych. Są tak uniwersalne, że można używać ich prawie do wszystkiego. Olej kokosowy jest jednym z moich ulubionych i zawsze mam w domu chociaż jedno jego opakowanie.

Obecnie używam oleju kokosowego marki Ecocera. Niestety kupując go nie doczytałam, że jest on rafinowany. Zauważyłam to, dopiero gdy po otwarciu nie wyczułam zapachu kokosa, który uwielbiam. Mimo to sprawdza się on u mnie całkiem nieźle.



Jak pewnie wiecie olej kokosowy występuje pod postacią stałą, ale bardzo szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepła. Wystarczy tylko chwilę rozgrzać go w dłoniach i już można przystąpić do zabiegów pielęgnacyjnych z nim w roli głównej.


Olej kokosowy w pielęgnacji włosów

Moje pierwsze opakowanie tego oleju kupiłam właśnie z myślą o pielęgnacji włosów. Jest to jeden z tych produktów, które nigdy mnie nie zawodzą. Używam go 1-2 razy w tygodniu i za każdym razem działa tak samo fajnie. Nałożony na włosy kilka godzin przed myciem mocno je nawilża. Sprawia, że stają się sypkie i bardzo błyszczące. Właściwie już przy spłukiwaniu szamponu czuć, że są wyraźnie gładsze niż wtedy gdy go nie używam. Olej nigdy nie obciążył moich włosów, nie miałam też nigdy problemów z jego zmyciem.


Olej kokosowy w pielęgnacji ciała

Gdy nie mam zbyt wiele czasu i chęci na pielęgnację ciała najczęściej sięgam właśnie po olej kokosowy. Bardzo łatwo rozprowadza się go na skórze i szybko się wchłania. Co prawda pozostawia na niej lekki tłusty film, ale zupełnie mi on nie przeszkadza. Olej świetnie radzi sobie z nawilżeniem mojej suchej skóry. Łagodzi też różnego rodzaju podrażnienia.

Używacie oleju kokosowego?


Pozdrawiam, Martyna

Nacomi, Arganowy krem pod oczy

Nacomi, Arganowy krem pod oczy

Cześć!


Krem pod oczy jest jednym z punktów mojej codziennej pielęgnacji, którego nigdy nie pomijam. Z biegiem czasu oczekuję też od nich coraz więcej. Arganowy krem pod oczy z Nacomi pojawił się już w ulubieńcach kwietnia, a dzisiaj zapraszam Was na jego pełną recenzję.


Skład

Deionized Aqua, Argania Spinosa Kernel Oil, Butynospermum Parkii Butter, Grape Seed Oil, Cetyl Alcohol, Panthanol, Glycerin, Glyceryn Stearate, Ceteary Alcohol, Panthanol, Staric Acid, Hydrolyzed Glycosaminglycans, Parfum, Benzyl Alcohol, Hialuronic Acid, Dehydroacecit Acid.



Moja opinia


Arganowy krem pod oczy dostajemy zapakowany w ofoliowany kartonik. Sam kosmetyk znajduje się w szklanym słoiczku o pojemności 15 ml. Pod zakrętką producent umieścił dodatkowe zabezpieczenie w postaci plastikowego wieczka. Nie jest to może najbardziej higieniczne opakowanie, ale za to jest niesamowicie wygodne.  

To, co urzekło mnie w nim już podczas pierwszego użycia to jego konsystencja. Jest gęsta i treściwa, ale nie sprawia żadnych problemów podczas nakładania. Krem potrzebuje dłuższej chwili, żeby się wchłonąć i pozostawia na skórze delikatną, tłustą warstwę, która mi nie przeszkadza. Polubiłam się z nim tak bardzo, że używam go również rano pod makijaż, ale w mniejszej ilości, żeby szybciej się wchłoną. Dobrze współpracuje z moim kremem BB oraz korektorem. 

Dzięki swojej gęstej konsystencji jest bardzo wydajny. Do posmarowania całej okolicy oczu potrzebna jest odrobina kremu. Podoba mi się też fakt, że jest bezzapachowy. 

Krem Nacomi bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu nie obciążając jej przy tym. Stosowany codziennie wygładził, uelastycznił i zregenerował moją skórę. Stała się ona bardziej napięta i wygląda zdrowiej. Nie wiem jak poradziłby sobie ze zmarszczkami, bo nie mam ich jeszcze zbyt wiele, ale cały czas staram się im zapobiegać i do tego ten krem idealnie się nadaje. Jego ogromnym plusem jest też brak jakiegokolwiek szczypania czy łzawienia. Mam bardzo wrażliwe oczy i jest to dla mnie ważne by kosmetyki tego typu nie powodowały u mnie podrażnień. 

Znacie Arganowy krem pod oczy z Nacomi? Jakich kremów pod oczy używacie?


Pozdrawiam, Martyna

Trzy produkty, które się u mnie nie sprawdziły | Bielenda, Cettua, Catrice

Trzy produkty, które się u mnie nie sprawdziły | Bielenda, Cettua, Catrice

Cześć!

Kosmetyczne niewypały zdarzają mi się wyjątkowo rzadko, dlatego często zbieram je wszystkie do jednego postu. Ostatni taki wpis pojawił się tutaj ponad rok temu i dzisiaj zapraszam Was na jego kolejną odsłonę. Tym razem również nazbierałam tylko (a może aż) trzy buble.


Bielenda, Krem-Maska dla przesuszonych dłoni

Po nazwie kosmetyku spodziewałam się naprawdę mega nawilżającego produktu o treściwej konsystencji. Niestety nie nadaje się on do przesuszonej skóry a z maską ma tyle wspólnego co nic. Nawilżenie, jakie daje jest słabe i szybko znika. Jedynym jego plusem jest fakt, że szybko się wchłania i nie zostawia na skórze tłustej warstwy, więc nadaje się do stosowania podczas pracy. Właściwie od razu po nałożeniu go na skórę można wrócić do swoich zadań. Kupując go spodziewałam się czegoś zupełnie innego.


Cettua, Płatki oczyszczające na nos

Kupując je nie oczekiwałam cudów, ale sądziłam, że coś tam będą robić i nie będę żałować pieniędzy, które na nie wydałam. Niestety efekt jaki dają po jest dokładnie taki sam jak przed, czyli żaden. I to nie jest tak, że na moim nosie nie miałyby co wyciągać. Ojj miałyby i to dużo. Na szczęście nie wyrządziły mi żadnej krzywdy.

Catrice, Flamaster do brwi

Ten produkt zbiera głównie pozytywne recenzje, więc bardzo możliwe, że trafił mi się jakiś wadliwy i kapryśny egzemplarz. Potrafił nagle przestać pisać i to bardzo mnie do niego zniechęciło. Cieszyłam się wtedy, że ciągle mam kredkę do brwi tej samej marki, która nigdy nie zawodzi. Efekt jaki dawał gdy działał bardzo mi się podobał, ale praca z im była bardzo uciążliwa. Często nie potrafiłam zrobić nim nawet całej jednej brwi a co dopiero dwie.

Znacie te kosmetyki? Jestem ciekawa jak się u Was sprawdziły?


Pozdrawiam, Martyna

TAG: 40 pytań kosmetycznych

TAG: 40 pytań kosmetycznych

Cześć!


Na ten TAG trafiłam jakiś czas temu przeglądając internet. Spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłam zrobić taki u siebie. Myślę, że będzie on świetną okazją żebyście poznały mnie bliżej.



1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz? 
Dwa razy dziennie - rano  i wieczorem. Wieczorami dodatkowo używam oliwki myjącej z Ziaji, o której pisałam tutaj.

2. Jaki masz typ cery?
Mieszany i niestety bardzo kapryśny. Dodatkowo ma tendencje do alergii.

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Obecnie jest to pianka do mycia twarzy z aloesem marki Holika Holika.

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak.

5. Jaka to marka?
Jest to peeling MangoWhite z It's Skin, o którym niedawno pisałam. Jest genialny i warty swojej ceny.

6. Jakiego kremu do twarzy używasz? 
Obecnie jako kremu do twarzy używam emulsji nawilżającej z It's Skin. Jest bardzo lekka i dobrze nawilża.

7. Czy masz piegi?
Kilka na nosie.

8. Używasz kremu pod oczy? 
Obowiązkowo. Zaczęłam je używać, gdy skończyłam 20 lat.

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Nigdy nie miałam zaawansowanego trądziku, raczej pojedyncze niespodzianki na brodzie i czole. Obecnie wyskakują mi takie raz w miesiącu i jak zjem coś nieodpowiedniego.

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciw trądzikowych?
Raz zdarzyło mi się brać suplement diety, ale nie pamiętam jego nazwy.

11. Jakiego podkładu używasz? 
Używam kremu BB Babyface z It's Skin w wersji nawilżającej.

12. Co z korektorem? 
Mam płynny kamuflaż z Catrice, ale używam go tylko wtedy gdy moja cera ma kiepski okres.

13. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Podoba mi się efekt, jaki dają u innych, ale sama nigdy ich nie używałam.

14. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce? 
Tak.

15. Jakiej maskary teraz używasz?
Yves Rocher, Longeur 360°.

16. Sephora czy MAC?
MAC. Pokochałam ich pomadki.

17. Masz kartę pro do MAC?
Nie.

18. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu? 
Obecnie krem BB nakładam palcami, a do reszty kosmetyków używam pędzli Sunshade Minerals. Kupiłam je kilka lat temu i nadal bardzo dobrze się trzymają.

19. Używasz bazy pod cienie? 
Nie.

20. Używasz bazy pod makijaż?
Okazjonalnie. Najczęściej, wtedy gdy muszę iść do pracy na cały dzień i chcę, żeby makijaż lepiej mi się trzymał.

21. Ulubiony kolor cienia do powiek? 
Uwielbiam cień nr 08 z Inglota, który pokazywałam Wam tutaj. Używam go codziennie.

22. Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie? 
Eyeliner w żelu.

23. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką ?
Nigdy mi się to nie zdarzyło.

24. Co sądzisz o pigmentach/ sypkich cieniach?
Wyglądają pięknie, ale obawiam się, że mogłabym sobie z nimi nie poradzić.

25. Używasz kosmetyków mineralnych? 
Ne, ale chciałabym je kiedyś wypróbować. 

26.  Ulubiona szminka? 
Velvet Teddy z MAC'a.

27.  Ulubiony balsam do ust? 

28.  Ulubiony błyszczyk?
Nie lubię i nie używam. 

29.  Ulubiony róż? 
Serduszko z Makeup Revolution w odcieniu Candy Queen Of Hearts.

30. Kupujesz kosmetyki na E-bay/Allegro? 
Nie, ale dawno temu zdarzyło mi się kupić kilka kosmetyków na Allegro. 

31.  Lubisz kosmetyki z drogerii? 
Tak. Najbardziej lubię te z Evree. 

32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Nigdy!

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Tak, na pewno nauczyłaby się na nich wielu przydatnych rzeczy.

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż? 
Nie. 

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Źle podkreślone brwi. Chyba mam jakąś obsesję na tym punkcie, bo zawsze zwracam na nie uwagę u innych osób. 

36. Lubisz kolorowe makijaże? 
Tak, ale bardzo rzadko takie wykonuję. 

37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż? 
Yyyy... Nie mam pojęcia. Nie śledzę życia gwiazd.

38. Jeśli miałabyś wyjść z domu, używając tylko jednego produktu, co by to było? 
Balsam do ust.

39. Czy wychodzisz z domu, bez makijażu?
Oczywiście!

40.  Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Tak, ale wolę siebie w wersji umalowanej. 

Zachęcam Was wszystkich do wzięcia udziału w zabawie i chętnie przeczytam Wasze odpowiedzi :)


Pozdrawiam, Martyna 

Top 5, czyli kosmetyczni ulubieńcy kwietnia

Top 5, czyli kosmetyczni ulubieńcy kwietnia

Cześć!


Nie przedłużając zapraszam Was na ulubieńców kwietnia :)


Organic Shop, Mus do ciała 'Truskawkowy jogurt'

Używanie tego kosmetyku to sama przyjemność! Pachnie i wygląda jak najprawdziwszy jogurt truskawkowy bez owoców :) Dobrze rozsmarowuje się na skórze, nie bieli i bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze lepkiej warstwy. Dobrze radzi sobie z moją suchą skórą. Nawilżenie jakie daje jest na odpowiednim poziomie, łagodzi też różnego rodzaju podrażnienia. Nie uczula.


Organic Shop, Cukrowy peeling do ciała 'Kenijskie mango'

Jest to najlepszy peeling do ciała, jaki miałam. Na blogu znajdziecie też jego recenzję, do której przeczytania gorąco Was zachęcam. Kosmetyk ma bardzo ładny, naturalny zapach, w którym się nakochałam. Świetnie zdziera martwy naskórek i powoduje, że skóra staje się mega gładka i pachnąca.


Nacomi, Arganowy krem pod oczy

Polubiłam się z nim od pierwszego użycia. Dobrze nawilża skórę wokół oczu i nie podrażnia, co jest dla mnie bardzo ważne. Szybko się wchłania. Ma treściwą konsystencję, ale mimo to nadaje się do nakładania pod makijaż.

Peeling It's skin

It's Skin, Peeling do twarzy MangoWhite

Jest to kosmetyk, który na pewno pojawi się w pielęgnacyjnych odkryciach tego roku. Nie sądziłam, że istnieje peeling, który będzie skuteczny i jednocześnie tak bardzo delikatny dla skóry. Uwielbiam go używać. Na blogu znajdziecie jego recenzję.

Regenerum, Regeneracyjne serum do paznokci

Moje paznokcie w ostatnim czasie są naprawdę w kiepskim stanie a ten produkt okazał się dla nich prawdziwym wybawieniem. Największe zmiany zauważyłam podczas regularnego stosowania go kilka razy dziennie. Moje paznokcie stały się bardziej odporne na uszkodzenia i ładnie się błyszczą. Nie są jeszcze idealne, ale wyglądają o wiele lepiej.

Znacie coś z moich ulubieńców?


Pozdrawiam, Martyna

Evree, Balsam do ciała Instant Help

Evree, Balsam do ciała Instant Help

Cześć!


Evree to jedna z moich ulubionych drogeryjnych marek kosmetycznych i bardzo często sięgam po ich produkty. Po mojej udanej przygodzie z balsamem do ciała Max Repair tej firmy postanowiłam wypróbować wersję Instatnt Help, którą poleciło mi kilka osób.


Evree, Balsam do ciała Instant Help

Skład 


Aqua(Water), Glycerin*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Glyceryl Stearate*, Dimethicone, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter*, Allantoin, Panthenol, Beta-Glucan*, Pectin*, Zinc Oxide, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene.
*surowiec pochodzenia roślinnego 

Evree, Balsam do ciała Instant Help

Balsam Evree znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 400 ml. Opakowanie wykonane jest z twardego plastiku. Jest to kiepskie rozwiązanie, ponieważ gdy balsamu ubywa, to coraz trudniej jest go z niego wydobyć. Brakuje mi przy nim pompki, która ułatwiłaby dozowanie produktu albo chociaż większej zakrętki, a której można by go postawić by spłynął. Zamykanie na 'klik' jest bardzo solidnie wykonane.

Kosmetyk ma bardzo przyjemny słodki zapach. Jego konsystencja jest gęsta i treściwa. Mimo to nie sprawia problemów podczas aplikacji i nie bieli. Szybko się wchłania pozostawiając na skórze delikatną otulającą warstwę, która mi nie przeszkadza.

Podobne jak jego czerwony brat świetnie nawilża moją suchą i często swędzącą skórę. Po jego użyciu staje się ona ukojona i uspokojona. Bardzo dobrze radzi sobie też z łagodzeniem podrażnień, szczególnie tych po depilacji, które często są dla mnie wyjątkowo uciążliwe.

Balsam do ciała Instant Help możenie kupić w każdej drogerii. Jego cena to 20 zł, więc warto polować na niego podczas promocji (obecnie jest w Rossmannie za 16,99 zł).

Lubie produkty Evree do pielęgnacji ciała?



Pozdrawiam, Martyna

It's Skin, Peeling do twarzy MangoWhite

It's Skin, Peeling do twarzy MangoWhite

Cześć!


Zapraszam Was na recenzję koreańskiego peelingu do twarzy MangoWhite marki It's Skin. Jego cena to prawie 50 zł, więc miałam wobec niego spore oczekiwania. Spełnił je w 100% i jestem zakochana w tym kosmetyku.



Skład

Water, Butylene Glycol, Cellulose, Alcohol, Garcinia Mangostana Peel Extract, Triethanolamine, Carbomer, Panthenol, Methylparaben, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Ppg-26-Buteth-26, Fragrance, Pyrus Malus (Apple) Fruit Water, Zea Mays (Corn) Starch, Polyethylene, Lactose, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract, Ocimum Basilicum (Basil) Flower/Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Foeniculum Vulgare (Fennel) Fruit Extract, Disodium Edta, Houttuynia Cordata Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Althaea Officinalis Leaf/Root Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Iron Oxides (Ci 77491), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Iron Oxides (Ci 77492), Iron Oxides (Ci 77499), Squalane, Tocopheryl Acetate, Hydroxypropylcellulose, Red 33 (Ci 17200).



Peeling znajduje się w tubce wykonanej z miękkiego plastiku, więc nie ma problemu z wydobyciem odpowiedniej ilości kosmetyku. Szata graficzna opakowania jest bardzo przyjemna dla oka. Tubka zamykana jest na 'klik', ale mam wrażenie, że zamykanie w moim egzemplarzu nie trzyma zbyt dobrze. Dlatego też nigdy nie trzymam go w kosmetyczce. Peelingu używam od stycznia 1-2 razy w tygodniu i nadal mam połowę opakowania.

Peeling ma kremową konsystencję, dzięki której bardzo dobrze rozprowadza się go na skórze. Ma też ładny, kwiatowy zapach.

Producent zaleca nakładanie peelingu na oczyszczoną i osuszoną skórę oraz wykonanie delikatnego masażu przez 1-2 minuty. Gdy użyłam go w ten sposób po raz pierwszy, pomyślałam,  że chyba robię coś źle. Przyzwyczajona do drogeryjnych peelingów mechanicznych spodziewałam się zdzierających drobinek, a żadnej nie wyczułam. Tym bardziej że w opakowaniu widać, że kosmetyk zawiera jakieś drobinki.  Gdy rozpoczęłam masaż dosłownie czułam jak ściera martwy naskórek, który rolował się pod moimi palcami. Pierwszy raz spotkałam się z takim działaniem peelingu i jestem zachwycona!

Jest bardzo delikatny dla skóry i w żaden sposób mnie nie podrażnił. Skóra po jego użyciu jest dobrze oczyszczona i wygładzona. Wygląda zdrowiej, jest też delikatnie rozjaśniona. Peeling nie powoduje też nieprzyjemnego ściągnięcia skóry ani jej nie wysusza. Przy dłuższym stosowaniu poprawił stan mojej cery. Wiem, że nie jest to najtańszy kosmetyk, ale zdecydowanie wart jest swojej ceny.

Znacie ten peeling? Jak się u Was sprawdził?


Pozdrawiam Martyna

Nowości kosmetyczne ostatnich tygodni

Nowości kosmetyczne ostatnich tygodni

Cześć!

Dzisiaj zapraszam Was na post zakupowy. W ciągu ostatnich kilku tygodni do mojej kosmetyczki wpadło całkiem sporo nowości, więc dajcie znać, jeśli wpadło Wam coś w oko :) 


Evree, Magic Rose, Upiększający krem pod oczy


Organic Shop, Krem do ciała 'Japońska kamelia'

Kupiłam go w Tesco. Na początku miałam ochotę na wersję waniliową, ale niestety na półce zostało tylko jedno opakowanie całe umazane kremem;/. 'Japońska kamelia' ma bardzo ładny, wiosenny zapach i dużo ciekawych składników w środku. 

Evree, Max Repair, Regeneracyjne serum do paznokci

Regenerum, które właśnie używam jest już prawie na wykończeniu, więc postanowiłam znaleźć godnego następcę. O serum Evree czytałam dużo dobrego i mam wobec niego spore oczekiwania. 


Evree, Magic Rose, Upiększający krem pod oczy 

Uwielbiam różane kosmetyki, więc nie mogłam przejść obojętnie obok nowości tej marki. Krem jeszcze chwilę będzie musiał poczekać na swoją kolej, ale już nie mogę doczekać się, kiedy go użyję.


Acnefan, Krem pielęgnacyjny do skóry trądzikowej 

Cały czas szukam idealnego preparatu punktowego na niespodzianki. Na ten krem trafiłam przypadkiem i zachęciła mnie do niego niska cena. Używam go dopiero od kilku dni, wiec nie wiele mogę o nim napisać, ale za jakiś czas na pewno dam Wam znać jak się sprawdza.


Mizon Rozświetlająca maska z limonką Enjoy Fresh On-Time



Evree, Black Rose Detoksykująca czarna maska do twarzy

Kolejna różana i pięknie pachnąca nowość tej marki. Użyłam jej dopiero jeden raz i myślę, że się polubimy. Maska nie zasycha i nie ściąga skóry. Całkiem dobrze się zmywa i zostawia skórę przyjemnie nawilżoną. 

Mizon, Rozświetlająca maska do twarzy z limonką Enjoy Fresh On-Time

Mam słabość do rozświetlających masek do twarzy. Ta ma piękny świeży zapach, wiec będzie idealna na upały.




Receptury Babuszki Agafii, Szampon i balsam do włosów nr 4 - objętość i blask

Nadal mam słabość do rosyjskich kosmetyków do włosów. Te dwa cudeńka udało mi się dorwać w sklepie w moim mieście, w którym są też... farby do malowania ścian ;)


BingoSpa, Szampon jajeczny z kolagenem


Botanicals Fresh Care, Balsam pielęgnacyjny do włosów suchych

Udało mi się dorwać go w promocji w Rossmannie. Użyłam go już kilka razy i bardzo podoba mi się efekt, jaki daje na moich włosach. Do tego ma bardzo ładny słodki zapach. 

BingoSpa, Szampon jajeczny z kolagenem 

Do jego zakupu zachęciła mnie niska cena. W Tesco zapłaciłam za niego około 3,50 zł za 500 ml. Kosmetyki do włosów tej marki zawsze mnie ciekawiły, ale na razie odłożyłam go do zapasów :)




Inglot, Pomada do brwi nr 16 

Bardzo długo była na mojej chciejliście i w końcu się na nią skusiłam. Pani w sklepie pomogła dobrać dla mnie idealny kolor i zaprezentowała jak będzie prezentował się na moich brwiach. Pomada daje rewelacyjny efekt i mam nadzieję, że na dłuższą metę będę z niej zadowolona.


Yves Rocher Tusz do rzęs Longueur 360


Yves Rocher, Woda toaletowa 'Kwiat wiśni' 

Zapach udało mi się dorwać w promocji za około 40 zł. Jest delikatny, kwiatowy i idealnie nadaje się na wiosnę. 


Yves Rocher, Relaksująca woda toaletowa kwiat pomarańczy & lawenda & petit grain

Kolejny zapach idealny na wiosnę i lato.


Yves Rocher, Tusz do rzęs Longueur 360°

Dostałam go jako prezent do zamówienia. Tusz pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy. Niestety po kilku godzinach zaczyna osypywać się na dolnej powiece ;/




Palmolive, Żele pod prysznic 

Mam słabość do żeli pod prysznic tej marki i tym razem skusiłam się na wersję waniliową, miętową i kokosową. Wszystkie świetnie pachną.


Koniecznie dajcie znać czy znacie coś z moich nowości :)


Pozdrawiam Martyna

Organic Shop, Cukrowy peeling do ciała 'Kenijskie mango'

Organic Shop, Cukrowy peeling do ciała 'Kenijskie mango'

Cześć!


Dziś przychodzę do Was z recenzją najładniej pachnącego peelingu do ciała, jaki miałam okazję używać. Jest to peeling 'Kenijskie mango', który kupiłam jakiś czas temu w Tesco. Zapłaciłam za niego około 10 zł, co jest śmieszną ceną za tak dobry jakościowo produkt.

Organic Shop, Cukrowy peeling do ciała 'Kenijskie mango'


Skład


Sucrose, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Mangifera Indica Fruit Extract*, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalool, Cl 77492.
(*) - składniki organiczne pochodzące z upraw ekologicznych

Organic Shop, Cukrowy peeling do ciała 'Kenijskie mango'


Peeling Organic Shop znajduje się w bardzo praktycznym opakowaniu, z którego łatwo możemy wydobyć potrzebną ilość produktu. Jego pojemność to 250 ml.

Jak wspomniałam wyżej peeling przepięknie pachnie - jak najprawdziwsze mango. Zapach jest naturalny i soczysty. Przez dłuższą chwilę utrzymuje się on na skórze. Ma gęstą, lekko ciągnącą się konsystencję. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i prawie wcale się nie osypuje. Drobinki cukru są idealnej wielkości i nie rozpuszczają się zbyt szybko.

Peeling dobrze złuszcza martwy naskórek i wygładza skórę. Nie zostawia na niej żadnej tłustej warstwy, co bardzo mi się w nim podoba. Nie nawilża, więc po jego użyciu konieczne jest zastosowanie balsamu do ciała.

Lubicie peelingi Organic Shop?


Pozdrawiam - Martyna

Holika Holika, Aloe Foam Pianka oczyszczająca do twarzy

Holika Holika, Aloe Foam Pianka oczyszczająca do twarzy

Cześć Wszystkim!


Po dłuższej nieobecności zapraszam Was na recenzję aloesowej pianki oczyszczającej do twarzy marki Holika Holika.

Holika Holika, Aloe Foam Pianka oczyszczająca do twarzy


Od producenta


Aloe 99% Cleansing Foam to delikatna pianka do oczyszczania skóry twarzy z zawartością 92% soku z aloesu. Produkt przynosi efekt nawilżenia, chłodzenia i odświeżenia dzięki wysokiej zawartości soku z Aloesu, który pochodzi z czystej wyspy Jeju w Korei Południowej. Czysty i świeży sok z liści aloesu jest uzyskany w procesie fermentacji przy użyciu grzybów. Dzięki temu żel jest jeszcze bardziej naturalny bez zbędnych konserwantów i daje jeszcze większy efekt łagodzący dla skóry. Delikatnie oczyszcza utrzymując odpowiedni poziom pH skóry. Łagodzi podrażnienia i zmniejsza zaczerwienienie skóry zapewniając świeży i zdrowy wygląd. Posiada naturalny skład bez parabenów, olejów mineralnych i barwników, dlatego też nie powoduje podrażnień i nie przesusza skóry. Nadaje się do każdego rodzaju skóry.

Skład


Aloe Barbadensis Leaf Juice, Water, Lauryl Hydroxysultaine, Myristic Acid, Lauric acid, Cocamidopropyl Betaine, Potassium Hydroxide, Sodium Chloride, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Phenoxyethanol, Fragrance, Chlorphenesin, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA, Palmitic Acid, Capric acid, Butylene Glycol, Betula Platyphylla Japonica Juice, Zea Mays (Corn) Silk Extract, My Asia Beauty, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Propylene Glycol, Glycerin, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract, Centella Asiatica Extract, Potassium sorbate.

Holika Holika, Aloesowa pianka do mycia twarzy


Moja opinia


Opakowanie pianki w kształcie liścia aloesu przyciąga uwagę. Wykonane jest z twardego plastiku przez, co aby wycisnąć żel musimy użyć trochę siły. Jego pojemność to 150 ml.

Pianka ma konsystencję żelu i podczas kontaktu z wodą bardzo mocno się pieni. Do umycia całej twarzy wystarczy kropla kosmetyku, dzięki czemu jest bardzo wydajna. Używam jej od kilku miesięcy i nadal mam 1/3 opakowania. Zapach pianki nie drażni nosa. Jest świeży i przypomina mi zapach ogórka.

Aloesowa pianka do twarzy Holika Holika bardzo dobrze oczyszcza skórę nie powodując uczucia ściągnięcia. Skóra po jej użyciu jest odświeżona i czysta. Nie jest tak delikatna, jak emulsja Vianka, ale nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia. Jest też bardzo łagodna dla oczu i nie piecze.

Piankę oczyszczającą Holika Holika możecie kupić np. w sklepie Minti Shop. Jej cena to ok. 35 zł.


Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem odżywczy

Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem odżywczy

Cześć!


Bielenda to jedna z moich ulubionych drogeryjnych marek kosmetycznych. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję Lekkiego kremu odżywczego na dzień i na noc z serii Algi Morskie.

Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem odżywczy


Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Ethylhexyl Cocoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearyl Alcohol, Algae Extract, Algin, Allantoin, Tocopherol, Sodium Steaoryl Glutamate, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Propylene Glycol, Triethanolamine, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citral.

Lekki krem odżywczy marki Bielenda zapakowany jest kartonik, który dodatkowo został w ofoliowany. Sam krem znajduje się w szklanym słoiczku zabezpieczonym folią ochronną. Jego pojemność to 50 ml. Nie jest to najbardziej higieniczne opakowanie dla kremu do twarzy, ale jest bardzo praktyczne i pozwala nam zużyć kosmetyk do samego końca. Szata graficzna opakowania jest bardzo przyjemna dla oka.

Krem ma delikatny roślinny zapach, z którym bardzo się polubiłam. Jego konsystencja jest kremowa, ale jednocześnie bardzo lekka. Do posmarowania całej twarzy wystarcza niewielka ilość produktu dzięki czemu jest on bardzo wydajny. Krem bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej, świecącej się warstwy na skórze. To sprawia, że idealnie nadaje się pod makijaż.

Kremu marki Bielenda używam od kilku miesięcy podczas porannej pielęgnacji twarzy. Ze względu na swoją konsystencję wydaje mi się trochę za lekki do stosowania na noc. Jak już wspomniałam wyżej krem jest świetną bazą pod makijaż. Nawilżenie jakie daje mojej mieszanej skórze jest na odpowiednim poziomie. Po jego użyciu widać, że skóra jest ukojona i wygląda zdrowiej. Oczywiście krem nie zapchał mojej skóry ani nie spowodował żadnych podrażnień.

Lekki krem odżywczy z serii Algi Morskie marki Bielenda możenie kupić w Rossmannie. Jego cena to 19,49 zł.

Lubicie kremy do twarzy tej marki?
Ulubieńcy stycznia

Ulubieńcy stycznia

Cześć!

Po dłuższym czasie postanowiłam wrócić do postów z ulubieńcami miesiąca i tym razem zapraszam Was na ulubieńców stycznia. Sama bardzo lubię czytać u Was takie posty i wiem, że są też chętnie czytane u mnie. Zaczynajmy!



Catrice, Żel do stylizacji brwi

Miałam go wyrzucić, bo wydawało mi się, że nie robi nic dobrego z moimi brwiami. Na szczęście przeleżał swoje w mojej kosmetyczce, a ja dałam mu drugą szansę. Okazało się, że w duecie z kredką do brwi tej samej marki radzi sobie świetnie i bardzo dobrze utrwala makijaż brwi. W końcu mogę ściągnąć sweter i nie bać się, że coś mi się tam zepsuło.

For Your Beauty, Gąbeczka do makijażu

To moje największe zaskoczenie. Gąbeczka idealnie współgra z moim kremem BB. Dzięki niej bardziej stapia się ze skórą i mam wrażenie, że ma lepsze krycie. Jest też bardzo delikatna dla skóry. Gdy ją kupowałam nie sądziłam, że tak się z nią polubię.

Montibello, Smart Tuch, Odżywka do włosów 12 w 1 

Jest to kolejny kosmetyk, który jest ze mną już długo, ale przekonałam się do niej dopiero w ostatnim miesiącu. Odżywka pięknie pachnie. Zauważyłam, że idealnie wygładza moje włosy, ułatwia ich rozczesywanie i zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem się.

Your Natural Side, Masło Shea

Moje must have na zimę. Używam je jako balsamu do ust, kremu pod oczy oraz oleju do włosów. Kilka razy zdarzyło mi się nawet nałożyć je na całą twarz. Za każdym razem radzi sobie bardzo dobrze i świetnie nawilża moją skórę oraz włosy.

Evree, Instant Help, Balsam do ciała 

Czerwona wersja tego balsamu jest genialna, ale biała jest jeszcze lepsza. Balsam idealnie radzi sobie z moją suchą skórą na nogach. Teraz mam ochotę na białą wersję kremu do rąk.

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

Używam go jako peeling enzymatyczny i za każdym razem idealnie oczyszcza moją skórę z zanieczyszczeń. Skóra po jego użyciu wygląda zdrowiej i przebarwienia są rozjaśnione. Mydło pięknie pachnie eukaliptusem. Recenzja.


Ciekawa jestem Waszych ulubieńców. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie kosmetyki ostatnio się u Was najlepiej sprawdzają :)
L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

Hejka!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją Czarnego mydła z eukaliptusem marki L'Orient. Na blogu możecie znaleźć też moją opinię na temat podobnego kosmetyku marki Nacomi (recenzja).

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem


Skład

Aqua, potassium olivate, glycerin, eucalyptus globulus leaf oil, benzyl alcohol, limonene, linalol.

Czarne mydło ma niezbyt ciekawą konsystencję. Jest rzadkie i ciągnące się, a to naprawdę jest kiepskie połączenie. Na szczęście jego zapach rekompensuje wszystko. W przeciwieństwie do tego od Nacomi to pachnie obłędnie. Świeży zapach eukaliptusa uprzyjemnia mi chwile spędzone w towarzystwie tego kosmetyku.

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem


Czarnego mydła używam raz w tygodniu jako peelingu enzymatycznego. Cienką warstwę produktu nakładam na twarz i trzymam nie dłużej niż 5 minut. Żeby dobrze zmyć je z twarzy trzeba się trochę namachać. Najtrudniej jest to zrobić, gdy nałożymy zbyt grubą warstwę kosmetyku. Wtedy też najłatwiej jest nabawić się podrażnienia oczu.

Pani w sklepie zapewniała mnie, że ich mydło nie szczypie w oczy. Jak pewnie się domyślacie w ten sposób chciała mnie skłonić do jego zakupu (a nie musiała). Czarne mydło, nawet to marki L'Orient jeśli dostanie się do oczu to szczypie i to bardzo.

To, co jest najlepsze w tym kosmetyku to jego działanie. Skóra po jego użyciu jest idealnie czysta. Tak czysta, że aż skrzypi. Jest też lekko ściągnięta, wiec zaraz po pozbyciu się go z twarzy sięgam po tonik. Przebarwienia i drobne niedoskonałości są zmniejszone. Skóra wygląda dużo zdrowiej i świeżo. Każdy kosmetyk, który nakładam zaraz po użyciu tego mydła ma znacznie lepsze działanie i szybciej się wchłania.

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

Czarne mydło z eukaliptusem marki L'Orient możecie kupić w Mydlarni u Franciszka. Jego cena to 28 zł za opakowanie o pojemności 100 g
.
Znacie czarne mydło? Lubicie? 
Styczniowy projekt denko

Styczniowy projekt denko

Cześć!


Bez zbędnych wstępów zapraszam Was na styczniowy projekt denko, który w porównaniu do innych moich denek, jest całkiem spory. Zaczynajmy!



Himalaya, Truskawkowy balsam do ust

Nie polubiłam się z nim. Jego działanie było prawie żadne - bardzo słabo nawilżał moje usta. Prawdę mówiąc, nawet nie zużyłam go do końca, bo znalazłam coś lepszego. Recenzja.

Vianek, Emulsja do mycia twarzy

Była niesamowicie delikatna dla mojej skóry, ale mimo to skutecznie ją oczyszczała. Używając jej nie odczuwałam tego nieprzyjemnego ściągnięcia skóry, które czasem pojawia się po umyciu buzi. Emulsja zdecydowanie warta jest zakupu i na pewno kiedyś do niej wrócę. Recenzja.


Holika Holika, Żel aloesowy (Próbka)

Próbka wystarczyła mi na kilka dni i po jej zużyciu mam ochotę ca całe opakowanie. Na pewno wkrótce się na nie skuszę.

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej

To serum jest niesamowicie wydajne i wystarczyło mi na kilka długich miesięcy. Jego działanie również mi się podobało, więc na pewno wróci kiedyś do mojej kosmetyczki. Recenzja.

Pharmaceris, Żel punktowy na miejscowe zmiany mikrozapalne 2% H₂0₂

To moje drugie opakowanie tego żelu. Mimo że czasem potrzebuje więcej czasu, żeby rozprawić się z niedoskonałościami na mojej twarzy to jestem zadowolona z jego działania.  Kupiłam już nawet kolejne opakowanie.


Kąpiel Agafii, Maska Dziegciowa

To moje drugie opakowanie tej maski. Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry. Nałożona zasycha na twarzy i delikatnie ją ściąga. Całkiem fajnie się zmywa. Szczerze mówiąc nie wiem, czy kupię trzecie opakowanie tej maseczki - jest tyle innych kosmetyków tego typu, które chciałabym wypróbować. Recenzja.



Barwa, Lniany szampon do włosów (Przepraszam za brak zdjęcia)

Nie mam jakichś wielkich wymagań, jeśli chodzi o działanie szamponów do włosów. Najważniejsze dla mnie jest, żeby dobrze oczyszczały i ten to robił. Kupię ponownie.

Receptury Babuszki Agafii, Szampon odżywiający

Podobnie jak ten z Barwa sprawdził się u mnie świetnie. Miał ładny, ziołowy zapach. Na pewno do niego wrócę.

Evree, Balsam do ciała Max Repair

Uwielbiam go! Gdy już nie mogłam nic wycisnąć z opakowania, pocięłam je i mogłam smarować się nim przez kilka następnych dni. Na pewno do niego wrócę. Recenzja.


Sayoss, Color Refresher

Miałam wersję do brązowych włosów i choćbym nie wiem jak długo i dokładnie szukała efektów jego działania nigdy żadnego nie zauważyłam. Za to okropnie barwił skórę. Nie kupię ponownie.


Palmolive, Żel pod prysznic 'Feel Glamorous'

Chyba najładniej pachnący żel tej firmy, jaki miałam. Uwielbiałam go używać :) Kupię ponownie.


Jantar, Kuracja na gorąco z wyciągiem z bursztynu

Ten produkt całkiem fajnie sprawdził się na moich włosach. Odżywił je, nawilżył i sprawił, że były bardziej gładkie. Chętnie kiedyś do niego wrócę.


Znacie coś z moich zdenkowanych produktów?
Haul kosmetyczny

Haul kosmetyczny

Cześć Wszystkim!


Dzisiaj przychodzę do Was z haulem kosmetycznym, w którym prawie wszystkie kosmetyki są dla mnie zupełnymi nowościami.
Zrobiłam zakupy w dwóch sklepach internetowych. W jednym z nich miałam kupić tylko aceton kosmetyczny, ale jak możecie się domyślić, nie do końca mi się to udało i do mojego koszyka wpadły też trzy inne produkty ;) Do tego doszedł jeszcze Inglot, Rossmann, Drogerie Polskie i... Tesco, które bardzo pozytywie mnie zaskoczyło. Zacznijmy jednak od kosmetyków ze sklepów internetowych.



Beautikon.com

To pierwsze moje zamówienie w tym miejscu, ale na pewno nie ostatnie. Sklep zaskoczył mnie szybkością realizacji moich zakupów, bo dotarły one do mnie już następnego dnia. Dostałam też kilka próbek, które bardzo mnie ucieszyły. Oto co ciekawego tam kupiłam:


It's Skin, MangoWhite Peeling Gel

Moje czarne mydło z L'Orient powoli zaczyna się kończyć (w lutym możecie spodziewać się jego recenzji na blogu) i tym razem postanowiłam spróbować czegoś innego. Działanie tego peelingu ma być delikatne, ale skuteczne i powinnyśmy stosować go na suchą skórę. Cena: 49 zł\120 ml

It's Skin, Hyaluronic Acid Moisture Emulsion

Jest to moja pierwsza emulsja do twarzy i szczerze mówiąc jestem podekscytowana faktem, że ją mam. Dzisiaj rano użyłam jej po raz pierwszy, więc niestety nie mogę Wam powiedzieć o niej zbyt wiele. Według producenta ma bardzo dobrze nawilżać skórę. Możemy ją stosować samodzielnie lub razem z kremem do twarzy. Cena: 59 zł\150 ml


Bardzo często robię zakupy w tym sklepie i już kilka razy chwaliłam się nimi na blogu. Zobaczcie na co tym razem się skusiłam. 

Holika Holika, Daily Garden Damyang Bamboo

Jest to pianka do mycia twarzy z ekstraktem z soku liści bambusa. Ma nawilżać, łagodzić podrażnienia oraz działać przeciwzmarszczkowo na naszą skórę. Cena: 29,90 zł/120 ml

To jest krem, który zawsze muszę mieć w zapasie. Wersja nawilżająca czasami znika ze sklepów internetowych i trochę boję się, że kiedyś może go zabraknąć. Na blogu jest już recenzja tego BB (zajrzyjcie koniecznie ;)). Cena: 39 zł/30 ml 



It's Skin, Babyface Petit Highlighter

Jako fanka BB z tej serii nie mogłam nie skusić się na rozświetlacz. Posiadam odcień 02, który ma złote wykończenie. Dołączony jest do niego mały, uroczy puszek, który jest niesamowicie miękki w dotyku. Cena: 39 zł/4 g


NeoNail Remover - Aceton

Mój aceton z Semilaca już prawie się skończył, więc musiałam kupić nową butelkę. Dlatego, że Semilac w Minti Shop dostępny jest tylko w wersji 50 ml skusiłam się na ten z NeoNail. Cema: 24,90 zł/500 ml

Rossmann



Le Petit Marseillais, Regeneracja, Mleczko nawilżające

Mleczko ma w składzie masło shea i aloes, które lubi moja skóra. Na drugim miejscu ma parafinę, która nie przeszkadza mi aż tak bardzo w kosmetykach do pielęgnacji ciała. Cena: 21,99 zł/400 ml

For Your Beauty, Drewniana szczotka do masażu

W tym miesiącu zaczęłam szczotkować ciało na sucho i już widzę pierwsze efekty. Moja szczotka jest wykonana z naturalnej szczeliny i posiada zaokrąglone masujące wypustki ze sztucznego tworzywa. Myślę, że jest idealną szczotką na początek mojej przygody z tą metodą pielęgnacyjną. Cena: 11,99 zł.


Evree, Różany tonik do twarzy

Tonk kupiłam z myślą o stosowaniu go jako mgiełki do twarzy. W pracy mam bardzo suche powietrze i czasami odczuwam z tego powodu pewien dyskomfort, a niestety nie mogę pozwolić sobie na nawilżacz powietrza. Mam nadzieję, że Evree uratuje moją skórę przed nadmiernym wysuszeniem. Cena: 14,99 zł/200 ml

Bielenda, Comfort +, Krem maska dla przesuszonych dłoni

Do zakupu tego kremu zachęciło mnie masło shea w składzie. Lubię Bielędę i jestem ciekawa jak sprawdzi się ich krem do rąk. Cena: 3,99 zł/ 75 ml

Inglot



Cień do powiek FREEDOM SYSTEM AMC SHINE nr 08 (111) i kasetka na dwa cienie

Mój makijaż oka ostatnio ewoluował i składa się tylko z jednego cienia. Do tej pory był to cień o nazwie Scheherazade's Tale z paletki Arabian Nights, ale został przeze mnie już prawie zdenkowany. Cień z Inglota trochę się od niego różni - opalizuje na złoto i nadaje takiej świeżości mojemu spojrzeniu. Cena cienia to 15 zł/3,2 g. Dokupiłam jeszcze do niego kasetkę na dwa cienie, która również kosztowała 15 zł.

Tesco

Ten supermarket bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim asortymentem jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów.


Organic Shop, Mus do ciała 'Truskawkowy jogurt'

Już sama nazwa tego kosmetyku brzmi zachęcająco. Nie mogę się doczekać, kiedy przebrnę do niego przez moje zapasy mazideł do ciała. Spodziewam się obłędnego zapachu i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Cena: 9,99 zł/250 ml

Organic Shop, Scurb do ciała 'Kenijskie mango'

Wiem, że się powtarzam, bo pokazywałam go Wam już w poście z nowościami z grudnia i początku stycznia (wtedy miałam jeszcze nadzieję, że na tym skończą się moje styczniowe zakupy ;)), ale idealnie wpasował mi się w dzisiejszy post. Niestety 'Kenijskie mango' nadal czeka w kolejce kosmetyków do testowania. Cena: 9,99 zł/250 ml

BingoSpa, Maska do włosów z masłem shea i pięcioma algami

Maski do włosów BingoSpa kusiły mnie od kilku lat, ale nigdy nie trafiłam na żadną stacjonarnie. W 'moim' Tesco dostępne były tylko dwie wersje masek tej firmy. Moje włosy lubią masło shea, więc myślę, że polubią się z tym produktem. Cena: 9,99 zł/500 ml.


Drogerie Polskie


Ziaja, Ulga, Kremowy olejek myjący do twarzy i ciała

Kupiłam go z myślą o pierwszym etapie oczyszczania mojej twarzy. Myślę, że będzie godnym następcą oliwki myjącej tej samej firmy. Na uwagę zasługuje fakt, że nie posiada on w składnie parafiny. Niestety nie pamiętam ceny tego olejku, ale jego pojemność to 200 ml.

Uff... To już wszystkie kosmetyki, które kupiłam w tym miesiącu. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i razem ze mną dotrwaliście do końca tego postu. Dajcie znać w komentarzach, czy któryś z tych kosmetyków Was zainteresował.

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej

Cześć Wszystkim!

Na żeń-szeniowe serum do twarzy marki Planeta Organica maiłam ochotę już od kilku ładnych lat. Ostatecznie kupiłam je wiosną zeszłego roku i wystarczyło mi ono na bardzo długo, bo dokładnie dwa dni temu wycisnęłam ostatnią kroplę z mojego opakowania. Z jego działania jestem bardzo zadowolona i liczę na to, że zaprocentuje ono na przyszłość.

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej



Skład


 Aqua enriched with Panax Ginseng Root Oil * (oil ginseng), Lycium Barbarum Fruit Extract (ekctrakt Tibetan goji berries), Phyllanthus Emblica Fruit Oil * (Indian Oil amly), Asparagus Racemosus Root Extract * (extract of Shatavari), Euterpe Oleracea Fruit Oil ( acai berry oil), Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil * (evening primrose oil), Saccharide Jasminum Officinale (Jasmine) Flower / Leaf Extract (extract of jasmine tree), Carrageenan (Irish moss), Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil (oil of fennel ), Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil * (oil, black currant), Camellia Sinensis Leaf Oil (camellia oil), Santalum Album (Sandalwood) Oil (sandalwood oil), Myrtus Communis Oil * (myrtle oil), Rosa Centifolia Flower Oil * (oil of rose petals), Oryza Sativa (Rice) Bran Powder (rice bran), Elettaria Cardamomum Seed Extract (extract of cardamom), Echinacea Purpurea Extract (echinacea), Ginkgo Biloba Leaf Extract (Ginkgo biloba leaf extract), Iris Florentina Root Extract (extract iris), Salix Alba (Willow) Bark Extract (white willow bark extract), Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract (extract of turmeric), Bambusa Vulgaris Extract (Bamboo Extract), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil (Grapefruit oil ), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (orange oil), Pelargonium Graveolens Oil (geranium oil), Superoxide DismutaseN (plant enzyme), Tocopherol (Vitamin E), Hydrolyzed Vegetable Protein (hydrolyzed vegetable protein), Niacinamide (vitamin PP), Riboflavin ( Vitamin B2), Retinyl Palmitate (Vitamin A), Ascorbic Acid (Vitamin C), SqualaneNI, GlycerinN, Saccharide IsomerateNI, Sodium HyaluronateN (hyaluronic acid), Panthenol (pro-vitamin B5), AllantoinNI, Iron OxydesN, Potassium SorbateNI, Citric Acid.

Podoba mi się, że producent zamknął to serum w butelce z ciemnego szkła. To jest to czego brakuje mi w serum Bielendy, które obecnie używam. Na szczęście znajduje się ono w kartoniku ;)

Żeń-szeniowe serum ma rzadką konsystencję, rudawy kolor i przyjemny ziołowy zapach. Bardzo szybko się wchłania, a lepka warstwa, którą zostawia na twarzy znika naprawdę szybko.

Serum używałam głównie na noc razem z kremem do twarzy. Niestety stosowane solo prawie wcale nie nawilża, ale za to fajnie podbija działanie kremu. Zauważyłam, że wpłynęło ono bardzo pozytywnie na moją skórę, która stała się jędrniejsza a jej koloryt się poprawił.

Odrobinę tego serum wklepywałam również pod oczy i tutaj widzę największe efekty. Jakość mojej skóry w tym miejscu naprawdę się poprawiła, a drobne zmarszczki, ktore tam miałam zniknęły.

Żeń-szeniowe serum Planeta Orgaica kosztuje 35 zł, a jego pojemność to 50 ml. Dostępne jest również w wersji dla skóry tłustej i mieszanej.

Znacie to serum?
Vianek, Emulsja do mycia twarzy

Vianek, Emulsja do mycia twarzy

Cześć Wszystkim! 

Bardzo polubiłam się z kosmetykami marki Vianek. Od października używam Nawilżającej emulsji do mycia twarzy tej firmy. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na jej temat. Na blogu znajdziecie też recenzję nawilżającego kremu pod oczy tej firmy.

kosmetyki vianek

Od producenta

Kremowa emulsja do mycia twarzy, przeznaczona do cery suchej i wrażliwej.
Delikatnie, ale skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie nawilżenia skóry.
Zawiera kompleks humektantów, cenny olej z kiełków pszenicy oraz ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, które działają zmiękczająco, zapewniając komfortową czystość i świeżość, bez uczucia ściągnięcia.

Skład

Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Cetyl Alcohol, Urea, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Panthenol, Triticum Vulgare Germ Oil, Glyceryl Oleate, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Xanthan Gum, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid.

Moja opinia


Emulsja znajduje się w prostej, zgrabnej butelce. Szata graficzna opakowania jest charakterystyczna dla produktów tej firmy. Butelka ma pojemność 150 ml, a jej zawartość musimy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Emulsja przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem wystarczyła mi na niecałe 3 miesiące.

Emulsja do mycia twarzy ma mleczny kolor oraz bardzo przyjemny i delikatny zapach. Nie pieni się w połączeniu z wodą.

Produkt marki Vianek jest najdelikatniejszym kosmetykiem do mycia twarzy, jaki do tej pory stosowałam. Po jej użyciu niewyczuwalne jest jakiekolwiek ściągniecie skóry. Ba! Wydaje się ona całkiem dobrze nawilżona.

Mimo swojego delikatnego działania bardzo dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń zgromadzonych w ciągu dnia. Nie wiem jak poradziłaby sobie  z resztkami makijażu, bo zawsze najpierw używam oliwki do mycia z Ziaji, ale gdy się nie maluję emulsja sprawdza się genialnie.

Po mojej nieudanej przygodzie z emulsją Alterry obawiałam się zapchania porów i wysypu niedoskonałości. Przez pierwsze kolka tygodni bardzo dokładnie obserwowałam moją skórę i nie zauważyłam żadnych niepokojących zmian. Emulsja w żaden sposób nie podrażniła mojej skóry. Nie spowodowała również szczypania w przypadku dostania się do oczu.

Jeśli szukacie bardzo delikatnego kosmetyku do codziennego oczyszczania twarzy, to koniecznie sięgnijcie po tę propozycję marki Vianek.

Znacie ten kosmetyk? Jak się u Was sprawdził? 
Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Cześć Wszystkim!

Dzisiaj nadszedł czas na podsumowanie i największe kosmetyczne odkrycia 2016 roku. W dzisiejszym poście skupię się na kolorówce i jeśli jesteście, ciekawi jakie perełki odkryłam w ostatnim roku zapraszam Was na dalszą część postu.

 Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

It's Skin, Babyface Moisture BB

Ten krem BB przepięknie stapia się ze skórą i jest na niej prawie niewidoczny. Całkiem fajnie radzi sobie też z maskowaniem niedoskonałości. Do tego jest jednym z najtańszych azjatyckich kremów BB. Na blogu znajdziecie jego pełną recenzję.

  Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Makeup Revolution, Blushing Hearts

Od kilku miesięcy jest to jedyny róż do policzków, jaki używam. Pięknie prezentuje się zarówno w opakowaniu, jak i na twarzy. Nałożony na skórę delikatnie ją rozświetla. Mój kolor to Candy Queen Of Hearts, który jest bardzo uniwersalny.

Lumene, Baza wygładzająco-korygująca 

Jest to moja pierwsza baza pod makijaż i od razu okazała się strzałem w 10. Kosztuje około 50 zł, ale jej cena jest adekwatna do jakości. Sprawiła, że mój makijaż ślubny wyglądał i trzymał się idealnie. Baza sprawdziła się również podczas letnich upałów.


Inglot, Duraline

Ten kosmetyk powinna mieć w kosmetyczce każda z nas. Uratuje nasz zasychający eyeliner lub tusz do rzęs i sprawi, że będzie nam dłużej służył. Ma też kilka innych ciekawych zastosowań.



  Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Pomadki MAC

Na pomadki MAC chorowałam przez kilka lat. W tym roku skusiłam się na Ruby Woo oraz Velvet Teddy i nie żałuję ani jednej wydanej na nie złotówki. Obie są idealne i niezwykle trwałe.

Jakie są Wasze kosmetyczne odkrycia ostatniego roku? 
Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Cześć Wszystkim!

Grudzień w przeciwieństwie do listopada był bardzo spokojnym miesiącem. Tym razem nie zaszalałam i kupiłam tylko kilka kosmetyków. Jeśli jesteś ciekawa co wpadło do mojego koszyka w ciągu ostatnich kilku tygodni to zapraszam Was na dalszą część postu.

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Organic Shop, Scrub do ciała 'Kenijskie mango'

Wypatrzyłam go podczas ostatnich zakupów w Tesco i muszę Wam powiedzieć, że jest tam dostępnych więcej kosmetyków tej marki. Dlatego, że mam dość spory zapas kosmetyków skusiłam się tylko na ten scrub. 

Cettua, Paski oczyszczające na nos

Ostatni raz używałam takich pasków jakieś 5 lat temu i z tego, co pamiętam nie działały. Jakiś czas temu natknęłam się na pozytywną opinię pasków Cettua i postanowiłam wypróbować je na własnym nosie. 

Nivea, Blackberry Shine, pielęgnująca pomadka do ust

Lubię pomadki do ust pachnące owocami. Ta ma naprawdę bardzo ładny zapach i mam nadzieję, że będę zadowolona z jej działania. 

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni


Le Petit Marseillais, Żel pod prysznic Morela i Orzech Laskowy

Żel Le Petit Marseillais ma przepiękny zapach, który od razu skradł moje serce. Mam nadzieję, że utrzyma się on na skórze choć przez krótką chwilę.


Evree, Balsam do cała Instant Help

Balsamy do ciała tej firmy chyba już zawsze będą gościć w mojej kosmetyce. Po wersji Max Repair skusiłam się na Instant Help, który zapowiada się równie dobrze.


Isana, Intensywny krem do rąk z mocznikiem

Bardzo lubię ten krem Isany i często do niego wracam. Przy takiej pogodzie, jaką mamy teraz za oknem dobry krem do rąk to podstawa.

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni


Gumki do włosów Invisibobble

Te które kupiłam ponad rok temu trzymają się jeszcze całkiem dobrze, ale pomyślałam sobie, że dobrze byłoby mieć jeszcze kilka sztuk w zapasie. Tym razem zdecydowałam się na kolor brązowy.


For Your Beauty, Gąbka do makijażu

Po tym jak musiałam wyrzucić mój pędzel do podkładu postanowiłam spróbować czegoś innego i kupiłam gąbkę do makijażu. Po kilku pierwszych użyciach tej gąbeczki jestem pozytywnie nią zaskoczona.




L'Oreal, Casting Creme Gloss 'Mroźne trufle'

L'Oreal, Casting Creme Gloss 'Mroźne trufle'

Ostatnio jest to moja ulubiona farba do włosów i gdy zobaczyłam ją w promocji w Rossmannie nie mogłam jej nie kupić.

Ciekawa jestem czy znacie coś z moich nowości :)
Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger