Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem odżywczy

Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem odżywczy

Cześć!


Bielenda to jedna z moich ulubionych drogeryjnych marek kosmetycznych. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję Lekkiego kremu odżywczego na dzień i na noc z serii Algi Morskie.

Bielenda, Algi Morskie, Lekki krem odżywczy


Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Ethylhexyl Cocoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearyl Alcohol, Algae Extract, Algin, Allantoin, Tocopherol, Sodium Steaoryl Glutamate, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Propylene Glycol, Triethanolamine, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citral.

Lekki krem odżywczy marki Bielenda zapakowany jest kartonik, który dodatkowo został w ofoliowany. Sam krem znajduje się w szklanym słoiczku zabezpieczonym folią ochronną. Jego pojemność to 50 ml. Nie jest to najbardziej higieniczne opakowanie dla kremu do twarzy, ale jest bardzo praktyczne i pozwala nam zużyć kosmetyk do samego końca. Szata graficzna opakowania jest bardzo przyjemna dla oka.

Krem ma delikatny roślinny zapach, z którym bardzo się polubiłam. Jego konsystencja jest kremowa, ale jednocześnie bardzo lekka. Do posmarowania całej twarzy wystarcza niewielka ilość produktu dzięki czemu jest on bardzo wydajny. Krem bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej, świecącej się warstwy na skórze. To sprawia, że idealnie nadaje się pod makijaż.

Kremu marki Bielenda używam od kilku miesięcy podczas porannej pielęgnacji twarzy. Ze względu na swoją konsystencję wydaje mi się trochę za lekki do stosowania na noc. Jak już wspomniałam wyżej krem jest świetną bazą pod makijaż. Nawilżenie jakie daje mojej mieszanej skórze jest na odpowiednim poziomie. Po jego użyciu widać, że skóra jest ukojona i wygląda zdrowiej. Oczywiście krem nie zapchał mojej skóry ani nie spowodował żadnych podrażnień.

Lekki krem odżywczy z serii Algi Morskie marki Bielenda możenie kupić w Rossmannie. Jego cena to 19,49 zł.

Lubicie kremy do twarzy tej marki?
Ulubieńcy stycznia

Ulubieńcy stycznia

Cześć!

Po dłuższym czasie postanowiłam wrócić do postów z ulubieńcami miesiąca i tym razem zapraszam Was na ulubieńców stycznia. Sama bardzo lubię czytać u Was takie posty i wiem, że są też chętnie czytane u mnie. Zaczynajmy!



Catrice, Żel do stylizacji brwi

Miałam go wyrzucić, bo wydawało mi się, że nie robi nic dobrego z moimi brwiami. Na szczęście przeleżał swoje w mojej kosmetyczce, a ja dałam mu drugą szansę. Okazało się, że w duecie z kredką do brwi tej samej marki radzi sobie świetnie i bardzo dobrze utrwala makijaż brwi. W końcu mogę ściągnąć sweter i nie bać się, że coś mi się tam zepsuło.

For Your Beauty, Gąbeczka do makijażu

To moje największe zaskoczenie. Gąbeczka idealnie współgra z moim kremem BB. Dzięki niej bardziej stapia się ze skórą i mam wrażenie, że ma lepsze krycie. Jest też bardzo delikatna dla skóry. Gdy ją kupowałam nie sądziłam, że tak się z nią polubię.

Montibello, Smart Tuch, Odżywka do włosów 12 w 1 

Jest to kolejny kosmetyk, który jest ze mną już długo, ale przekonałam się do niej dopiero w ostatnim miesiącu. Odżywka pięknie pachnie. Zauważyłam, że idealnie wygładza moje włosy, ułatwia ich rozczesywanie i zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem się.

Your Natural Side, Masło Shea

Moje must have na zimę. Używam je jako balsamu do ust, kremu pod oczy oraz oleju do włosów. Kilka razy zdarzyło mi się nawet nałożyć je na całą twarz. Za każdym razem radzi sobie bardzo dobrze i świetnie nawilża moją skórę oraz włosy.

Evree, Instant Help, Balsam do ciała 

Czerwona wersja tego balsamu jest genialna, ale biała jest jeszcze lepsza. Balsam idealnie radzi sobie z moją suchą skórą na nogach. Teraz mam ochotę na białą wersję kremu do rąk.

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

Używam go jako peeling enzymatyczny i za każdym razem idealnie oczyszcza moją skórę z zanieczyszczeń. Skóra po jego użyciu wygląda zdrowiej i przebarwienia są rozjaśnione. Mydło pięknie pachnie eukaliptusem. Recenzja.


Ciekawa jestem Waszych ulubieńców. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie kosmetyki ostatnio się u Was najlepiej sprawdzają :)
L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

Hejka!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją Czarnego mydła z eukaliptusem marki L'Orient. Na blogu możecie znaleźć też moją opinię na temat podobnego kosmetyku marki Nacomi (recenzja).

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem


Skład

Aqua, potassium olivate, glycerin, eucalyptus globulus leaf oil, benzyl alcohol, limonene, linalol.

Czarne mydło ma niezbyt ciekawą konsystencję. Jest rzadkie i ciągnące się, a to naprawdę jest kiepskie połączenie. Na szczęście jego zapach rekompensuje wszystko. W przeciwieństwie do tego od Nacomi to pachnie obłędnie. Świeży zapach eukaliptusa uprzyjemnia mi chwile spędzone w towarzystwie tego kosmetyku.

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem


Czarnego mydła używam raz w tygodniu jako peelingu enzymatycznego. Cienką warstwę produktu nakładam na twarz i trzymam nie dłużej niż 5 minut. Żeby dobrze zmyć je z twarzy trzeba się trochę namachać. Najtrudniej jest to zrobić, gdy nałożymy zbyt grubą warstwę kosmetyku. Wtedy też najłatwiej jest nabawić się podrażnienia oczu.

Pani w sklepie zapewniała mnie, że ich mydło nie szczypie w oczy. Jak pewnie się domyślacie w ten sposób chciała mnie skłonić do jego zakupu (a nie musiała). Czarne mydło, nawet to marki L'Orient jeśli dostanie się do oczu to szczypie i to bardzo.

To, co jest najlepsze w tym kosmetyku to jego działanie. Skóra po jego użyciu jest idealnie czysta. Tak czysta, że aż skrzypi. Jest też lekko ściągnięta, wiec zaraz po pozbyciu się go z twarzy sięgam po tonik. Przebarwienia i drobne niedoskonałości są zmniejszone. Skóra wygląda dużo zdrowiej i świeżo. Każdy kosmetyk, który nakładam zaraz po użyciu tego mydła ma znacznie lepsze działanie i szybciej się wchłania.

L'Orient, Czarne mydło z eukaliptusem

Czarne mydło z eukaliptusem marki L'Orient możecie kupić w Mydlarni u Franciszka. Jego cena to 28 zł za opakowanie o pojemności 100 g
.
Znacie czarne mydło? Lubicie? 
Styczniowy projekt denko

Styczniowy projekt denko

Cześć!


Bez zbędnych wstępów zapraszam Was na styczniowy projekt denko, który w porównaniu do innych moich denek, jest całkiem spory. Zaczynajmy!



Himalaya, Truskawkowy balsam do ust

Nie polubiłam się z nim. Jego działanie było prawie żadne - bardzo słabo nawilżał moje usta. Prawdę mówiąc, nawet nie zużyłam go do końca, bo znalazłam coś lepszego. Recenzja.

Vianek, Emulsja do mycia twarzy

Była niesamowicie delikatna dla mojej skóry, ale mimo to skutecznie ją oczyszczała. Używając jej nie odczuwałam tego nieprzyjemnego ściągnięcia skóry, które czasem pojawia się po umyciu buzi. Emulsja zdecydowanie warta jest zakupu i na pewno kiedyś do niej wrócę. Recenzja.


Holika Holika, Żel aloesowy (Próbka)

Próbka wystarczyła mi na kilka dni i po jej zużyciu mam ochotę ca całe opakowanie. Na pewno wkrótce się na nie skuszę.

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej

To serum jest niesamowicie wydajne i wystarczyło mi na kilka długich miesięcy. Jego działanie również mi się podobało, więc na pewno wróci kiedyś do mojej kosmetyczki. Recenzja.

Pharmaceris, Żel punktowy na miejscowe zmiany mikrozapalne 2% H₂0₂

To moje drugie opakowanie tego żelu. Mimo że czasem potrzebuje więcej czasu, żeby rozprawić się z niedoskonałościami na mojej twarzy to jestem zadowolona z jego działania.  Kupiłam już nawet kolejne opakowanie.


Kąpiel Agafii, Maska Dziegciowa

To moje drugie opakowanie tej maski. Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry. Nałożona zasycha na twarzy i delikatnie ją ściąga. Całkiem fajnie się zmywa. Szczerze mówiąc nie wiem, czy kupię trzecie opakowanie tej maseczki - jest tyle innych kosmetyków tego typu, które chciałabym wypróbować. Recenzja.



Barwa, Lniany szampon do włosów (Przepraszam za brak zdjęcia)

Nie mam jakichś wielkich wymagań, jeśli chodzi o działanie szamponów do włosów. Najważniejsze dla mnie jest, żeby dobrze oczyszczały i ten to robił. Kupię ponownie.

Receptury Babuszki Agafii, Szampon odżywiający

Podobnie jak ten z Barwa sprawdził się u mnie świetnie. Miał ładny, ziołowy zapach. Na pewno do niego wrócę.

Evree, Balsam do ciała Max Repair

Uwielbiam go! Gdy już nie mogłam nic wycisnąć z opakowania, pocięłam je i mogłam smarować się nim przez kilka następnych dni. Na pewno do niego wrócę. Recenzja.


Sayoss, Color Refresher

Miałam wersję do brązowych włosów i choćbym nie wiem jak długo i dokładnie szukała efektów jego działania nigdy żadnego nie zauważyłam. Za to okropnie barwił skórę. Nie kupię ponownie.


Palmolive, Żel pod prysznic 'Feel Glamorous'

Chyba najładniej pachnący żel tej firmy, jaki miałam. Uwielbiałam go używać :) Kupię ponownie.


Jantar, Kuracja na gorąco z wyciągiem z bursztynu

Ten produkt całkiem fajnie sprawdził się na moich włosach. Odżywił je, nawilżył i sprawił, że były bardziej gładkie. Chętnie kiedyś do niego wrócę.


Znacie coś z moich zdenkowanych produktów?
Haul kosmetyczny

Haul kosmetyczny

Cześć Wszystkim!


Dzisiaj przychodzę do Was z haulem kosmetycznym, w którym prawie wszystkie kosmetyki są dla mnie zupełnymi nowościami.
Zrobiłam zakupy w dwóch sklepach internetowych. W jednym z nich miałam kupić tylko aceton kosmetyczny, ale jak możecie się domyślić, nie do końca mi się to udało i do mojego koszyka wpadły też trzy inne produkty ;) Do tego doszedł jeszcze Inglot, Rossmann, Drogerie Polskie i... Tesco, które bardzo pozytywie mnie zaskoczyło. Zacznijmy jednak od kosmetyków ze sklepów internetowych.



Beautikon.com

To pierwsze moje zamówienie w tym miejscu, ale na pewno nie ostatnie. Sklep zaskoczył mnie szybkością realizacji moich zakupów, bo dotarły one do mnie już następnego dnia. Dostałam też kilka próbek, które bardzo mnie ucieszyły. Oto co ciekawego tam kupiłam:


It's Skin, MangoWhite Peeling Gel

Moje czarne mydło z L'Orient powoli zaczyna się kończyć (w lutym możecie spodziewać się jego recenzji na blogu) i tym razem postanowiłam spróbować czegoś innego. Działanie tego peelingu ma być delikatne, ale skuteczne i powinnyśmy stosować go na suchą skórę. Cena: 49 zł\120 ml

It's Skin, Hyaluronic Acid Moisture Emulsion

Jest to moja pierwsza emulsja do twarzy i szczerze mówiąc jestem podekscytowana faktem, że ją mam. Dzisiaj rano użyłam jej po raz pierwszy, więc niestety nie mogę Wam powiedzieć o niej zbyt wiele. Według producenta ma bardzo dobrze nawilżać skórę. Możemy ją stosować samodzielnie lub razem z kremem do twarzy. Cena: 59 zł\150 ml


Bardzo często robię zakupy w tym sklepie i już kilka razy chwaliłam się nimi na blogu. Zobaczcie na co tym razem się skusiłam. 

Holika Holika, Daily Garden Damyang Bamboo

Jest to pianka do mycia twarzy z ekstraktem z soku liści bambusa. Ma nawilżać, łagodzić podrażnienia oraz działać przeciwzmarszczkowo na naszą skórę. Cena: 29,90 zł/120 ml

To jest krem, który zawsze muszę mieć w zapasie. Wersja nawilżająca czasami znika ze sklepów internetowych i trochę boję się, że kiedyś może go zabraknąć. Na blogu jest już recenzja tego BB (zajrzyjcie koniecznie ;)). Cena: 39 zł/30 ml 



It's Skin, Babyface Petit Highlighter

Jako fanka BB z tej serii nie mogłam nie skusić się na rozświetlacz. Posiadam odcień 02, który ma złote wykończenie. Dołączony jest do niego mały, uroczy puszek, który jest niesamowicie miękki w dotyku. Cena: 39 zł/4 g


NeoNail Remover - Aceton

Mój aceton z Semilaca już prawie się skończył, więc musiałam kupić nową butelkę. Dlatego, że Semilac w Minti Shop dostępny jest tylko w wersji 50 ml skusiłam się na ten z NeoNail. Cema: 24,90 zł/500 ml

Rossmann



Le Petit Marseillais, Regeneracja, Mleczko nawilżające

Mleczko ma w składzie masło shea i aloes, które lubi moja skóra. Na drugim miejscu ma parafinę, która nie przeszkadza mi aż tak bardzo w kosmetykach do pielęgnacji ciała. Cena: 21,99 zł/400 ml

For Your Beauty, Drewniana szczotka do masażu

W tym miesiącu zaczęłam szczotkować ciało na sucho i już widzę pierwsze efekty. Moja szczotka jest wykonana z naturalnej szczeliny i posiada zaokrąglone masujące wypustki ze sztucznego tworzywa. Myślę, że jest idealną szczotką na początek mojej przygody z tą metodą pielęgnacyjną. Cena: 11,99 zł.


Evree, Różany tonik do twarzy

Tonk kupiłam z myślą o stosowaniu go jako mgiełki do twarzy. W pracy mam bardzo suche powietrze i czasami odczuwam z tego powodu pewien dyskomfort, a niestety nie mogę pozwolić sobie na nawilżacz powietrza. Mam nadzieję, że Evree uratuje moją skórę przed nadmiernym wysuszeniem. Cena: 14,99 zł/200 ml

Bielenda, Comfort +, Krem maska dla przesuszonych dłoni

Do zakupu tego kremu zachęciło mnie masło shea w składzie. Lubię Bielędę i jestem ciekawa jak sprawdzi się ich krem do rąk. Cena: 3,99 zł/ 75 ml

Inglot



Cień do powiek FREEDOM SYSTEM AMC SHINE nr 08 (111) i kasetka na dwa cienie

Mój makijaż oka ostatnio ewoluował i składa się tylko z jednego cienia. Do tej pory był to cień o nazwie Scheherazade's Tale z paletki Arabian Nights, ale został przeze mnie już prawie zdenkowany. Cień z Inglota trochę się od niego różni - opalizuje na złoto i nadaje takiej świeżości mojemu spojrzeniu. Cena cienia to 15 zł/3,2 g. Dokupiłam jeszcze do niego kasetkę na dwa cienie, która również kosztowała 15 zł.

Tesco

Ten supermarket bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim asortymentem jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów.


Organic Shop, Mus do ciała 'Truskawkowy jogurt'

Już sama nazwa tego kosmetyku brzmi zachęcająco. Nie mogę się doczekać, kiedy przebrnę do niego przez moje zapasy mazideł do ciała. Spodziewam się obłędnego zapachu i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Cena: 9,99 zł/250 ml

Organic Shop, Scurb do ciała 'Kenijskie mango'

Wiem, że się powtarzam, bo pokazywałam go Wam już w poście z nowościami z grudnia i początku stycznia (wtedy miałam jeszcze nadzieję, że na tym skończą się moje styczniowe zakupy ;)), ale idealnie wpasował mi się w dzisiejszy post. Niestety 'Kenijskie mango' nadal czeka w kolejce kosmetyków do testowania. Cena: 9,99 zł/250 ml

BingoSpa, Maska do włosów z masłem shea i pięcioma algami

Maski do włosów BingoSpa kusiły mnie od kilku lat, ale nigdy nie trafiłam na żadną stacjonarnie. W 'moim' Tesco dostępne były tylko dwie wersje masek tej firmy. Moje włosy lubią masło shea, więc myślę, że polubią się z tym produktem. Cena: 9,99 zł/500 ml.


Drogerie Polskie


Ziaja, Ulga, Kremowy olejek myjący do twarzy i ciała

Kupiłam go z myślą o pierwszym etapie oczyszczania mojej twarzy. Myślę, że będzie godnym następcą oliwki myjącej tej samej firmy. Na uwagę zasługuje fakt, że nie posiada on w składnie parafiny. Niestety nie pamiętam ceny tego olejku, ale jego pojemność to 200 ml.

Uff... To już wszystkie kosmetyki, które kupiłam w tym miesiącu. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i razem ze mną dotrwaliście do końca tego postu. Dajcie znać w komentarzach, czy któryś z tych kosmetyków Was zainteresował.

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej

Cześć Wszystkim!

Na żeń-szeniowe serum do twarzy marki Planeta Organica maiłam ochotę już od kilku ładnych lat. Ostatecznie kupiłam je wiosną zeszłego roku i wystarczyło mi ono na bardzo długo, bo dokładnie dwa dni temu wycisnęłam ostatnią kroplę z mojego opakowania. Z jego działania jestem bardzo zadowolona i liczę na to, że zaprocentuje ono na przyszłość.

Planeta Organica, Serum do twarzy z żeń-szeniem do skóry suchej i wrażliwej



Skład


 Aqua enriched with Panax Ginseng Root Oil * (oil ginseng), Lycium Barbarum Fruit Extract (ekctrakt Tibetan goji berries), Phyllanthus Emblica Fruit Oil * (Indian Oil amly), Asparagus Racemosus Root Extract * (extract of Shatavari), Euterpe Oleracea Fruit Oil ( acai berry oil), Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil * (evening primrose oil), Saccharide Jasminum Officinale (Jasmine) Flower / Leaf Extract (extract of jasmine tree), Carrageenan (Irish moss), Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil (oil of fennel ), Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil * (oil, black currant), Camellia Sinensis Leaf Oil (camellia oil), Santalum Album (Sandalwood) Oil (sandalwood oil), Myrtus Communis Oil * (myrtle oil), Rosa Centifolia Flower Oil * (oil of rose petals), Oryza Sativa (Rice) Bran Powder (rice bran), Elettaria Cardamomum Seed Extract (extract of cardamom), Echinacea Purpurea Extract (echinacea), Ginkgo Biloba Leaf Extract (Ginkgo biloba leaf extract), Iris Florentina Root Extract (extract iris), Salix Alba (Willow) Bark Extract (white willow bark extract), Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract (extract of turmeric), Bambusa Vulgaris Extract (Bamboo Extract), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil (Grapefruit oil ), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (orange oil), Pelargonium Graveolens Oil (geranium oil), Superoxide DismutaseN (plant enzyme), Tocopherol (Vitamin E), Hydrolyzed Vegetable Protein (hydrolyzed vegetable protein), Niacinamide (vitamin PP), Riboflavin ( Vitamin B2), Retinyl Palmitate (Vitamin A), Ascorbic Acid (Vitamin C), SqualaneNI, GlycerinN, Saccharide IsomerateNI, Sodium HyaluronateN (hyaluronic acid), Panthenol (pro-vitamin B5), AllantoinNI, Iron OxydesN, Potassium SorbateNI, Citric Acid.

Podoba mi się, że producent zamknął to serum w butelce z ciemnego szkła. To jest to czego brakuje mi w serum Bielendy, które obecnie używam. Na szczęście znajduje się ono w kartoniku ;)

Żeń-szeniowe serum ma rzadką konsystencję, rudawy kolor i przyjemny ziołowy zapach. Bardzo szybko się wchłania, a lepka warstwa, którą zostawia na twarzy znika naprawdę szybko.

Serum używałam głównie na noc razem z kremem do twarzy. Niestety stosowane solo prawie wcale nie nawilża, ale za to fajnie podbija działanie kremu. Zauważyłam, że wpłynęło ono bardzo pozytywnie na moją skórę, która stała się jędrniejsza a jej koloryt się poprawił.

Odrobinę tego serum wklepywałam również pod oczy i tutaj widzę największe efekty. Jakość mojej skóry w tym miejscu naprawdę się poprawiła, a drobne zmarszczki, ktore tam miałam zniknęły.

Żeń-szeniowe serum Planeta Orgaica kosztuje 35 zł, a jego pojemność to 50 ml. Dostępne jest również w wersji dla skóry tłustej i mieszanej.

Znacie to serum?
Vianek, Emulsja do mycia twarzy

Vianek, Emulsja do mycia twarzy

Cześć Wszystkim! 

Bardzo polubiłam się z kosmetykami marki Vianek. Od października używam Nawilżającej emulsji do mycia twarzy tej firmy. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na jej temat. Na blogu znajdziecie też recenzję nawilżającego kremu pod oczy tej firmy.

kosmetyki vianek

Od producenta

Kremowa emulsja do mycia twarzy, przeznaczona do cery suchej i wrażliwej.
Delikatnie, ale skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie nawilżenia skóry.
Zawiera kompleks humektantów, cenny olej z kiełków pszenicy oraz ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, które działają zmiękczająco, zapewniając komfortową czystość i świeżość, bez uczucia ściągnięcia.

Skład

Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Cetyl Alcohol, Urea, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Panthenol, Triticum Vulgare Germ Oil, Glyceryl Oleate, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Xanthan Gum, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid.

Moja opinia


Emulsja znajduje się w prostej, zgrabnej butelce. Szata graficzna opakowania jest charakterystyczna dla produktów tej firmy. Butelka ma pojemność 150 ml, a jej zawartość musimy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Emulsja przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem wystarczyła mi na niecałe 3 miesiące.

Emulsja do mycia twarzy ma mleczny kolor oraz bardzo przyjemny i delikatny zapach. Nie pieni się w połączeniu z wodą.

Produkt marki Vianek jest najdelikatniejszym kosmetykiem do mycia twarzy, jaki do tej pory stosowałam. Po jej użyciu niewyczuwalne jest jakiekolwiek ściągniecie skóry. Ba! Wydaje się ona całkiem dobrze nawilżona.

Mimo swojego delikatnego działania bardzo dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń zgromadzonych w ciągu dnia. Nie wiem jak poradziłaby sobie  z resztkami makijażu, bo zawsze najpierw używam oliwki do mycia z Ziaji, ale gdy się nie maluję emulsja sprawdza się genialnie.

Po mojej nieudanej przygodzie z emulsją Alterry obawiałam się zapchania porów i wysypu niedoskonałości. Przez pierwsze kolka tygodni bardzo dokładnie obserwowałam moją skórę i nie zauważyłam żadnych niepokojących zmian. Emulsja w żaden sposób nie podrażniła mojej skóry. Nie spowodowała również szczypania w przypadku dostania się do oczu.

Jeśli szukacie bardzo delikatnego kosmetyku do codziennego oczyszczania twarzy, to koniecznie sięgnijcie po tę propozycję marki Vianek.

Znacie ten kosmetyk? Jak się u Was sprawdził? 
Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Cześć Wszystkim!

Dzisiaj nadszedł czas na podsumowanie i największe kosmetyczne odkrycia 2016 roku. W dzisiejszym poście skupię się na kolorówce i jeśli jesteście, ciekawi jakie perełki odkryłam w ostatnim roku zapraszam Was na dalszą część postu.

 Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

It's Skin, Babyface Moisture BB

Ten krem BB przepięknie stapia się ze skórą i jest na niej prawie niewidoczny. Całkiem fajnie radzi sobie też z maskowaniem niedoskonałości. Do tego jest jednym z najtańszych azjatyckich kremów BB. Na blogu znajdziecie jego pełną recenzję.

  Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Makeup Revolution, Blushing Hearts

Od kilku miesięcy jest to jedyny róż do policzków, jaki używam. Pięknie prezentuje się zarówno w opakowaniu, jak i na twarzy. Nałożony na skórę delikatnie ją rozświetla. Mój kolor to Candy Queen Of Hearts, który jest bardzo uniwersalny.

Lumene, Baza wygładzająco-korygująca 

Jest to moja pierwsza baza pod makijaż i od razu okazała się strzałem w 10. Kosztuje około 50 zł, ale jej cena jest adekwatna do jakości. Sprawiła, że mój makijaż ślubny wyglądał i trzymał się idealnie. Baza sprawdziła się również podczas letnich upałów.


Inglot, Duraline

Ten kosmetyk powinna mieć w kosmetyczce każda z nas. Uratuje nasz zasychający eyeliner lub tusz do rzęs i sprawi, że będzie nam dłużej służył. Ma też kilka innych ciekawych zastosowań.



  Największe kosmetyczne odkrycia roku 2016 | Kolorówka

Pomadki MAC

Na pomadki MAC chorowałam przez kilka lat. W tym roku skusiłam się na Ruby Woo oraz Velvet Teddy i nie żałuję ani jednej wydanej na nie złotówki. Obie są idealne i niezwykle trwałe.

Jakie są Wasze kosmetyczne odkrycia ostatniego roku? 
Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Cześć Wszystkim!

Grudzień w przeciwieństwie do listopada był bardzo spokojnym miesiącem. Tym razem nie zaszalałam i kupiłam tylko kilka kosmetyków. Jeśli jesteś ciekawa co wpadło do mojego koszyka w ciągu ostatnich kilku tygodni to zapraszam Was na dalszą część postu.

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni

Organic Shop, Scrub do ciała 'Kenijskie mango'

Wypatrzyłam go podczas ostatnich zakupów w Tesco i muszę Wam powiedzieć, że jest tam dostępnych więcej kosmetyków tej marki. Dlatego, że mam dość spory zapas kosmetyków skusiłam się tylko na ten scrub. 

Cettua, Paski oczyszczające na nos

Ostatni raz używałam takich pasków jakieś 5 lat temu i z tego, co pamiętam nie działały. Jakiś czas temu natknęłam się na pozytywną opinię pasków Cettua i postanowiłam wypróbować je na własnym nosie. 

Nivea, Blackberry Shine, pielęgnująca pomadka do ust

Lubię pomadki do ust pachnące owocami. Ta ma naprawdę bardzo ładny zapach i mam nadzieję, że będę zadowolona z jej działania. 

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni


Le Petit Marseillais, Żel pod prysznic Morela i Orzech Laskowy

Żel Le Petit Marseillais ma przepiękny zapach, który od razu skradł moje serce. Mam nadzieję, że utrzyma się on na skórze choć przez krótką chwilę.


Evree, Balsam do cała Instant Help

Balsamy do ciała tej firmy chyba już zawsze będą gościć w mojej kosmetyce. Po wersji Max Repair skusiłam się na Instant Help, który zapowiada się równie dobrze.


Isana, Intensywny krem do rąk z mocznikiem

Bardzo lubię ten krem Isany i często do niego wracam. Przy takiej pogodzie, jaką mamy teraz za oknem dobry krem do rąk to podstawa.

Kosmetyczne nowości z ostatnich tygodni


Gumki do włosów Invisibobble

Te które kupiłam ponad rok temu trzymają się jeszcze całkiem dobrze, ale pomyślałam sobie, że dobrze byłoby mieć jeszcze kilka sztuk w zapasie. Tym razem zdecydowałam się na kolor brązowy.


For Your Beauty, Gąbka do makijażu

Po tym jak musiałam wyrzucić mój pędzel do podkładu postanowiłam spróbować czegoś innego i kupiłam gąbkę do makijażu. Po kilku pierwszych użyciach tej gąbeczki jestem pozytywnie nią zaskoczona.




L'Oreal, Casting Creme Gloss 'Mroźne trufle'

L'Oreal, Casting Creme Gloss 'Mroźne trufle'

Ostatnio jest to moja ulubiona farba do włosów i gdy zobaczyłam ją w promocji w Rossmannie nie mogłam jej nie kupić.

Ciekawa jestem czy znacie coś z moich nowości :)
Podsumowanie 2016 roku | Trochę prywaty, najpopularniejsze posty i  postanowienia na rok 2017

Podsumowanie 2016 roku | Trochę prywaty, najpopularniejsze posty i postanowienia na rok 2017

Cześć Wszystkim!


Rok 2016 był dla mnie dobrym rokiem. W ostatnich 12 miesiącach miało miejsce kilka szczęśliwych dla mnie wydarzeń, o których dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć. Z tego postu dowiecie się również, jakie było 5 najpopularniejszych postów na Inspiracje dnia oraz jakie mam postanowienia na ten rok.


W sierpniu wyszłam za mąż i pierwsza połowa roku upłynęła mi na planowaniu ślubu i wesela. Mimo, że razem z Mężem na uroczystość zaprosiliśmy tylko nasza najbliższą rodzinę, to i tak jej planowanie pochłonęło dużo naszego czasu i energii. Nasz ślub odbył się 6 sierpnia i na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Było idealnie i wzruszająco.

W lipcu zmieniłam miejsce zamieszkania i przeprowadziłam się do (jeszcze wtedy) Narzeczonego. Od razu udało mi się też znaleźć tutaj pracę.

Oboje z Mężem kochamy zwierzęta i kilka miesięcy temu kupiliśmy szynszyla. Żadne z Nas nie miało nigdy gryzonia, więc potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do jego nocnego trybu życia. Gucio okazał się bardzo mądrym i radosnym zwierzakiem, który ciągle nas zadziwia. Ostatnio jest też spokojniejszy w nocy, więc w końcu możemy się wyspać.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Martyna B (@inspiracjednia)

Moje postanowienia noworoczne  

  1. Przestanę marudzić i wszystkim się zamartwiać. Jestem marudą, która wszystkim i o wszystkich się martwi i stresuje. W tym roku wrzucę na luz i na pewno będę dzięki temu szczęśliwsza.
  2. Będę więcej się ruszać. Zanim zaczęłam pracę biegałam 3 razy w tygodniu, ale potem moja aktywność fizyczna ograniczyła się do dojazdów do pracy rowerem. Zaczęłam już tańczyć z Dance Central 3 i kupiłam Nike + Kinect Training. W najbliższym czasie planuję również zakup zumby. 
  3. Więcej czasu poświęcę na blogowanie


5 najpopularniejszych postów w 2016 roku. Sprawdź, czy któregoś z nich nie przegapiłaś.


 Styczniowe zakupy

 Styczniowe zakupy



Nacomi, Olej z dzikiej róży

Nacomi, Olej z dzikiej róży


Tani Azjatycki krem BB - It's Skin, Babyface Moisture BB

Tani Azjatycki krem BB - It's Skin, Babyface Moisture BB


Kremowanie włosów | Jak sprawdził się u mnie krem do ciała z masłem shea i kakao Isana?

Kremowanie włosów | Jak sprawdził się u mnie krem do ciała z masłem shea i kakao Isana?


Trzy produkty z apteki, które pomagają mi w problemach skórnych
Bielenda Skin Clinic Professional, Aktywna maska korygująca na noc

Bielenda Skin Clinic Professional, Aktywna maska korygująca na noc

Cześć Wszystkim!

Jesień i zima to czas, w którym co roku funduję mojej skórze kurację kwasami. Tym razem mój wybór padł na kwas migdałowy i Aktywną maskę korygującą marki Bielenda. Na jej użycie musiałam poczekać kilka miesięcy, ponieważ kupiłam ją wiosną. Z grudniowego denka wiecie, że wywarła ona na mnie ogromne wrażenie, ale dzisiaj opowiem Wam, co dokładnie zrobiła ona z moją skórą.

Bielenda Skin Clinic Professional, Aktywna maska korygująca na noc

Od producenta


Aktywna maska korygująca do cery z niedoskonałościami profesjonalnie pielęgnuje skórę w nocy.
Zawiera 10% KWAS MIGDAŁOWY + KWAS LAKTOBIONOWY + WITAMINA B3
Redukuje pory i błyszczenie skóry
Rozjaśnienia przebarwienia
Wygładza i dodaje blasku cerze

Więcej przydatnych informacji na temat tego produktu znajdziecie na stronie producenta.

Skład

AQUA (WATER), LACTOBIONIC ACID, MANDELIC ACID, NIACINAMIDE, GLUCONOLACTONE, POLYACRYLATE CROSSPOLYMER-6, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM (FRAGRANCE), LIMONENE, LINALOOL.

Bielenda Skin Clinic Professional, Aktywna maska korygująca na noc

Aktywna maska korygująca na noc marki Bielenda znajduje się w plastikowej tubce o pojemności 50 ml. Całość zapakowana jest dodatkowo w kartonik owinięty folią.

Maska ma postać przeźroczystego żelu. Bardzo szybko się wchłania, ale pozostawia na skórze lepką warstwę. Kilka razy zdarzyło mi się przez to przykleić twarzą do poduszki. Na szczęście jej działanie w pełni rekompensuje tę wadę.

Maskę używałam co drugi dzień, nakładając na twarz bardzo cienką warstwę. Kilka razy zdarzyło mi się przesadzić i rano obudziłam się z zaczerwienioną skórą. Już po kilku użyciach tego produktu zauważyłam, że moja skóra stała się gładsza a pory się zmniejszyły.

Kilka tygodni po rozpoczęciu kuracji na mojej twarzy zagościł wysyp nieprzyjaciół, na szczęście dużo mniejszy od tego, który miałam używając Glyco-A.  Zauważyłam też suche skórki na brodzie. Maska korygująca z Bielendy pomogła mi pozbyć się większości blizn potrądzikowych oraz zahamowała powstawanie nowych niedoskonałości. Moja skóra stała się rozjaśniona i wyraźnie zdrowsza. Zmiana jest na tyle zauważalna, że już kilka osób powiedziało mi, że stan mojej skóry się poprawił. Dla mnie jest to ogromny komplement, bo mimo, ze nie jestem już nastolatką, to ciągle borykam się z trądzikiem.

Z działania maski jestem bardzo zadowolona i jeśli jeszcze ją gdzieś spotkam, to na pewno kupię ją ponownie. Używałam również innych kosmetyków z tej serii Bielendy, ale niestety nie dały aż tak widocznych efektów na mojej skórze.

Ciekawa jestem, czy używałyście produktów z tej serii Bielendy  i jak się u Was sprawdziły :)
Grudniowy projekt denko

Grudniowy projekt denko

Dzisiaj zapraszam Cię na grudniowy projekt denko. Trochę zmieniłam jego formę i tym razem nie znajdziesz tutaj pustych opakowań po kosmetykach. Niestety nie mam ich gdzie przechowywać i na bieżąco muszą lądować w koszu. Mam nadzieję, że taka forma projektu denko Ci się spodoba :)

 Nacomi, Olej z nasion konopi indyjskiej

Nacomi, Olej z nasion konopi indyjskiej

Moja problematyczna skóra bardzo polubiła się z tym olejem. Świetnie radził sobie z niedoskonałościami na mojej twarzy oraz ograniczył powstawanie blizn potrądzikowych. Jeśli masz skórę skłonną do trądziku, to koniecznie go wypróbuj. Kupię ponownie.

Holika Holika, Makgeolli Brightening Mask Sheet Rozjaśniająca maseczka w płacie

Holika Holika, Makgeolli Brightening Mask Sheet Rozjaśniająca maseczka w płachcie

Ten kosmetyk sprawił, że polubiłam maseczki w płachcie. Na efekt jej działania musiałam poczekać do rana, ale zdecydowanie było warto. Maseczka rozjaśniła moją skórę i sprawiła, że wyglądała zdrowo i promiennie. Kupię ponownie

Garnier, Płyn micelarny z olejkiem

Garnier, Płyn micelarny z olejkiem

Mój KWC wśród produktów przeznaczonych do demakijażu. Idealnie radzi sobie z usunięciem kosmetyków kolorowych, które używam i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Zawsze mam jedno opakowanie tego płynu w zapasie. Kupię ponownie.

Bielenda Skin Clinic Professional, Aktywna maska korygująca na noc

Bielenda Skin Clinic Professional, Aktywna maska korygująca na noc

Jestem pozytywnie zaskoczona działaniem tej maski i jest to najlepszy kosmetyk drogeryjny, jaki miałam. Na dniach na blogu pojawi się jej recenzja. Kupię ponownie

Ol'Vita, Olej z awokado

Ol'Vita, Olej z awokado

Używałam go do olejowania włosów. Moje włosy bardzo się z nim polubiły. Bardzo dobrze je nawilżał oraz sprawiał, że były miękkie i błyszczące. Niestety przeterminował mi się, ale chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę. Kupię ponownie


Fa, Żel pod prysznic Coconut Water

Fa, Żel pod prysznic Coconut Water

Żel pięknie pachniał kokosem, niestety jego zapach nie był zbyt długo wyczuwalny na skórze. Nie wiem, czy kupię ponownie.

Isana, Krem do ciała 'Przepiękna skóra'

Isana, Krem do ciała 'Przepiękna skóra'

Krem bardzo szybko się wchłaniał, nie pozostawiając tłustej warstwy na skórze. Niestety bardzo słabo radził sobie z jej nawilżeniem i już kilka chwil po posmarowaniu nim ciała czułam, że mojej skórze potrzeba kolejnej dawki nawilżenia. Nie kupię ponownie

Artdeco, Fixing Powder


Artdeco, Fixing Powder

Uwielbiam sypkie pudry, a ten jest jednym z lepszych, jakie miałam. Fixing Powder pięknie stapia się z podkładem i jest niewidoczny na skórze. Puder sprawiał, że mój makijaż przez cały dzień wyglądał nienagannie i nie wymagał żadnych poprawek. Kupię ponownie.

Hakuro, H50S


Hakuro, H50S

Pędzel służył mi dzielnie przez prawie cały rok. Kilka tygodni temu coraz mocniej zaczęło wypadać z niego włosie, więc to najwyższa pora, by się z nim pożegnać. Podkład nakładany tym pędzlem idealnie stapiał się ze skórą oraz miał lepsze krycie. Nie wiem, czy kupię ponownie.

Ciekawa jestem, czy znasz któryś ze zdenkowanych przeze mnie kosmetyków :)



Instagram


Copyright © 2016 Inspiracje dnia | Blog kosmetyczny , Blogger